Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małe przekąski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą małe przekąski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 września 2019

Bananowe placki śniadaniowe błyskawiczne

Jeszcze kilka lat temu twierdziłam, że nie lubię śniadań na słodko, wolę na słono. Smaki się zmieniają, teraz nie mam zdecydowanego faworyta, wszystko zależy od nastroju i ochoty na konkretne rzeczy. Śniadania na słodko do niedawna zostawiałam jednak na weekendy, aż kumpel z pracy dał mi patent na naprawdę błyskawiczne placki śniadaniowe. Dodatkowym plusem jest to, że można wykorzystać bardzo dojrzałe banany, dla których jest ostatni moment na zjedzenie. No i nie zawierają cukru.


Składniki (na 1 porcję):
1 bardzo dojrzały banan
1 jajko
1 płaska łyżka mąki pszennej (może być razowa)
odrobina oleju kokosowego lub rzepakowego
coś na wierzch - może to być dżem, mus owocowy, miód, masło orzechowe, jogurt grecki ze świeżymi owocami 

1. Banana kroimy w grube plastry. W miseczce blenderujemy razem, jajko, banana i mąkę. Nie powinno być grudek.

2. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy małe placki (dosłownie łyżka ciasta) po minucie z każdej strony.

3. Odsączamy na papierowym ręczniczku i jemy. Jak nie zjemy wszystkich, to na zimno też są bardzo dobre.


czwartek, 8 sierpnia 2019

Paluchy z nadzieniem twarogowym

Danie, które sprawdzi się z sałatką jako obiad, a na zimno pokrojone w plastry jako przekąska do piwa gdy wpadną znajomi. Dodatkowo doskonale się odgrzewa w mikrofali pracowej na lunch.

Przepis znaleziony w starej książeczce Poradnika Domowego, lekko podrasowany.


Składniki (na 2 paluchy, ja jestem w stanie na raz zjeść góra 2/3):
płat ciasta francuskiego
250g twarogu
3 łyżki mieszanki pestek dyni, słonecznika i orzeszków pinii (można też dać tylko jedne ziarna)
ząbek czosnku
100g kwaśnej śmietany
2-3 łyżki startego parmezanu
kilka plasterków szynki (miałam o dużym obwodzie i starczyły 2)
kilka gałązek natki pietruszki lub innych świeżych ziół
pieprz czarny
sól
szczypta pieprzu cayenne
szczypta wędzonej papryki
żółtko do posmarowania

1. Pestki i orzeszki pinii prażymy na suchej patelni. Jeśli mamy samą dynię warto uprażone przesiekać na mniejsze kawałki.

2. Siekamy natkę pietruszki, a ząbek czosnku przeciskamy przez praskę.

3. W misce mieszamy twaróg, czosnek, śmietanę, pestki, natkę pietruszki i przyprawy. Mają stanowić jednolitą masę.

4. Rozkładamy płat ciasta francuskiego na blacie. Wzdłuż węższego brzegu odkrawamy dwa paseczki o szerokości 2-3cm, a resztę kroimy na pół właśnie wzdłuż węższego brzegu.

5. Na cieście układamy plastry szynki, posypujemy parmezanem i na to wykładamy masę twarogową. Rolujemy paluch wzdłuż dłuższego brzegu i dobrze zlepiamy na końcach.

6. Na każdym paluchu układamy fantazyjny zygzak z zostawionego paseczka. Smarujemy wierzch żółtkiem. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.


7. Pieczemy około 35 minut w 220 stopniach, aż się ładnie zrumienią.

środa, 20 marca 2019

Pasta z czarnych oliwek, kaparów i anchois

Zrobiłam sobie w weekend hiszpańską pastę z oliwek. Pyszna. Nie mogłam przestać jej jeść. Świetnie się nada na małe kanapeczki w stylu tapas dla kilku znajomych do kieliszka wina. 

Przepis z "Kuchnia hiszpańska. Podróże kulinarne", podaję moje proporcje.


Składniki (na ok. 1 szklankę):
1/2 szklanki odsączonych czarnych oliwek bez pestek (na wagę to ok. 60-70g)
8 filetów anchois z oleju, odsączonych
1 1/2 łyżki kaparów
1 kromka białego chleba.
1 mała czerwona cebula (ok. 100g)
1 duży ząbek czosnku
2 łyżki posiekanej świeżej natki pietruszki
1/3 płaskiej łyżeczki suszonego tymianku
1/4 szklanki mleka
2 łyżki octu winnego (dałam z białego)
1 łyżka soku z cytryny
4 łyżki oliwy z oliwek
pieprz czarny

1. Anchois zalewamy mlekiem i odstawiamy na 15 minut.

2. W tym czasie kroimy drobno cebulę, a czosnek przeciskamy przez praskę. Chleb kroimy w kostkę.

3. Na łyżce oliwy podsmażamy chleb, aż się zrumieni.

4. Zdejmujemy chleb z patelni, dodajemy łyżkę oliwy i podsmażamy cebulę i czosnek do momentu, aż cebula się zeszkli.

5. Odsączamy anchois z mleka.

6. Do miseczki wkładamy oliwki, kapary, anchois, zrumieniony chleb, cebulę i czosnek. Dodajemy ocet winny, sok z cytryny, tymianek, natkę pietruszki i jeszcze 2 łyżki oliwy. Blenderujemy, aż wszystko nabierze konsystencji pasty. Można dodać szczyptę soli, ale zazwyczaj dodanie anchois i kaparów wystarczy. Jeśli wszystko jest za suche to można dolać jeszcze odrobinę oliwy.


W lodówce pastę możemy spokojnie trzymać 2 dni.

sobota, 2 marca 2019

Jajka faszerowane awokado

Jajka faszerowane kojarzą się oczywiście z Wielkanocą. Jajka z kolorowymi nadzieniami sprawdzą się jednak również jako finger food na domówkach czy spotkaniach towarzyskich. Ładnie wyglądają i łatwo je zjeść nawet bez talerzyka, a że najlepiej smakują po kilku godzinach w lodówce, gdy smaki się przegryzą, można je spokojnie zrobić dzień wcześniej przed przyjściem gości.


Składniki:
4 jajka ugotowane na twardo
1/2 awokado
duży ząbek czosnku i/lub mała szalotka
duża łyżka jogurtu greckiego lub majonezu
łyżka drobno startego żółtego sera
sól morska
pieprz czarny
duża szczypta pieprzu cayenne
1-2 łyżki soku z cytryny

1. Obrane awokado kroimy w kosteczkę i skrapiamy sokiem z cytryny, żeby nie ściemniało.

2. Ząbek czosnku przeciskamy przez praskę, szalotkę kroimy bardzo drobno. Możemy się zdecydować tylko na dodatek czosnku lub cebulki, albo na oba te dodatki, wtedy nadzienie będzie ostrzejsze.

3. Jajka kroimy w poprzek na pół i ostrożnie wyjmujemy żółtka, żeby nie uszkodzić białek. 

4. Blenderujemy razem awokado, żółtka, ser żółty i jogurt grecki lub majonez. Wersja z jogurtem jest lżejsza i zdrowsza, ale wiem, że majonez ma swoich fanów.

5. Dodajemy czosnek/cebulkę, przyprawiamy i mieszamy jeszcze raz nadzienie.

6. Rozkładamy na talerzu białka i leciutko solimy. Każde białko napełniamy sporą porcją farszu. Całość posypujemy jeszcze odrobiną pieprzu cayenne i świeżo mielonego czarnego pieprzu.

7. Odkładamy na kilka godzin żeby smaki się przegryzły.


Uwaga. Przed podaniem możemy jajka dodatkowo udekorować - sprawdzi się natka pietruszki, kapary lub też marynowany zielony pieprz.

sobota, 16 czerwca 2018

Libańskie rożki z kurczakiem

Pyszna przekąska - sprawdzi się jako drugie śniadanie do pracy, albo też kolacja. Testowałam jedzone od razu po wyjęciu z piekarnika (wtedy ciasto jest bardzo chrupkie, wręcz trochę twarde), odgrzane następnego dnia oraz zjedzone na zimno. Moim zdaniem najlepsze są właśnie na następny dzień - zarówno na zimno, jak i na ciepło. Świetnie sprawdzi się do nich sos jogurtowo-czosnkowy.

Moja wersja przepisu z książki "Kuchnia orientalna" E.Dopp, Ch.Willrich, J.Rebbe.


Składniki (na 10 sztuk):
100g filetów z kurczaka
1-2 szalotki (miałam większe, dałam jedną)
1/2 łyżeczki mielonej kolendry
1/2 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego
1 łyżeczka musztardy
2 łyżki siekanej natki pietruszki
1/4 łyżeczki pieprzu cayenne
25g pomieszanych siekanych migdałów i pistacji (w oryginale orzeszki piniowe)
sól morska
czarny pieprz
10g świeżych drożdży
250g mąki pszennej (u mnie typ 500) + trochę do oprószenia blatu
2 łyżki oliwy z oliwek
1/2 łyżeczki cukru
1 łyżeczka soli

1. Drożdże rozpuszczamy w 125ml letniej wody. Dodajemy mąkę, cukier i łyżeczkę soli. Wyrabiamy rękoma na gładkie ciasto, przykrywamy lnianą ściereczką i odstawiamy na 30 minut do wyrośnięcia.

2. W tym czasie kroimy mięso na bardzo małe kawałeczki. Również drobno siekamy szalotkę. Mieszamy mięso z szalotką, pistacjami, migdałami, musztardą, pieprzem cayenne, kminem, kolendrą oraz szczyptą soli i świeżo zmielonego czarnego pieprzu.

3. Rozwałkowujemy ciasto na oprószonym mąką blacie. Rozwałkowujemy dość cienko, ale ciasto nie może się rwać i mieć dziur. Z ciasta wykrawamy kwadraty o boku mniej więcej 7cm. Powinno wyjść około 9-10.

4. Na środku każdego kwadratu układamy porcyjkę farszu i dokładnie zlepiamy brzegi. Rozkładamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Rożki nie rosną mocno na boki.


5. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni (przy termoobiegu) piekarnika na 30 minut.


czwartek, 22 grudnia 2016

Ryba po grecku

W tym roku Wigilia będzie inna. Zawsze jeździliśmy do Mamy lub Teściów, a w tym roku wszyscy przyjeżdżają do nas i większość potraw robię ja. Z tej okazji w ostatni weekend przećwiczyłam sobie rybę po grecku, bo choć to klasyk i generalnie wiedziałam jak się robi, to jakoś nigdy nie przygotowałam jej samodzielnie. Wyszła pyszna, więc jutro powtórka.

Ponieważ potem będę już zdecydowanie pochłonięta przygotowaniami, już teraz życzę Wam wszystkiego dobrego na Święta - niech będą rodzinne i magiczne i wbrew temu co za oknem, może jeszcze białe :)


Składniki:
300g filetów z dorsza (albo innej białej ryby)
300g mrożonej włoszczyzny
średnia cebula
2 listki laurowe
3 ziela angielskie
3 czubate łyżeczki koncentratu pomidorowego
sól morska
pieprz czarny
mąka pszenna
olej


1. Rybę myjemy i dzielimy na niewielkie porcje. Obtaczamy w mące, przyprawiamy solą i pieprzem, a potem smażymy na oleju na złoty kolor.

2. Cebulę kroimy w centymetrową kostkę. W rondlu podgrzewamy łyżkę oleju i szklimy na nim cebulę. Dodajemy włoszczyznę, listki laurowe i ziele angielskie, a po 3 minutach zalewamy 150ml wody.

3. Dusimy pod przykryciem 10 minut, po tym czasie dodajemy koncentrat pomidorowy, przyprawiamy solą i pieprzem i dusimy kolejne 5 minut.

4. W głębszym półmisku układamy rybę, zalewamy warzywami i odstawiamy do lodówki na kilka godzin (najlepiej całą noc). Podajemy na zimno.


wtorek, 23 sierpnia 2016

Ful medames

Klasyczna potrawa kuchni arabskiej. Znalazłam przynajmniej 3 pisownie i chyba z milion przepisów. Pewnie najlepiej byłoby wziąć przepis od jakiejś arabskiej gospodyni, ale której? Pewnie skoro klasyk, to każda ma swój. Tradycyjnie przeczytałam kilka przepisów, zmiksowałam w jeden swój... Wyszło pysznie. Prosta przystawka, sprawdzi się też jako śniadanie lub kolacja.


Składniki:
puszka gotowanego bobu ful medames (po odsączeniu 240g)
1 łyżka soku z cytryny
1 mała cebula
1-2 szalotki
1/2 papryczki chili
2 ząbki czosnku
1/2 łyżeczki kminu rzymskiego
1/4 szklanki wody
1 pomidor (u mnie malinowy)
kilka gałązek natki pietruszki
sól morska
pieprz czarny
oliwa z oliwek

1. Obraną cebulę i czosnek, a także papryczkę chili kroimy bardzo drobno.

2. W rondlu rozgrzewamy 2-3 łyżki oliwy i szklimy na niej cebulę. Dodajemy czosnek, papryczkę chili i kmin rzymski, a po minucie odcedzony bób z puszki.

3. Zalewamy wodą i gotujemy 5-7 minut.

4. Dodajemy sok z cytryny, a także trochę soli i pieprzu do smaku. Rozgniatamy składniki aż osiągniemy odpowiadającą nam konsystencję.

5. Pomidor kroimy w dużą kostkę, szalotkę w cienkie plasterki a natkę pietruszki siekamy.

6. Pastę bobową przekładamy do miseczki, posypujemy szalotką, pomidorem i natką pietruszki. Całość skrapiamy oliwą i podajemy z pitą, ale mimo, że to nie ortodoksyjnie z pszenną tortillą też świetnie pasuje. Albo z bagietką.


niedziela, 10 lipca 2016

Bruschetta z bobem

Dziś na śniadanie zrobiłam wiosenno-letnią wariację na temat bruschetty. Małżon stwierdził, że mimo wszystko woli klasyczną, włoską wersję z pomidorami, raz, że mu bardziej smakują, a dwa, że bób bardzo uciekał z chlebka. Nie mogłam nie przyznać mu racji, bo w tym momencie zadrżała mi ręka i bób zrobił zbiorową ucieczkę z Alcatraz z mojego kawałka bruschetty. Mimo tego, że musiałam zbierać i nakładać od początku, bardzo polecam, w końcu sezon na bób jest taki krótki...


Składniki (na 6-8 kawałków):
6-8 kromek pszennego chleba
1,5 szklanki ugotowanego i wyłuskanego bobu
1-2 łyżeczki siekanego koperku
ząbek czosnku
3-4 suszone pomidory
1,5 łyżki oliwy z oliwek
sól morska
pieprz czarny


1. Obrany ząbek czosnku przeciskamy przez praskę. Mieszamy z oliwą i koperkiem. Suszone pomidory kroimy w drobną kostkę.

2. Bób mieszamy z suszonymi pomidorami, zalewamy oliwą, posypujemy solą i świeżo zmielonym pieprzem. Wszystko mieszamy i odstawiamy na 15 minut.

3. Chleb opiekamy na suchej patelni z obu stron po 1-2 minuty (ma się zrumienić) i na każdy kawałek nakładamy porcję bobu.


sobota, 4 czerwca 2016

Wrapy ze szparagami i pieczarkami z kaparowym majonezem

Przez ten wyjazd do Indii prawie mnie ominął sezon szparagowy. No właśnie, prawie. Od kiedy wróciliśmy to szparagi jemy co drugi dzień :) Białe, zielone, zmiksowane na zupę-krem, w całości... Jednym z najlepszych dań, jakie ostatnio zrobiłam ze szparagami były wrapy, do których trafiły szparagi grillowane, do tego grillowane pieczarki, majonez kaparowy (dla mnie wersja z jogurtem)... Małżon nazwał to zdrowszą wersją kebabu, ale ja myślę, że to coś o wiele, wiele lepszego niż kebab :)


Składniki (na 2 porcje):
10 szparagów
8 dość dużych pieczarek
2 tortille
1 czubata łyżeczka ziół prowansalskich
2 czubate łyżeczki majonezu
12 kaparów
pieprz czarny

1. Szparagi i pieczarki grillujemy do miękkości na grillu elektrycznym lub patelni grillowej.

2. Kapary kroimy bardzo drobno, mieszamy z majonezem, przyprawiamy świeżo zmielonym czarnym pieprzem.

3. Na grillu, suchej patelni lub w mikrofali podgrzewamy tortille przez 30-40 sekund. Na każdą tortillę kładziemy 5 grillowanych szparagów. Posypujemy ziołami prowansalskimi, rozprowadzamy połowę majonezu, wzdłuż szparagów kładziemy pieczarki jedna za drugą i zwijamy tortillę we wrap. 


sobota, 9 kwietnia 2016

Zapiekanki z wątróbką

Wątróbkę uwielbiam, zwłaszcza drobiową. Przez długi okres swojego życia myślałam jednak, że jest to składnik mało uniwersalny. Że da się ją usmażyć z cebulką, ewentualnie z jabłkiem i na tym koniec. Jednak okazało się, że można z niej zrobić pyszne szaszłyki czy makaron z wątróbką. A teraz jeszcze zrobiłam z niej zapiekanki. Wyszły obłędne. Już teraz mnie nic nie zdziwi, co jeszcze z wątróbką można zrobić :) Dodatkową zaletą tych zapiekanek jest to, że można do niej użyć resztkę wątróbki z obiadu, jeśli okaże się, że usmażyliśmy za dużo.


Składniki (na 2 porcje):
2 kajzerki
150g wątróbki z kurczaka
1 mała cebulka lub 1/2 średniej
1/4 małej czerwonej papryki
4-6 plasterków żółtego sera
1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
1/2 łyżki posiekanego koperki
oregano
sól morska
pieprz czarny
oliwa do smażenia
masło

1. Obraną cebulkę kroimy w drobną kostkę, paprykę w kosteczkę o boku 1/2cm, a oczyszczoną wątróbkę w kostkę o boku ok. 1,5-2cm.

2. Z kajzerek ścinamy wierzch i wyciągamy miąższ. Smarujemy lekko dno w środku masłem.

3. Rozgrzewamy oliwę i podsmażamy cebulkę aż się zeszkli. Dodajemy wątróbkę i paprykę i smażymy, aż wątróbka się zrumieni. Pod koniec smażenia dodajemy sól, pieprz i paprykę mieloną.

4. Wątróbkę z warzywami wkładamy do środka kajzerek, posypujemy koperkiem i przykrywamy plastrami żółtego sera. Wierzch posypujemy odrobiną oregano.

5. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy aż ser się stopi, a kajzerki lekko przyrumienią.


niedziela, 20 marca 2016

Różowa sałatka z krewetek

Wspominałam na blogu już o tym, że śniadania w weekend są inne. Można je celebrować, zrobić coś dobrego, tak bez pośpiechu. Kolacje w weekend też mogą takie być. Wczoraj właśnie zrobiłam coś takiego ekstra, tak, żeby się poczuć jak w knajpce. Niby tylko dwa składniki i sos, ale sposób podania robi różnicę.

Przepis z "Kuchnia bez granic" M. Caprari, podaję swoje proporcje.


Składniki (na 2 porcje):
1 duży różowy grejpfrut
100g krewetek z zalewy (waga po odsączeniu)
3 czubate łyżki majonezu
1,5 łyżki pikantnego keczupu
1 płaska łyżeczka musztardy
sól morska
pieprz czarny

1. Dużym nożem przekrawamy grejpfruta na pół. Ostrożnie go wydrążamy - chodzi o to, żeby nie uszkodzić skórki, ale także żeby miąższu nie podziabać na drobno.

2. Wyjmujemy miąższ grejpfruta z białych błonek.

3. W osobnej miseczce mieszamy majonez, keczup i musztardę, przyprawiamy solą i pieprzem. Ostrożnie mieszamy ten sos z krewetkami i miąższem grejpfruta, po czym układamy sałatkę w wydrążonych połówkach grejpfruta.

4. Wstawiamy na 20 minut do lodówki do schłodzenia i przegryzienia smaków.

Uwaga: majonez można z powodzeniem zastąpić jogurtem greckim. Ja tak zrobiłam w swojej porcji.


niedziela, 6 marca 2016

Tirokafteri - grecka pasta do chleba z fety

Wpis inspirowany jednym z kulinarnych wspomnień. Kilka lat temu byliśmy na Krecie. Wyspę zwiedzaliśmy wypożyczonym samochodem. W drodze do Gortyny, Festos i Matali widziałam jedną uroczo położoną knajpkę ze stolikami w ogrodzie i zadecydowałam, że wracając zatrzymamy się właśnie w niej na jedzenie. Niestety gdy wracaliśmy ogarnęło nas zwątpienie - nikt w niej nie siedział. Położyliśmy to na karb tego, że byliśmy sporo przed sezonem i zaryzykowaliśmy. Zamówiliśmy tirokafteri na przystawkę i jagnięcinę na danie główne, po czym Małżon poszedł do toalety. Wrócił z szerokim uśmiechem i powiedział, że dobrze zjemy, ponieważ kucharka wygląda jak babcia obsługującego nas kelnera, a jak wiadomo babcie dobrze gotują. Nie mylił się. Tirokafteri zachwyciło mnie na tyle, że postanowiłam zrobić je kiedyś w domu. Oczywiście potem zachwyciło mnie tyle innych rzeczy, że tirokafteri czekało kilka długich lat aż najdzie mnie to greckie wspomnienie. I tak o to w ten weekend do śniadania i kolacji zajadam się tą pyszną pastą do pieczywa, którą można też potraktować jako dip i podać z słupkami warzyw. Przepis wyszperany na stronie greek.food.com.


Składniki:
300g fety
1 mała papryczka chili
2 łyżki oliwy z oliwek
1/2 łyżki octu z białego wina
1/3 łyżeczki suszonego oregano


1. Fetę wkładamy do miski z wodą i odkładamy na godzinę. Po tym czasie odcedzamy i kroimy w kostkę.

2. Papryczkę chili grillujemy lub smażymy. Pozbawiamy pestek i drobno kroimy.

3. Fetę, papryczkę chili i ocet winny blenderujemy razem, stopniowo dodając również oliwę z oliwek. Gdy składniki się połączą, wsypujemy oregano i mieszamy. Taką pastę przechowujemy w lodówce do 5 dni.


piątek, 29 stycznia 2016

Greckie mini-zapiekanki na cieście francuskim

Jeśli miałabym wskazać jeden uniwersalny składnik na przekąski do nasiadów ze znajomymi to wahałabym się między ciastem francuskim i meksykańskimi tortillami, ze zwycięstwem jednak tego pierwszego. Tarty, koperty, zawijańce; serowe, warzywne, mięsne czy na słodko. Zależnie od wyobraźni albo... aktualnej zawartości lodówki. Ostatnio zaważyło znowu to ostatnie - rzeczy akurat pod ręką. A wyszło jedno z lepszych połączeń. 


Składniki (na 8 mini zapiekanek):
arkusz ciasta francuskiego
200g sera feta
kilkanaście oliwek
kilkanaście pomidorków cherry
suszone oregano
roszponka
oliwa z oliwek (czosnkowa, ziołowa, cytrynowa)

1. Ciasto francuskie tniemy na 8 prostokątów. Na każdym rozkładamy połówki oliwek, połówki pomidorków i kostki fety. Posypujemy oregano.

2. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 15-18 minut.

3. Na stole stawiamy miseczkę z roszponką (rukolą, kiełkami) i buteleczkę oliwy. Każdy wkłada zielone na zapiekankę i polewa oliwą w wybranym smaku.


sobota, 7 listopada 2015

Bruschetta z pomidorami

Przygotowanie bruschetty w zasadzie jest banalnie łatwe. Jakby na to nie spojrzeć, jest to kanapka z pomidorem. Oczywiście musiałam sobie skomplikować sprawę. Przeczytałam jak się ją robi w jednym źródle toskańskim i jednym umbryjskim. I się zaczęło. W tym umbryjskim miałam nie dodawać żadnych ziół, miał być smak pomidora. Nie powinnam też posiekanych pomidorów wkładać do lodówki, zostawić za to gdzieś na słońcu, gdzie jeszcze puściłyby sok i jeszcze bardziej wydobyty by został smak pomidora. W końcu jednak postanowiłam zaufać Giulii Scarpaleggii - w Toskanii byłam i wiem, że tam dobrze gotują, może w Umbrii gotują jednak ciut gorzej? Kupiłam więc najładniejsze pomidory jakie w połowie października można jeszcze dostać w moim warzywniaku (tak, tak bardzo jestem nie na bieżąco z wpisami), koniecznie w kilku gatunkach, bo tak przeczytałam w "Kocham Toskanię". Gdy otwieram tą książkę, to wystarczy spojrzenie na jakiekolwiek zdjęcie, przeczytanie kawałka tekstu i już, teraz, natychmiast chciałabym jechać do Toskanii. Pachnie nią z kartek.


Składniki (na 6-8 kanapek):
0,5 kg pomidorów (u mnie jeden malinowy, duża garść pomidorków cherry, jeden taki bardzo ciemny)
3 gałązki bazylii
sól morska
pieprz czarny
oliwa
ząbek czosnku
6-8 kromek chleba

1. Pomidory myjemy, pozbawiamy pestek i kroimy w kostkę. Ząbek czosnku zgniatamy płaską częścią noża, ale nie siekamy go. Bazylię myjemy i siekamy.

2. Pomidory wrzucamy do miski, przyprawiamy solą, świeżo mielonym pieprzem i łyżką oliwy. Wrzucamy bazylię i ząbek czosnku. Wszystko mieszamy, przykrywamy szczelnie i wstawiamy na kilka godzin do lodówki.

3. Chleb opiekamy na grillu lub suchej patelni. Nakładamy na każdą kromkę porcję pomidorów (bez czosnku) i polewamy jeszcze oliwą. 


sobota, 21 marca 2015

Jajka ze szprotkami

Jak wiecie z ostatniego posta, troszkę mi się chorowało. Zakupów nie było, obiady na telefon, nie chciało mi się o tym nawet myśleć. W efekcie po kilku dniach lodówka świeciła pustkami. Nie chciałam wysyłać Małżona po zakupy przed śniadaniem, sama tym bardziej nie chciałam jeszcze dziś wychodzić, więc skombinowałam śniadaniowe jajka z tego co akurat było - puszka rybna w szafce, bazylia na oknie... Wyszło bardzo smacznie i pomysł sprawdzi się na pewno na Wielkanoc, jako n-ta wersja jajek faszerowanych. Mimo, że jajka dominują w smaku, to szprotki też się wyczuwa, a więc to nie przekąska dla osób omijających ryby z daleka. A na fotkę załapała się gra o wdzięcznej, kulinarnej nazwie Fasolki. Dostałam od Małżona dodatek na dwie osoby i łupiemy w to ostatnio :)


Składniki (na 6 porcyjek):
3 jajka
5-6 szprotek z oleju
6 listków bazylii
czarny pieprz
sól morska (jeśli szprotki są wystarczająco słonawe to można pominąć)


1. Gotujemy jajka. Po ostudzeniu obieramy, kroimy na pół i delikatnie wyjmujemy żółtko.

2. Żółtka rozgniatamy widelcem razem ze szprotkami. Masą napełniamy wgłębienie po żółtkach.

3. Posypujemy pieprzem i ewentualnie solą, na każdym jajku układamy listek bazylii i podajemy.


Jajka zgłaszam do akcji:

Wielkanocne Smaki - edycja V

piątek, 20 marca 2015

Quesadillas z kiełbasą, kukurydzą i marynowaną papryką

Przetrwałam całą zimę. Przetrwałam grypę u Małżona. A na sam koniec złapałam wirusa co mnie wysłał na chorobowe. Dziś jest już ze mną lepiej, na tyle, żeby zebrać myśli i wrzucić przepis na quesadillas, które wzięliśmy sobie ostatnio jako lunch do odgrzania w mikrofali w pracy (w ostatni dzień przed wizytą u lekarza). Wiem, że quesadillas to nic odkrywczego, że prezentowałam je również w tym przepisie. Dlatego zastanawiałam się, czy w ogóle je pokazywać. Wiem jednak też, że wśród moich czytelników zdarzają się osoby zupełnie początkujące, które nie obrażą się za kolejną inspirację na tą prostą potrawę.

Składniki (na 2 porcje):
4 pszenne tortille o średnicy 20cm
2 niewielkie kiełbasy typu śląska
4 łyżki kukurydzy z puszki
1 połowa marynowanej papryki ze słoika
kilka plastrów żółtego sera
1/2 łyżeczki mielonej ostrej papryki
1/2 łyżeczki granulowanego czosnku (jak nie do pracy można dać trochę posiekanego ząbka czosnku)
1/2 łyżeczki suszonych listków kolendry

1. Kiełbasę kroimy w plasterki, a paprykę w paseczki.

2. Blachę z piekarnika wykładamy folią aluminiową. Wykładamy 2 tortille na blachę.
3. Na tortilli układamy plastry kiełbasy, paseczki papryki i kukurydzę.


4. Posypujemy przyprawami i układamy na wierzchu plasterki sera.


5. Przykrywamy każdą porcję drugą tortillą. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na kilka minut - gdy ser się stopi i wycieka spomiędzy tortilli, quesadillas są gotowe (około 5-7 minut).


niedziela, 22 lutego 2015

Jajko w koszulce na boczku i ciemnym chlebie

Dziś mniej przepis, bardziej luźny pomysł na niedzielne śniadanie. Bo któż z nas nie lubi w niedzielę wstać później i zjeść np. jajecznicy czy omletu? U mnie impulsem do tego śniadania były 3 ostatnie plastry boczku, którym termin ważności miał lada moment się skończyć. Od dawna chodziło mi też po głowie awokado. A rukola schodzi u nas w każdych ilościach :) Tak więc wszystkie te rzeczy położyłam na chlebie i wyszedł pyszny niedzielny sposób na jajko, inne niż zwykła jajecznica. Myślę, że tak samo będzie dobrze smakować z szynką zamiast z boczkiem, albo z pomidorem zamiast awokado. Za każdym razem wyjdzie inna, pyszna kanapka.


Składniki (na 1 porcję):
kromka ciemnego chleba
1 jajko
1-1,5 cienkiego plastra wędzonego boczku
plaster awokado
kilka listków rukoli
1 łyżka octu
sól morska
pieprz czarny
masło
kilka kropel z cytryny

1. Cytryną skrapiamy plaster awokado (bez skórki) i rukolę. 

2. Chleb smarujemy masłem, układamy na nim kilka plasterków rukoli.

3. Na suchej patelni podgrzewamy boczek. Gdy się wytopi nakładamy na rukolę. Na boczku układamy awokado.

4. W garnku o dużym dnie doprowadzamy wodę z octem do wrzenia. Zmniejszamy ogień i robimy wir w garnku np. przy pomocy trzepaczki. Jajko wbijamy sobie do szklanki i wlewamy na środek wiru. Jeśli białko nam się bardzo rozleje, możemy łyżką trochę je uformować. Gotujemy 3 minuty.

5. Jajko wyjmujemy, odsączamy i wkładamy na wierzch kanapki. Posypujemy świeżo zmielonym czarnym pieprzem i solą morską.

czwartek, 22 stycznia 2015

Pieczarki portobello z mozzarellą i papryką

Jest taki komik, Gabriel Iglesias, którego żona z nim już się nie kłóci, bo on to zapisuje i potem wszystko wykorzystuje w swoich występach. Dzisiaj nie po kłótni, ale po pewnej wymianie zdań powiedziałam do Małżona, że dobrze, że nie jestem komikiem, bo już bym to wykorzystała. Po minucie przyszło olśnienie - przecież jestem blogerem. I tak to wykorzystam!!! A poszło o to, że Małżon grypuje. Na tyle grypuje, że ma zwolnienie lekarskie i czuje się naprawdę źle. Robię wszystko żeby się od niego nie zarazić, ale przede wszystkim pilnuję, żeby leżał, pił dużo płynów, dużo spał, nie przemęczał się itd. No i wracam sobie dziś z pracy, Małżon grzecznie przebywa sobie w łóżku i ogląda jakiś film. Ponieważ utrzymanie go w łóżku w czasie choroby jest najtrudniejsze, to sobie myślę, że tym razem chyba był grzeczny. Idę do kuchni a tam wstawiona zmywarka. No to tup tup do sypialni i z wzrokiem i miną jakie tylko żony mają pytam jak to się stało, że miał odpoczywać, a zmywarka wstawiona. Odpowiedź mnie rozwaliła: "nie uwierzysz, ale poprosiłem naczynia i same się schowały". W tym momencie wzrok i minę utrzymać było coraz trudniej, ale pytam, że przecież jeszcze trzeba było najpierw wyjąć zmywarkę poprzednią. Odpowiedział "naczynia same też się ułożyły do szafek jak je poprosiłem. Ale kazałem się śmieciom wynosić a tego nie zrobiły". Żaden wzrok i mina już tego nie mogły przetrwać, teraz zostaje mi jako broń już tylko opisać Małżona na blogu...

A kulinarnie dziś pieczarki portobello. Czaiłam się na nie od jakiegoś czasu, ale nie zawsze i nie wszędzie są. W końcu udało mi się je zakupić i zapiec z tym na co akurat miałam ochotę :)


Składniki (na 4 grzyby):
4 kapelusze portobello
80-100g mozzarelli
kawałek czerwonej papryki (nieco mniej niż 1/4)
2 łyżki posiekanego szczypiorku
sól morska
pieprz czarny
trochę startego parmezanu lub grana padano do posypania


1. Mozzarellę siekamy bardzo drobno (w kostkę o boku 4-5mm), tak samo siekamy umytą paprykę. Mieszamy mozzarellę, paprykę i szczypiorek razem.

2. Pieczarki portobello obieramy ze skórki i odcinamy ogonki. Jeśli ogonki są ładne, to możemy je również posiekać i dorzucić do farszu.

3. Blachę wykładamy folią aluminiową i na niej układamy portobello. Każdy kapelusz posypujemy solą morską i świeżo zmielonym czarnym pieprzem, następnie kapelusz wypełniamy farszem. Jeszcze raz posypujemy pieprzem oraz odrobiną twardego sera (u mnie grana padano).

4. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 10-12 minut.


środa, 5 listopada 2014

Cytrynowo-korzenne śledzie

Czy możecie uwierzyć, że na potrzeby tego przepisu pierwszy raz sama kupiłam goździki? No mam do nich awersję niesamowitą. Do goździków i kminku. Kminku jeszcze ani razu nie kupiłam :) Tak wiem, że w piernikach też są zmielone goździki. Ale pierniki jakoś lubię, nie wiem na czym to polega... Ale wracając do powodu tego kupna. Chwilę temu (tak mi się wydawało, że niedawno, jak spojrzałam na datę byłam zaskoczona) widziałam ten przepis u Kamili. Tak bardzo ładnie te śledzie wyglądały, że musiałam się na nie skusić. I dylemat był taki - jak dam za dużo papryczki to może się zdarzyć, że Małżon nie będzie jadł, jak dam za dużo goździków to może ja nie będę jadła. Stwierdziłam, że większym fanem śledzi jest jednak Małżon i zrobiłam w wersji z goździkami, a bez papryczki. Wg niego brakuje jeszcze odrobinki cebulki, więc następnym razem trochę wkroję. Może wtedy już nie będzie tak ładnie, więc patrzcie na zdjęcia póki cebulki nie ma :)


Składniki (na mały słoik śledzi lub pół dużego):
250g filetów śledziowych a'la matias
1/2 dużej cytryny
1 listek laurowy
4 ziarna kardamonu
6 ziaren czarnego pieprzu
2 goździki
1/2 średniej cebuli (opcjonalnie)
 olej


1. Śledzie moczymy przez godzinę w wodzie. Możemy ją ze dwa razy zmienić. Po tym czasie odsączamy i kroimy w półtoracentymetrowe plasterki.

2. Cytrynę wyparzamy i kroimy w cienkie plasterki.

3. W słoiku układamy warstwę śledzi, trochę przypraw i plasterek cytryny i tak warstwami do skończenia składników. Jeśli jak Małżon tęsknimy za cebulką to pomiędzy warstwami śledzi dajemy jeszcze trochę pokrojonej w kostkę cebulki.

4. Całość zalewamy olejem, zakręcamy i odstawiamy na 2-3 dni do lodówki. Po tym czasie można jeść.


wtorek, 16 września 2014

Prosciutto e melone czyli melon w szynce parmeńskiej

Moja ostatnia długa nieobecność na blogu spowodowana była urlopem. Podróżowaliśmy motocyklem po Włoszech odwiedzając Południowy Tyrol i Toskanię, a wracając przez Bolonię i Wenecję. Zwyczajowo piszę po powrotach różne posty o kulinariach, tym razem jednak zapraszam na na fotki wystawione na fejsbukowym profilu bloga. To tylko część kulinarnych doznań, bo niestety często jedzenie wyglądało tak pysznie, że rzucałam się na nie zapominając o fotce. Niemniej jednak to co się załapało, jest swoistą opowieścią o jedzeniu. Wybierając się do Włoch myśleliśmy również o samodzielnym przygotowaniu jakichś posiłków z lokalnych produktów, ale ponieważ oboje z Małżonem uwielbiamy zwiedzać i na to poświęciliśmy większość czasu, skończyło się na prostych przekąskach. Dziś ta z pierwszego śniadania w Toskanii.


Składniki:
kilka plastrów szynki parmeńskiej (lub innej szynki dojrzewającej)
miodowy melon (lub inny)


1. Jedziemy do Toskanii.

2. Pierwszego wieczoru, zaraz po przyjeździe idziemy do knajpy i zamawiamy pyszne spaghetti. Mimo, że smakuje nam nasze jedzenie, to z zazdrością patrzymy na faceta z sąsiedniego stolika raczącego się melonem w szynce parmeńskiej. Mówimy o tym Małżonowi (jak go nie mamy, to wydłuża się czas przygotowania przekąski, bo najpierw musimy go znaleźć).

3. Rano Małżon idzie do sklepu i kupuje nam kilka plastrów szynki parmeńskiej i najbardziej miodowego melona jaki był dostępny.

4. Przekrawamy melona na pół i wybieramy pestki. Kroimy na tyle podłużnych, półksiężycowatych kawałków ile mamy plasterków. Obieramy każdy i owijamy w plaster szynki parmeńskiej. Układamy na talerzu (można schłodzić wcześniej) i jemy z najwyższym zadowoleniem.



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...