Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zupy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 30 sierpnia 2019

Gazpacho

Moje pierwsze zetknięcie z gazpacho nie było zbyt udane. Tata zabrał mnie jak byłam nastolatką do jakiejś knajpy gdzie serwowali dobre. Mnie nie zachwyciło, a wręcz nie smakowało mi. Pomijam już kwestię, że chłodniki polubiłam jakieś 5 lat temu. Drugie podejście do tego andaluzyjskiego specjału miałam w zeszłym roku w Hiszpanii. No i zakochałam się. Nie ma nic lepszego na upały. A że lato ciągle jeszcze trwa... polecam :)

Przepis jest miksem kilku przeczytanych. Zdecydowanie najważniejsze są pomidory. Proponuję użyć bardzo dojrzałych malinowych. Tak dojrzałych, że prawie się rozwalają. Paprykę polecają zieloną, podłużną, w żadnym razie nie popularną u nas kulistą. Nie udało mi się dostać zielonej, użyłam czerwonej podłużnej.


Składniki (na 4 porcje):
800g bardzo dojrzałych pomidorów
150-180g świeżego ogórka
150-180g podłużnej papryki (nie chili ani pepperoni)
pół niedużej cebuli
mały ząbek czosnku
1/4 szklanki dobrej oliwy z oliwek
1-2 łyżki octu winnego z białego wina, jabłkowego, lub idealnie hiszpańskiego cherry
szczypta soli
opcjonalnie: drobno posiekane ogórek, papryka, czerwona cebula do posypania

1. Wszystkie warzywa dokładnie myjemy. Ogórek, cebulę i czosnek obieramy, pomidory możemy zostawić ze skórką. Paprykę pozbawiamy pestek.

2. Wszystkie warzywa kroimy w mniejsze części i wkładamy do blendera. Blenderujemy wszystkie warzywa na wysokich obrotach aż osiągną konsystencję puree.

3. Wlewamy powoli strużką oliwę i miksujemy już na mniejszych obrotach. Na koniec doprawiamy solą i octem.

4. Wstawiamy na całą noc do lodówki. Jest to ważne, gdyż ciepławe gazpacho nie ma smaku.


niedziela, 27 stycznia 2019

Zupa serowa

Dziś zupa, która świetnie nadaje się na rozgrzanie przy tej temperaturze. Jeśli wcześniej zrobimy sobie bulion (albo użyjemy w drodze wyjątku jakiejś bulionetki) to dodatkowo jest ekspresowa. Bulion możemy wziąć najzwyklejszy warzywny, wtedy zupa nada też się dla wegetarian.

Przepis - tym razem prawie niezmieniony - z książki E.Aszkiewicz i R.Chojnackiej "365 obiadów na polskim stole na co dzień i od święta".


Składniki (na 3-4 talerze):
1/2 litra bulionu, może być warzywny
1/2 szklanki mleka
1/2 szklanki białego wytrawnego wina (właściwie nada się jakiekolwiek, pod ręką miałam tylko półsłodkie)
2 serki topione po 100g - użyłam emmentaler, ale może być jakaś gouda albo cheddar
sól (opcjonalnie, jeśli bulion jest już mocno słony)
świeżo zmielony czarny pieprz
szczypta gałki muszkatołowej
ziołowe grzanki do posypania
opcjonalnie szczypiorek lub natka pietruszki


1. Bulion zagotowujemy z mlekiem. Do gorącego dodajemy serki pokrojone w mniejsze części. Cały czas mieszamy, aż się rozpuszczą - zupa powinna mieć jednolitą konsystencję. Trzeba uważać, bo może zacząć kipieć, jeśli się ją zostawi.

2. Wlewamy wino, przyprawiamy pieprzem i gałką muszkatołową, jeśli trzeba, to również solą. Gotujemy jeszcze 3-4 minuty.

3. Już na talerzach każdą porcję posypujemy grzankami do zup, można też sypnąć jakiejś zieleniny, np. posiekanego szczypiorku lub natki pietruszki.

wtorek, 1 stycznia 2019

Kapuśniak litewski

Nie udaje mi się prowadzić tego bloga już tyle czasu. On cały czas jest mi potrzebny, ponieważ zapisywałam tutaj tak naprawdę to, co mi wyszło i co sama chciałabym powtórzyć, zjeść jeszcze raz dokładnie w takiej wersji, jak mi smakowało. Przykładowo ugotowałam jakiś czas temu pyszny barszcz ukraiński, gotowałam na czuja, nie zapisałam jak. Niedawno powtórzyłam, znów gotując na czuja, no i nie był wcale taki smaczny. Co zmieniłam? Nie mam pojęcia. Ostatnio kilka razy też usłyszałam pytanie "a będzie na blogu?". Widać osoby, które jedzą moje potrawy, też mają potrzebę dostać przepis w dokładnie takiej formie jak u mnie to zjadły. Nawet jeśli więc w międzyczasie w internecie powstało dużo blogów, pewnie ciekawszych niż mój, to moim postanowieniem noworocznym jest nadal prowadzić tego. Choćby tylko dla siebie lub garstki znajomych.

Dzisiejszy przepis na pyszny, kwaskowy i bardzo sycący kapuśniak litewski pochodzi z Biblioteczki Poradnika Domowego "Tanie gotowanie", podaję moje proporcje.


Składniki (na duży garnek, minimum 8 porcji):
300-400g wędzonki (ja dałam surowy wędzony boczek, ale nadadzą się też jakieś wędzone żeberka)
400g kapusty kiszonej
300g kapusty białej
1 marchewka
1 pietruszka
5 kapeluszy suszonych grzybów
cebula
2 łyżki smalcu
1 czubata łyżka koncentratu pomidorowego
2 listki laurowe
kilka ziaren czarnego pieprzu + trochę zmielonego
sól morska

1. Grzyby namaczamy w 2 szklankach wody. Najlepiej zostawić je na całą noc.

2. Obraną marchewkę i pietruszkę kroimy w około centymetrową kostkę.

3. Do dużego garnka wkładamy wędzonkę i zalewamy 2 i pół litra wody. Dodajemy marchew, pietruszkę, listki laurowe, kilka ziaren pieprzu oraz grzyby z wodą. Gotujemy 45 minut.

4. Kapustę kroimy w centymetrową kostkę, szatkujemy też kapustę kiszoną. Zalewamy szklanką wody w osobnym garnku, dodajemy łyżkę smalcu i gotujemy około 40 minut.

5. Cebulę kroimy drobno i szklimy na łyżce smalcu. Dodajemy koncentrat pomidorowy i mieszamy. Pod koniec gotowania przekładamy cebulę do kapusty.

6. Wyjmujemy wędzonkę i grzyby. Wędzonkę kroimy w półcentymetrową kosteczkę, a grzyby w cienkie paseczki i wrzucamy z powrotem do garnka. Przekładamy też do głównego garnka kapustę wraz z wywarem. Przyprawiamy do smaku solą i pieprzem. Gotujemy całość razem jeszcze około 20 minut.


poniedziałek, 15 maja 2017

Zupa z indykiem i makaronem ryżowym

Uwielbiam pho. To jeszcze mało powiedziane, mam przeogromną słabość do pho. Nie gotowałam jej jeszcze w domu, ponieważ mam ulubioną knajpkę gdzie dają tą zupę pyszną i niedrogą. Jednak jak ostatnio gotowałam zupę z przepisu z bbcgoodfood.com, to okazało się, że przez podobny zestaw przypraw wyszło w smaku prawie jak pho. No to radość, jest domowa alternatywa :)


Składniki (na 3 porcje):
1,5 litra rosołu ugotowanego na udzie z indyka
mięso z uda indyka
2 gwiazdki anyżu
kawałek kory cynamonu
kawałek imbiru wielkości kciuka
150g makaronu ryżowego
3 łyżki sosu rybnego
sok z 1 limonki + 1 cała limonka
garść surowych kiełków soi
pęczek kolendry
2-3 dymki ze szczypiorem
chili (lub 2, zależy, czy ma być ostre)

1. Mięso rwiemy na cienkie paseczki. Cebulę kroimy w cienkie półplasterki, szczypior w kawałki długości 2cm. Imbir obieramy i kroimy w plasterki.

2. Rosół podgrzewamy z imbirem, anyżem i cynamonem na małym ogniu przez 10 minut od zagotowania.

3. W tym samym czasie przygotowujemy makaron wg przepisu na opakowaniu.

4. Do zupy dodajemy sok z limonki i sos rybny. 

5. Rozdzielamy makaron do miseczek. Do każdej wkładamy porcję mięsa, trochę kiełków, dymki, szczypioru, kolendry i chili. 

6. Zalewamy każdą porcję rosołem i podajemy z ćwiartką limonki.


sobota, 22 kwietnia 2017

Bulion warzywny i zupa szczawiowa

Małżon niedawno nauczył się robić krem z brukselki. Gdybym wiedziała, że tak dobrze mu to wyjdzie to już dawno przestałabym go robić :) No ale największym zarzutem Małżona do tej zupy było to, że nigdzie na moim blogu nie może przeczytać jak zrobić bulion warzywny. To akurat łatwo naprawić przy okazji kolejnej zupy, niestety bardzo niefotogenicznej.

Składniki na bulion:
3 marchewki
1 pietruszka
1/4 selera korzeniowego lub 1 łodyga selera naciowego
kawałek pora
1 cebula
1 ząbek czosnku
3-4 gałązki natki pietruszki
1 listek laurowy
2 ziarna ziela angielskiego
5-7 ziaren pieprzu
1/2 łyżeczki soli morskiej
1,7-1,8 litra wody

Dodatkowo na zupę:
170-180g konserwowego szczawiu
1 ząbek czosnku
jajka ugotowane na twardo
pieprz czarny mielony

1. Marchew, pietruszkę, seler i czosnek obieramy. Cebulę tylko płuczemy.

2. Do garnka wkładamy wszystkie warzywa i przez 2-3 minuty podgrzewamy je "na sucho", niech zaczną oddawać aromat. Uważajmy tylko, żeby nie zaczęły się przypalać.

3. Zalewamy warzywa zimną wodą, zagotowujemy.

4. Zmniejszamy ogień, dodajemy listek laurowy, ziarna pieprzu i ziela angielskiego, sól i natkę pietruszki. Gotujemy na małym ogniu przez minimum godzinę (ja zwykle gotuję 1h15) przy lekko uchylonej przykrywce.

5. Bulion odcedzamy. Można go zamrozić lub wykorzystać w ciągu kilku dni.

6. Chcąc uzyskać zupę szczawiową, gotujemy bulion wraz z obranym ząbkiem czosnku oraz szczawiem konserwowym około 15 minut. Doprawiamy do smaku solą morską i świeżo zmielonym pieprzem i wyciągamy czosnek.

7. Podajemy z jajkiem. Jeśli chcemy mieć gęstszą zupę możemy do niej wrzucić ugotowane ziemniaki i marchewkę pokrojone w kostkę.


środa, 7 września 2016

Zupa minestrone wg Jamiego

Mimo, że to już dobrze wrzesień, lato nas nie opuściło. Czasami latem mam większą ochotę na miseczkę lub dwie zupy pełnej warzyw, niż na jakieś cięższe danie. Ta zupa idealnie się wpisuje w powyższy opis. Niestety jest z nią trochę zabawy, przede wszystkim z posiekaniem wszystkich warzyw, ale smak rekompensuje wysiłek, a w dodatku podana ilość starczyła dla naszej dwójki na 2 i 1/2 posiłku.

Przepis Jamiego Olivera (Kulinarne wyprawy Jamiego), odrobinę przeze mnie zmodyfikowany.


Składniki (na duży garnek):
2 litry bulionu warzywnego
200g małych marchewek
200g małych cukinii
1 duża czerwona cebula
1 duży pomidor
1/2 pęczka natki pietruszki
duży pęczek botwinki
3/4 szklanki mrożonego zielonego groszku
1/2 cykorii
3 ząbki czosnku
70-80g makaronu mini farfalle
4 plasterki wędzonego boczku
oliwa
sól morska
czarny pieprz

Na pesto:
1/2 pęczka bazylii
ząbek czosnku
1/2 łyżki startego parmezanu
3/4 łyżki orzechów piniowych
1/3-1/2 szklanki oliwy

1. Cukinie oraz obrane marchewki i czosnek kroimy w plastry. Cebulę i boczek kroimy w drobną kostkę. Pomidora przelewamy wrzątkiem, pozbawiamy skórki i kroimy w grubą kostkę. Dość grubo siekamy też natkę pietruszki i botwinkę.

2. Do dużego garnka wlewamy 2-3 łyżki oliwy i gdy się rozgrzeje, dodajemy cebulę, marchewkę, czosnek i boczek. Podsmażamy 5 minut, po czym dodajemy cukinię i dusimy jeszcze 3-4 minuty.

3. Dodajemy pomidora, natkę pietruszki, groszek i botwinkę. Zalewamy bulionem. Doprowadzamy do wrzenia, wrzucamy makaron (surowy) i przyprawiamy solą i pieprzem.

4. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy przez 10-12 minut. 

5. W tym samym czasie blenderujemy bazylię, parmezan, czosnek i orzeszki piniowe na pesto, dodając tyle oliwy, by otrzymać niezbyt rzadkie pesto.

6. Do zupy dorzucamy posiekaną w grubą kostkę cykorię, gotujemy jeszcze 2 minuty, ewentualnie jeszcze doprawiamy. 

7. Do każdej miseczki z zupą dodajemy kleks pesto i zajadamy :)


środa, 22 czerwca 2016

Zupa Tom Khaa Gai

Co jakiś czas pojawia się u mnie na blogu wątek piłkarski - oczywiście u mnie teraz na pierwszy plan znowu wysunęło się Euro 2016. Wciąż przeżywam jeszcze wyjście z grupy, pierwszy raz za mojej pamięci na jakichkolwiek mistrzostwach. Mistrzostwom w telewizji powinno towarzyszyć też coś mistrzowskiego na talerzu. Dziś, drugi raz w ciągu tego tygodnia, zrobiłam tajską zupę Tom Khaa Gai. Jadłam ją kilka razy w naszej ulubionej tajskiej knajpce, ale Małżon uznał, że moja jest nawet lepsza. Jej smak zawdzięczam dobremu przepisowi (z "W mojej tajskiej kuchni" D. Ładochy) i oryginalnym składnikom ze sklepu z orientalnymi produktami. Naprawdę warto kupić oryginały, a nie zamienniki, aczkolwiek ja następnym razem podaruję sobie pochwiaki. Moim zdaniem jak dodam więcej pieczarek, to zupa nic nie straci.


Składniki (niby na 4 porcje, ale jest tak dobra, że zjedliśmy całą od razu na 2 osoby):
200g piersi z kurczaka
400ml mleka kokosowego
400ml wody
1 papryczka chili
1 łodyga trawy cytrynowej
6 liści limonki kaffir
10 plasterków galangalu
1/2 limonki
1 i 1/2 łyżki cukru palmowego
1 czubata łyżka pasty tom khaa
2 łyżki tajskiego sosu rybnego
5 kapeluszy pieczarek
1/2 puszki pochwiaków w zalewie
kolendra do posypania (najlepiej tajska)

1. Chili myjemy i bardzo drobno siekamy. Trawę cytrynową kroimy w kawałki 2cm. Kurczaka kroimy w paseczki. Pieczarki oczyszczamy i kroimy w ćwiartki, również w ćwiartki kroimy pochwiaki.

2. Mleko kokosowe zagotowujemy z pastą tom khaa. Dodajemy wodę, chili, porwane listki kaffiru, galangal i trawę cytrynową. Ponownie zagotowujemy.

3. Dodajemy kurczaka, a po około 3 minutach również pieczarki, pochwiaki i cukier palmowy. Gotujemy jeszcze 5 minut. Przyprawiamy sokiem z limonki i sosem rybnym. Na talerzach posypujemy świeżą kolendrą.


niedziela, 14 lutego 2016

Zupa pięć smaków z wieprzowiną, krewetkami i jajkiem

Pamiętam zeszłoroczne Walentynki, braliśmy udział w warsztatach tanecznych i po kilku godzinach treningu byliśmy już naprawdę bardzo głodni. Tymczasem we wszystkich knajpach dookoła były dzikie tłumy i zjedzenie czegokolwiek w ten dzień bez rezerwacji graniczyło z cudem. W tym roku poszliśmy do restauracji w piątek, bo jak powiedział Małżon "można nie obchodzić Walentynek, ale zawsze to jest dobry pretekst, żeby iść na jakieś dobre jedzenie". W piątek było więc eleganckie i dobre jedzenie, a dziś było domowe i dobre. Oboje uwielbiamy azjatyckie kuchnie, więc miałam na oku dzisiejszą zupę już od jakiegoś czasu. Aż do ostatniej Gwiazdki nie miałam jednak odpowiednich miseczek, bo w takich zwykłych, to po prostu nie byłoby to samo. W mojej wyobraźni była to duża miseczka z mnóstwem dobrych rzeczy w środku. Inspirowałam się przepisem z "Dania z woka" M. Sauerborn. Podaję moją wersję zarówno jeśli chodzi o składniki, jak i sposób przygotowania - ponieważ nie posiadam woka kombinowałam równo :)


Składniki (na 2 porcje):
150g szynki wieprzowej
8 krewetek
2 dymki
1 marchew
1 gałązka selera naciowego
50-70g marynowanych paseczków bambusa
50-70g kiełków sojowych
3-4 grzyby mun
2 jajka
0,7l bulionu warzywnego (gotowanego z imbirem i trawą cytrynową)
1 łyżeczka sosu ostrygowego
1 łyżeczka sosu sojowego
szczypta mielonego chili
1/3 łyżeczki mielonego imbiru
1 łyżeczka przyprawy 5 smaków
sól morska
pieprz czarny

1. Dymki kroimy w piórka (szczypior siekamy i zostawiamy), namoczone grzybki w paseczki, seler naciowy w kostkę. Marchew obieramy i kroimy na pół w poprzek i wzdłuż. Każdą ćwiartkę kroimy w podłużne plasterki.

2. Krewetki pozbawiamy główek i pancerzyków (można odłożyć i ugotować na nich wywar), zostawiamy tylko ogonki. Nacinamy je również wzdłuż grzbietu i pozbawiamy jelita.

3. Szynkę kroimy w paseczki o grubości 0,5cm.

4. Tutaj następuje zasadnicza różnica w moim przepisie. Zamiast gotować wszystko razem, podzieliłam składniki na połowy i włożyłam do dwóch garnuszków o tej samej wielkości, zalałam po 350ml ciepłego bulionu i wstawiłam na taki sam średni ogień. Oczywiście możecie gotować jak w oryginale, wszystko razem.

5. Po 17 minutach wrzucamy przyprawy - przyprawę 5 smaków, chili, imbir mielony, sos sojowy i sos ostrygowy. Wbijamy również jajka (ja wbiłam po jednym do każdego garnuszka) i gotujemy aż białko się zetnie. Rozkładamy do miseczek tak, aby jajko było na wierzchu. Przyprawiamy solą morską, świeżo zmielonym czarnym pieprzem i posypujemy szczypiorem od dymki.


poniedziałek, 1 lutego 2016

Brazylijska zupa z indykiem, ryżem i pomidorami

Uwielbiam zupy i zawsze to podkreślam. Każda nowa zupa, a nawet dobrze znana zupa ale w nowej wersji, to powód do radości. Taka jest właśnie dzisiejsza zupa brazylijska, niby pomidorówka z ryżem, ale troszkę jednak inna m.in. dzięki dużej ilości selera naciowego. Niestety nie jest zbyt reprezentatywna. Powtórzył się po raz kolejny scenariuszy, że Małżon z trudem ukrył zawód gdy popatrzył na wygląd obiadu. Pogrzebał łyżką w talerzu i mruknął coś z niechęcią o pomidorowej z ryżem. Po kilku minutach wygląd już mu nie przeszkadzał i Małżon został fanem tej zupy. Dostała łatkę "do powtarzania". Ja się tylko zastanawiam ile jeszcze Brazylii zostało po moim mieszaniu w przepisie. Inspiracja z "Kuchni bez granic" M.Caprari.


Składniki:
1kg skrzydeł z indyka
puszka krojonych pomidorów
4-5 gałązek selera naciowego (fajnie jakby chociaż jedna miała listki)
100g ryżu
1 średnia cebula
3 łyżki oliwy
1 łyżeczka suszonej natki pietruszki
kilka kropel maggi
sok z 1/2 dużej cytryny (lub z całej małej)
3/4 płaskiej łyżeczki mielonej słodkiej papryki
sól morska
pieprz czarny
kiełki do posypania (np. lucerny)

1. Cebulę obieramy i kroimy w bardzo drobną kostkę. Seler naciowy kroimy w plasterki o grubości 0,5cm.

2. W garnku rozgrzewamy oliwę i dorzucamy cebulkę. Gdy zacznie się szklić dorzucamy ryż (nieugotowany) i smażymy stale mieszając.

3. Gdy ryż wchłonie tłuszcz i stanie się przeźroczysty wkładamy umyte skrzydła indyka, dodajemy pomidory z puszki, seler naciowy i zalewamy litrem wrzącej wody. Gotujemy na małym ogniu około półtora godziny.

4. Wyjmujemy skrzydełka, mięso oddzielamy od kości, dzielimy na drobniejsze części i wrzucamy z powrotem do garnka. Dodajemy sok z cytryny, mieloną paprykę, doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy jeszcze około 5-7 minut. Na talerzach posypujemy kiełkami.

wtorek, 6 października 2015

Zupa pieczarkowa

Dzisiejszy dzień mogę uznać za kulinarnie udany, za 2-3 dni będę mieć dwa kilo świeżych ogórków małosolnych. Pewnie jedna z ostatnich szans w tym roku, takie łapanie resztki lata. Po raz kolejny musiałam się przekonać, że mój garnek na małosolne rzeczywiście mieści tylko dwa kilo, a nie dwa i pół. Dlaczego zawsze myślę, że jakoś dam radę upchnąć więcej? 

To w garnku z ogórasami jeszcze lato, a na talerzu jesień - pyszna rozgrzewająca zupa pieczarkowa. Na pierwsze chłody.


Składniki (na 5-6 porcji)
0,5 kg pieczarek
250-300g śmietany 12% lub 18%
2 marchewki
1 mała pietruszka
kawałek selera
kawałek pora
2 duże cebule + 1 mała
kilka gałązek natki pietruszki
1 liść laurowy
3 ziela angielskie
1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
1/2 łyżeczki suszonej natki pietruszki
szczypta suszonego lubczyku
2 łyżki oleju
1 łyżka masła
sól morska
pieprz czarny
kilka kropel maggi
50g makaronu łazanki


1. Marchew, pietruszkę i seler obieramy. Wkładamy do garnka wraz z kawałkiem pora i małą, nieobraną cebulą. Podgrzewamy 3-4 minuty uważając, żeby warzywa nie przywarły, po czym zalewamy litrem zimnej wody. 

2. Dodajemy gałązkę natki pietruszki, liść laurowy, ziele angielskie i 1/3 płaskiej łyżeczki soli. Gotujemy na małym ogniu przez godzinę.

3. Dwie pozostałe cebule obieramy i kroimy w małą kostkę. Pieczarki oczyszczamy i kroimy w plasterki.

4. W garnku rozgrzewamy olej i masło, dodajemy cebulę. Podsmażamy, od czasu do czasu mieszając, aż cebula się zeszkli. Wtedy dodajemy pieczarki i podgrzewamy kolejne 5-7 minut, stale mieszając.

5. Bulion warzywny odcedzamy i wlewamy do pieczarek. Ugotowaną marchewkę i korzeń pietruszki odkładamy na bok.

6. Do zupy wkładamy na powrót liść laurowy i ziele angielskie, wsypujemy suszoną natkę pietruszki, lubczyk i mieloną paprykę, dodajemy kilka kropel maggi. Gotujemy 10 minut. W tym czasie w osobnym garnku gotujemy makaron.

7. Odlewamy chochlę zupy do miseczki, żeby się ochłodziła. Marchewkę i pietruszkę kroimy w słupki i dodajemy z powrotem do zupy. Śmietanę mieszamy z odlaną zupą, po czym dodajemy z powrotem do garnka. Przyprawiamy pieprzem i jeśli jeszcze potrzeba - solą.

8. Podgrzewamy jeszcze trzy minuty, po czym przekładamy do zupy ugotowany, odcedzony makaron. Na talerzach posypujemy posiekaną natką pietruszki i podajemy.


sobota, 30 maja 2015

Zupa z młodej kalarepy i kulinarnie po urlopie

Spojrzałam na ostatnią datę publikacji na blogu i aż się za głowę złapałam - wygląda jakbym się ostatnio urlopiła i urlopiła, a tu raptem było tylko 10 dni w rozjazdach. Faktem jest, że dni przed urlopem jakoś mi uciekły :( A w tym tygodniu dostałam nawet już ponaglenie co z nowym wpisem. No to jest i tradycyjnie powinnam coś opowiedzieć o tym co jadłam. Urlop był trochę bardziej w Czechach, trochę mniej w Austrii, byliśmy motocyklem i pogoda nas wykurzyła wcześniej z rejonu Wysokich Taurów. Zdążyliśmy jednak w Austrii poznać i pokochać wątróbkowy knedel w zupie. Wcześniej znaliśmy taką zupę w wersji z innym knedlem (chyba chlebowo-serowym?) jednak wątróbkowy jest nie do pobicia (taaak, już widzę krzywe spojrzenia tych dostających gęsiej skórki na sam dźwięk słowa wątróbka). W Czechach skusiłam się w końcu na utopence (pycha!), jak zawsze na zupę czosnkową (jeszcze większa pycha), ale największym przebojem był zamówiony przez Małżona karp w staroczeskim czarnym sosie. Przyzwyczajeni do tradycyjnego, wigilijnego karpia, zostaliśmy wręcz porażeni smakiem karpia z tym sosem, który zrobiony był ze śliwek, a w którym pływały orzechy włoskie. Doskonałe. Jak ktoś chce takiego spróbować, to polecam knajpę w Ceskym Krumlovie, taką z mini-muzeum Jawy na piętrze (nie pamiętam nazwy, dlatego daję taki namiar).

A zupa z przepisu mojej Babci. Albo z grubsza z tego przepisu. Pamiętam, że na pierwszym roku studiów dzwoniłam do Babci, żeby zrobić dokładnie taką jak ona robiła. Dziś nie mogę się upewnić. A też nie wyszła mi dokładnie taka jaką pamiętam. Ale przepis i tak przekazuję dalej.


Składniki (na 4-6 porcji):
2-3 młode kalarepy z liśćmi (ważne)
3-4 młode marchewki
2 średnie ziemniaki
1,5-2 litry bulionu warzywnego (może być też drobiowy dla mięsożernych)
1/2 łyżeczki suszonego lubczyku
1 czubata łyżka masła
1/2 łyżeczki ekologicznej przyprawy do zup
sól morska
pieprz czarny

1. Z kalarepy usuwamy duże, pożółkłe liście, a wybieramy zielone, jędrne. 

2. Marchew, ziemniaki i kalarepę obieramy i kroimy w centymetrową kostkę. Wrzucamy do bulionu, dodajemy łyżkę masła, ekologiczną przyprawę do zup i lubczyk. Gotujemy do miękkości.

3. Liście parzymy wrzątkiem, usuwamy grube nerwy i kroimy dość drobno. Dorzucamy do zupy gdy warzywa będą już miękkie. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem, gotujemy jeszcze 3 minuty i podajemy.


niedziela, 12 kwietnia 2015

Arabski rosołek z bulgurem

Wczoraj był dla mnie ważny dzień, zdałam egzamin na pewien uznawany w mojej branży certyfikat. Oczywiście poprzedzone było to szkoleniem, popołudniami i wieczorami nauki i rozwiązywania ćwiczeń, nawet w Święta siedziałam z materiałami i powtarzałam. Ale egzamin już za mną, pozytywny rezultat na moim koncie uczciłam kilkoma godzinami w kuchni. Przed egzaminem stawiałam jednak na potrawy nieco mniej pracochłonne. W środę np. ugotowałam pożywny arabski rosołek z bulgurem, który odgrzewaliśmy na szybko w czwartek i piątek. Co do tej zupy mam dylemat jak ją zareklamować na blogu, ponieważ mi ona bardzo smakowała, a Małżonowi niezbyt. Mimo, że ogólnie bulgur je, to kasza w tej zupie jakoś nie przypadła mu do gustu. Wszystko zależy więc od tego, czy lubicie kasze w zupach, jeśli tak, to jest to zupa dla Was.

Jak już kiedyś pisałam, mam zwyczaj czytania przepisów na wszystkim co możliwe i ta zupa powstała z lekko tylko zmodyfikowanego przeze mnie przepisu z opakowania bulguru.


Składniki (na 8 porcji):
10 skrzydełek kurzych
pół szklanki bulguru (przed ugotowaniem)
1 cytryna
1 duży pomidor
2 średnie cebule
2 ząbki czosnku
kilka gałązek natki pietruszki
kawałek kory cynamonu
sól morska
pieprz czarny


1. Umyte skrzydełka zalewamy dwoma litrami zimnej wody i stawiamy na średnim ogniu. Gdy się zagotują, zdejmujemy pianę. Zmniejszamy ogień.

2. Cytrynę musimy dokładnie wyszorować. Otartą skórkę i wyciśnięty sok dodajemy do zupy.

3. Pomidor kroimy na pół, cebule w piórka, natkę pietruszki siekamy, a czosnek przeciskamy przez praskę. Wszystko dodajemy do gotującej się zupy. Dodajemy do niej również trochę soli i kawałek kory cynamonu. Ja dodałam też szczyptę mielonego cynamonu. Gotujemy 45-50 minut na wolnym ogniu.

4. Z zupy wyciągamy skórkę od pomidora, a sam pomidor rozgniatamy łyżką. Wyciągamy też korę cynamonu jeśli się da, u mnie się nie dało, ponieważ za bardzo się połamała, wyciągaliśmy już na talerzach.

5. Skrzydełka z kurczaka wyjmujemy i oddzielamy mięsko od kości. Wrzucamy z powrotem do zupy i dodajemy do niej również bulgur. Przyprawiamy solą morską i czarnym pieprzem. 

6. Gotujemy 10-15 minut, aż bulgur zmięknie. Wtedy zupa jest gotowa. Na talerzach posypujemy jeszcze odrobiną natki pietruszki.


niedziela, 15 marca 2015

Pomidorowa? Fasolowa? Czy po prostu jarzynowa ze szpinakiem?

Ostatnie kilka tygodni to nie jest dobry czas dla fanów szeroko pojętej fantastyki. Niedawne odejście Spocka... Teraz śmierć Terry'ego Pratchetta. O ile zawsze dałabym więcej, żeby polecieć Sokołem Millenium niż Enterprisem, to po śmierci Leonarda Nimoya w nocy oglądałam pierwszego Star Treka, żeby zobaczyć Spocka i usłyszeć frazę "Live long and prosper". Ale zmarł tylko odtwórca roli. Nie ktoś kto jeszcze miał stworzyć Spocka. Z Terry'm Pratchettem sprawa ma się znacznie gorzej. Nie mogę jakoś w to uwierzyć, że spod jego ręki nie wyjdzie już następna książka. To absolutnie mój ukochany pisarz, a "Świat dysku" to najzabawniejsze uniwersum z wszystkich, w które zanurzałam się dzięki książkom. Sobie samej na pociechę przypominam sobie coraz inne fragmenty z jego twórczości dotyczące śmierci. Na przykład ten: "Nikt nie jest os­ta­tecznie mar­twy, dopóki nie us­po­koją się zmar­szczki, ja­kie wzbudził na po­wie­rzchni rzeczy­wis­tości - dopóki ze­gar przez niego nakręco­ny nie sta­nie, dopóki wi­no przez nią nas­ta­wione nie do­kończy fer­mentac­ji, dopóki plon, ja­ki za­siali, nie zos­ta­nie zeb­ra­ny. Czas trwa­nia czy­jegoś życia, twier­dzą tam, to tyl­ko jądro rzeczy­wis­te­go is­tnienia.". Terry Pratchett na pewno nie jest więc ostatecznie martwy.

W dniu śmierci Pratchetta jedliśmy zupę. Powinniśmy raczej zjeść coś w stylu Najlepszych Żeberek Hargi. Albo pasztecików Gardło Sobie Podrzynam Dibblera. Ale była zupa. Bardzo dobra. Skrzyżowanie pomidorowej, fasolowej i jarzynowej i w dodatku ze szpinakiem. Inspirowana z bbcgoodfood, jak zwykle wyszło trochę coś innego niż w pierwowzorze :)


Składniki (na 6-8 porcji):
2 puszki krojonych pomidorów
puszka fasolki szparagowej
puszka fasolki flażoletki (można zastąpić np. puszką cieciorki)
100g szpinaku baby
100g korzenia pietruszki
200g marchewki
3 ząbki czosnku
1,5 litra bulionu warzywnego
1 łyżeczka suszonego cząbru ogrodowego
1/2 łyżeczki suszonego koperku
1/2 łyżeczki ostrej mielonej papryki
sól morska
pieprz czarny

1. Marchewkę i pietruszkę kroimy w słupki. Wrzucamy do bulionu i gotujemy aż zaczną mięknąć (można też wziąć warzywa, które posłużyły nam wcześniej do ugotowania bulionu, wtedy już nie trzeba czekać aż zmiękną).

2. Dodajemy pomidory wraz sokiem i gotujemy 10 minut. Obie fasolki odsączamy i dorzucamy do zupy. Po następnych 5 minutach dodajemy szpinak, czosnek przeciśnięty przez praskę, cząber, koperek i mieloną paprykę. Doprawiamy też solą i pieprzem do smaku.

3. Gotujemy do momentu aż szpinak zatraci jędrność i jego listki zrobią się wiotkie. Próbujemy i doprawiamy ewentualnie jeszcze raz przed podaniem.


Zupa dobrze się odgrzewa, można więc zrobić na kilka dni.

sobota, 10 stycznia 2015

Niezabielana zupa pomidorowa "porosołowa"

Uświadomiłam sobie niedawno, że zwykła tradycyjna zupa pomidorowa robiona z tego co zostanie po niedzielnym rosole znikła sobie z mojej kuchni niepostrzeżenie kilka lat temu. Głównie za sprawą kremu z pomidorów, a trochę podejrzewałam też, że Małżon niekoniecznie ją aż tak lubi (co za sprawą tej zupy okazało się nieprawdą). Zwykłą pomidorówkę jadałam czasem na stołówce pracowej, albo "w gościach". Niestety często wtedy jem zabielaną, a ja tak najbardziej to lubię jednak niezabielaną. Przy okazji ostatniego rosołu naszła mnie nieprzezwyciężona ochota właśnie na taką. To najlepsza pomidorówka jaką jadłam od dłuższego czasu. Żeby przepis był całkowity, powinnam najpierw chyba zamieścić przepis na rosół, ale mimo że gotuję go już tyle lat i wychodzi dobry, to wciąż jeszcze nie jest to, co bym chciała. Przepis więc na rosół zamieszczę gdy osiągnę perfekcję :D Albo nigdy :P


Składniki (na duży garnek):
2-2,5 litra niedzielnego rosołu (u mnie drobiowy)
500g passaty pomidorowej
3 czubate łyżki koncentratu pomidorowego
suszony lubczyk
suszona natka pietruszki
maggi
pieprz czarny
sól morska
opcjonalnie:
włoszczyzna z rosołu
mięso z rosołu

1. Rosół stawiamy na gazie, gdy wierzchnia warstwa tłuszczyku zacznie się topić, dodajemy passatę pomidorową i koncentrat pomidorowy. Mieszamy i zagotowujemy.

2. Jeśli mamy mięso z rosołu to rozdrabniamy je i dorzucamy do zupy. Jeśli mamy włoszczyznę to też możemy ją jeszcze dodać i w ten sposób wykorzystać.

3. Zmniejszamy ogień i przyprawiamy wg uznania. Celowo nie napisałam ile jakich przypraw, bo wszystko zależy od tego, jak mocno przyprawiony mamy rosół. U mnie wyszło około łyżeczki maggi i po półtora łyżeczki suszonego lubczyku i natki pietruszki. Soli i pieprzu musiałam dodać symbolicznie.

4. Gotujemy jakieś 10 minut na niedużym ogniu, żeby passata i koncentrat połączyły się z rosołem. Możemy podać z makaronem albo z ryżem, tym razem zjedliśmy bez dodatków.


sobota, 13 grudnia 2014

Zupa-krem z ziemniaków i świeżych pomidorów

Już wszędzie widać przedświąteczny szał. Nie chce mi się już nawet wchodzić ani do marketów, ani do większych sklepów. Obiady zaczynają u nas być super proste nie tylko z powodu braku czasu (prezenty same się nie kupią), ale głównie dlatego, żeby można było wszystkie składniki kupić w najbliższym sklepie i nie stracić na ich wybieranie zbyt dużo czasu. Obiady muszą też być lekkie, w końcu większa ilość jedzenia czeka nas już za kilka dni - na świątecznym stole. Proponuję więc dziś zupę-krem, oprócz pomidorów użyłam ziemniaków, nadal chyba wolę tradycyjną pomidorówkę lub pomidorowy krem, ale polecam taką zupę po prostu jako smaczną i treściwszą odmianę. No i jeśli mamy niedobory potasu, bo i pomidory i ziemniaki go mają. Zupa jest moją swobodną interpretacją przepisu z książki "Kuchnia bez granic" M. Caprari.


Składniki (na 3-4 porcje):
4 średnie ziemniaki
5 średnich pomidorów
1 listek laurowy
1 duży ząbek czosnku
1-1,2 litra warzywnego bulionu
1/2 płaskiej łyżeczki suszonego tymianku
1 płaska łyżeczka suszonego oregano
1 łyżeczka suszonych porów (można pominąć)
1 łyżeczka ekologicznej vegety
1/2 łyżeczki maggi
1 łyżka oliwy z oliwek
sól morska
pieprz czarny

Ponadto:
grzanki
oliwa (u mnie truflowa)
posiekana natka pietruszki

1. Pomidory oblewamy wrzątkiem, a następnie zimną wodą i obieramy ze skórki. Kroimy w drobną kostkę. Ziemniaki również obieramy i kroimy w drobną kostkę.

2. Pomidory i ziemniaki zalewamy gorącym warzywnym bulionem lub wodą, dodajemy listek laurowy, sól, pieprz, tymianek, oregano i gotujemy na niewielkim ogniu pod przykryciem przez 30 minut. 

3. W połowie gotowania wyjmujemy listek laurowy, a wkładamy obrany i przekrojony na pół ząbek czosnku, suszone pory, maggi i ekologiczną vegetę.

4. Zupę lekko studzimy, dodajemy łyżkę oliwy z oliwek, miksujemy na krem, jeśli trzeba przyprawiamy jeszcze do smaku. Podajemy z grzankami posypaną posiekaną natką pietruszki i pokropioną oliwą (u mnie truflowa).


sobota, 20 września 2014

Dyniowa zupa-krem z kuleczkami mięsnymi i wędzonym twarogiem

Dotrwałam do weekendu i jakoś minął ten najcięższy, bo pourlopowy tydzień. Jak trudno wraca się do pracy wie każdy, kto choć raz pojechał na dwutygodniowy urlop. Głowa jeszcze wciąż gdzieś w innym klimacie, w tamtych widokach, smakach, zapachach... Również jakoś nagle ciężko się przyzwyczaić, że niektórych rzeczy nie mogę kupić w sklepie obok. Za to stęskniłam się za ciemnym chlebem na zakwasie z pobliskiej piekarni (bo swojego jakoś po urlopie nie chciało mi się zrobić). Za moją kuchnią też się stęskniłam. No i wróciłam akurat na sezon dyniowy. Złote bańki kuszą z każdego stoiska warzywnego. A że zgodnie z Małżonem stwierdziliśmy, że na wakacjach za mało zup jedliśmy, to wybór był prosty - zupa dyniowa. 

Inspiracja z tego przepisu z bloga Belgia od kuchni.


Składniki (na 6 talerzy):
800g dyni (waga po obraniu i wycięciu pestek)
puszka krojonych pomidorów
1 por (tylko biała część)
2 średnie cebule
400-500g mięsa mielonego wieprzowo-wołowego
jajko
1 płaska łyżeczka suszonego tymianku
1 płaska łyżeczka ekologicznej przyprawy do zup
1 płaska łyżeczka suszonej natki pietruszki
1 płaska łyżeczka mielonej ostrej papryki
1/2 płaskiej łyżeczki suszonego rozmarynu
kilka kropel maggi
1 łyżka masła
2 łyżki oliwy z oliwek
olej
sól morska
pieprz czarny
wędzony twaróg


1. Warzywa myjemy i obieramy. Pora i cebulę kroimy w plasterki, dynię w kostkę.

2. W garnku rozgrzewamy masło i oliwę, wrzucamy cebulę i por, podgrzewamy mieszając aż się zeszklą.

3. Dodajemy dynię i podgrzewamy jeszcze 5 minut stale mieszając. Wlewamy 800ml wrzątku, przykrywamy i dusimy na małym ogniu 15 minut.

4. W międzyczasie przygotowujemy mielone - mieszamy mięso z jajkiem, rozmarynem, pietruszką, połową mielonej papryki, solą i pieprzem. Formujemy małe (średnica 2 cm) kuleczki i smażymy do zrumienienia się na oleju.

5. Do dyni dodajemy puszkę pomidorów, tymianek, ekologiczną przyprawę do zup, 1/2 łyżeczki mielonej papryki i kilka kropel maggi. Przyprawiamy solą i pieprzem. Podgrzewamy jeszcze 15 minut pod przykryciem.

6. Zupę miksujemy blenderem na gładką masę. Na talerzu dodajemy do niej mięsne kulki i posypujemy wędzonym pokruszonym twarogiem.


Przepis zgłaszam do akcji:

Dynia na słodko i słono

niedziela, 27 lipca 2014

Zupa z bobu z bałkańską nutką

Dziś przedstawiam zupę, która uratowała w czwartek moje kulinarne ego. Chodziła sobie za mną od momentu, gdy na straganach bób się pojawił, w końcu w czwartek pomysł nabrał kolorów i ugotowałam duży gar, myśląc o obiedzie na piątek i sobotę. Małżon nie wytrzymał i już w czwartek wieczorem zjadł talerz tej zupy. Ja zostawiłam go z tą zupą i telewizorem w salonie i poszłam do drugiego pokoju posiedzieć sobie w internecie. Fazę miałam na Gordonka i oglądałam chyba z godzinę. Niestety, jak to zwykle z nim bywa, totalnie mnie zniszczył. Jak Małżon w końcu przyszedł, powitało go zbolałe "nie umiem gotowaaaać". Odpowiedź "mówisz tak, bo nie jadłaś swojej zupy z bobu" zażegnał kryzys kulinarnej pewności siebie. Przynajmniej do czasu następnego wieczoru z Gordonkiem. 


Składniki (na 4-6 porcji):
3/4 kg świeżego młodego bobu (taki, żeby nie trzeba było go ze skórek obierać)
1,5 litra bulionu warzywnego
3 ziemniaki
1 czerwona papryka
2 pomidory (jak małe to 3)
3 czubate łyżeczki ajwaru (łagodnego lub ostrego, jak wolicie)
2 łyżeczki suszonej zielonej czubricy
1 łyżeczka ekologicznej vegety
1 ząbek czosnku
1/4 łyżeczki cukru
sól morska
pieprz czarny
posiekany koperek


1. Gotujemy bób prawie do miękkości. Odcedzamy.

2. Ziemniaki obieramy i kroimy w dwucentymetrową kostkę. Paprykę kroimy w kostkę centymetrową. Pomidory przelewamy wrzątkiem i zimną wodą, obieramy ze skórki i siekamy jak najdrobniej się da. Obrany czosnek siekamy również bardzo drobno.

3. Do bulionu wrzucamy ziemniaki, paprykę, pomidory, bób, ekologiczną vegetę i cukier i wstawiamy, żeby się gotowały. Gdy papryka i ziemniaki zaczną się robić miękkie dodajemy czosnek, ajwar, czubricę i sól. Gotujemy do miękkości wszystkich warzyw.

4. Na talerzu posypujemy świeżo zmielonym pieprzem i posiekanym koperkiem.


środa, 21 maja 2014

Zupa rybna z Wysp Zielonego Przylądka

Kiedyś nie znosiłam zupy rybnej. Pewnie dlatego, że jedyna zupa rybna jaką znałam jako dziecko to była okropna postna zupa gotowana z głowy karpia w okolicach każdej Gwiazdki. Dorośli w rodzinie ją jedli, ale podejrzewam, że tylko udawali, że im smakuje. Tak czy inaczej musiało minąć wiele lat, żebym odważyła się spróbować zupy rybnej gdziekolwiek indziej. W niczym nie przypominała tej zapamiętanej z dzieciństwa. Nawet jakieś warzywa tam pływały, kolorki były, w ogóle super. Musiało minąć jeszcze trochę czasu zanim zdecydowałam się ugotować jakąkolwiek zupę rybną. Właśnie prezentuję moją pierwszą :) Sięgnęłam po ten przepis z bloga Kuchnia Ireny i Andrzeja. Blog nie jest już dalej prowadzony, ale inspiruje nadal. Problem miałam z jakimiś przyprawami, bo nie było w przepisie wypisanych żadnych, a nie znalazłam jakiegoś sensownego artykułu w sieci na temat przypraw używanych na Wyspach Zielonego Przylądka (na pewno niedostatecznie długo szukałam). Ale coś pokombinowałam i wyszła pyszność. Zamieszczam swoją wersję.


Składniki (na duży garnek, nam wyszło jakieś 8 porcji):
1 kg filetów z dorsza bez skóry (lepiej jak nie są zamrożone)
1 czerwona papryka
1 zielona papryka
3 ziemniaki
2 bataty (gdy nie możecie ich kupić, sprawdzą się 4 marchewki)
2 cebule
5 szalotek
4 małe pomidory
5 gałązek natki pietruszki
sól morska
pieprz czarny
łyżka sosu sojowego
3/4 łyżki sosu ostrygowego
1/2 łyżeczki mielonej papryki
1/2 łyżki ekologicznej przyprawy do zup
3 łyżki oleju arachidowego

1. Szalotki i zwykłą cebulę kroimy w centymetrową kostkę. Pomidory sparzamy, pozbawiamy skórki i też kroimy w taką kostkę.

2. Bataty i ziemniaki obieramy. Paprykę, bataty, ziemniaki i rybę kroimy w dwucentymetrową kostkę.

3. W garnku lub większym rondlu rozgrzewamy olej arachidowy i szklimy na nim cebulę i szalotki. Następnie dodajemy papryki i pomidory. Posypujemy mieloną papryką, solą i świeżo mielonym czarnym pieprzem. Podgrzewamy 5 minut.

4. Dodajemy do warzyw rybę i podgrzewamy kolejne 5 minut.

5. Zalewamy wszystko wodą tak, żeby wszystko było przykryte, ale żeby zupa była dość gęsta. Doprowadzamy do wrzenia i wtedy dodajemy ziemniaki, bataty, drobno posiekaną natkę pietruszki, sos sojowy, ekologiczną przyprawę do zup i sos ostrygowy. 

6. Gotujemy do miękkości ziemniaków i podajemy :)


wtorek, 25 marca 2014

Algierska zupa z drobiem, warzywami i kuskusem

Kuchnia algierska nie jest u nas jakoś specjalnie znana. Raczej wrzucana jest do jednego worka pod tytułem "kuchnia arabska". Zresztą przepis na dzisiejszą zupę z Algierii wyszperałam w zbiorczej książeczce "Kuchnia orientalna" E. Dopp, Ch. Willrich i J. Rebbe. Okazała się tak pyszna, że tylko mogę żałować, że nie ma tam więcej algierskich przepisów. Zmieniłam troszkę proporcje, ale tym razem naprawdę niewiele, podaję oczywiście swoją wersję. I pozdrawiam Olę Lallolę, bo się już o tę zupę dopytywała.


Składniki (na 5-6 porcji):
500g mięsa z uda indyka (waga bez kości)
1 pomidor
1 średnia cebula
1 średnia cukinia (lub półtora małej)
duża garść ciecierzycy
3 ziemniaki
2 marchwie
1,5 litra warzywnego bulionu
2-3 łyżki oliwy
1/4 łyżeczki cynamonu
2 łyżeczki ras-el-hanout
1/4 łyżeczki niteczek szafranu
sól morska
pieprz
120g kuskusu
1 łyżeczka masła
5-6 ćwiartek z cytryny


1. Ciecierzycę moczymy na noc. Następnego dnia zmieniamy wodę i gotujemy do miękkości.

2. Cebulę i pomidora pozbawiamy skórek i kroimy jak najdrobniej się da. Kurczaka kroimy w kostkę o boku 2cm, obrane marchewki w plasterki, obrane ziemniaki w centymetrową kostkę, cukinię również w kostkę, nieco większą.

3. W garnku lub dużym rondlu rozgrzewamy oliwę, dodajemy indyka i podsmażamy 3 minuty cały czas mieszając. Dodajemy pomidora i cebulę i podsmażamy kolejne 2 minuty.

4. Dodajemy ras-el-hanout, cynamon i szafran, po czym zalewamy bulionem. Przykrywamy i gotujemy na niewielkim ogniu przez pół godziny.

5. Dodajemy marchew, ziemniaki, cukinię i ciecierzycę i gotujemy kolejne 20-25 minut (do miękkości warzyw). Doprawiamy solą morską i świeżo zmielonym czarnym pieprzem.

6. Kuskus przygotowujemy wg przepisu na opakowaniu, przed podaniem lekko solimy i mieszamy z łyżeczką masła.

7. Na talerz nakładamy porcję kuskusu, zalewamy zupą i skrapiamy wszystko sokiem z cytryny.


wtorek, 4 marca 2014

Zupa z fasoli czarne oczko

Ta zupa wcale nie miała być zupą. Albo raczej fasola czarne oczko nie miała skończyć w zupie tylko w pysznym, aromatycznym, warzywnym curry z mleczkiem kokosowym. Namoczyłam tę fasolę i ugotowałam do miękkości. I potem gdy przyszedł czas robienia obiadu z fasoli to mi się odechciało. A raczej czułam się tak przeziębiona, że zachciało mi się gotowej pizzy. W sensie żeby ktoś zrobił, a nie ja. W rezultacie dzień przed wyjazdem na urlop zostałam z ugotowaną fasolą. No to rym ją do zupy. 


Składniki:
3/4 szklanki fasoli czarne oczko (oczywiście można dodać inny rodzaj fasoli)
100g boczku wędzonego
średnia cebula
2 ząbki czosnku
3-4 średnie ziemniaki
litr bulionu warzywnego
płaska łyżeczka ekologicznej przyprawy do zupy
2 płaskie łyżeczki majeranku
1/2 płaskiej łyżeczki suszonego tymianku
1/2 płaskiej łyżeczki suszonej natki pietruszki
1 czubata łyżka masła
2 łyżki oliwy z oliwek
sól morska
pieprz

1. Fasolę zalewamy zimną wodą i zostawiamy na noc. Zmieniamy wodę i gotujemy do miękkości (ok. półtora godziny). Odcedzamy.

2. Cebulę i boczek kroimy w drobną kostkę (ok. półcentymetrową). Ziemniaki kroimy w większą kostkę (o boku ok. 2 cm).

3. Garnku podgrzewamy masło i oliwę, aż masło się rozpuści. Wtedy dodajemy cebulę i boczek i podsmażamy, mieszając od czasu do czasu. Gdy cebula się zeszkli dodajemy ziemniaki i podsmażamy jeszcze 3 minuty.

4. Dodajemy fasolę i zalewamy bulionem. Dodajemy ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę, ekologiczną przyprawę do zup i wszystkie zioła.

5. Gotujemy do miękkości ziemniaków. Przed podaniem doprawiamy do smaku świeżo zmielonym pieprzem i solą morską jeśli trzeba (jeśli boczek był mocno słony, to być może sól nie jest niezbędna).


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...