Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podroby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podroby. Pokaż wszystkie posty

sobota, 9 kwietnia 2016

Zapiekanki z wątróbką

Wątróbkę uwielbiam, zwłaszcza drobiową. Przez długi okres swojego życia myślałam jednak, że jest to składnik mało uniwersalny. Że da się ją usmażyć z cebulką, ewentualnie z jabłkiem i na tym koniec. Jednak okazało się, że można z niej zrobić pyszne szaszłyki czy makaron z wątróbką. A teraz jeszcze zrobiłam z niej zapiekanki. Wyszły obłędne. Już teraz mnie nic nie zdziwi, co jeszcze z wątróbką można zrobić :) Dodatkową zaletą tych zapiekanek jest to, że można do niej użyć resztkę wątróbki z obiadu, jeśli okaże się, że usmażyliśmy za dużo.


Składniki (na 2 porcje):
2 kajzerki
150g wątróbki z kurczaka
1 mała cebulka lub 1/2 średniej
1/4 małej czerwonej papryki
4-6 plasterków żółtego sera
1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
1/2 łyżki posiekanego koperki
oregano
sól morska
pieprz czarny
oliwa do smażenia
masło

1. Obraną cebulkę kroimy w drobną kostkę, paprykę w kosteczkę o boku 1/2cm, a oczyszczoną wątróbkę w kostkę o boku ok. 1,5-2cm.

2. Z kajzerek ścinamy wierzch i wyciągamy miąższ. Smarujemy lekko dno w środku masłem.

3. Rozgrzewamy oliwę i podsmażamy cebulkę aż się zeszkli. Dodajemy wątróbkę i paprykę i smażymy, aż wątróbka się zrumieni. Pod koniec smażenia dodajemy sól, pieprz i paprykę mieloną.

4. Wątróbkę z warzywami wkładamy do środka kajzerek, posypujemy koperkiem i przykrywamy plastrami żółtego sera. Wierzch posypujemy odrobiną oregano.

5. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy aż ser się stopi, a kajzerki lekko przyrumienią.


sobota, 3 października 2015

Makaron z wątróbką i boczkiem wędzonym

W zeszły weekend się działo. Pojechałam na zjazd absolwentów do mojego ogólniaka. Ale było fajnie zobaczyć przyjaciół, znajomych, nauczycieli, nawet samą szkołę. Spotkałam wiele osób, których nie widziałam od matury. Wróciłam zadowolona i tak zmęczona, że podejrzewałam, że uda mi się odpocząć dopiero w kolejny weekend czyli dziś. Aż tak zmęczona nie byłam na szczęście. I nawet trochę pogotowałam w tym tygodniu :) Zwłaszcza środowy obiad był ekstra. Wiem, że wiele osób w to nie uwierzy z powodu wątróbki, ale my tam lubimy wątróbkę. Zjedliśmy to raz i zakochaliśmy się w tym daniu do tego stopnia, że w czwartek je znowu ugotowałam. Jest przefantastyczne. Przepis wzięłam z książki "Włoskie dania z makaronu" z wydawnictwa RM i trochę przerobiłam.


Składniki (na 2 porcje):
150-170g makaronu (waga przed ugotowaniem)
200g wątróbki kurzej
50g wędzonego boczku
1 mała cebula
1 duży ząbek czosnku
1 łyżeczka mąki pszennej
1/2 szklanki bulionu warzywnego (może być z koncentratu lub z kostki)
1 czubata łyżeczka koncentratu pomidorowego
2 łyżki śmietany 12% lub 18%
3/4 płaskiej łyżeczki suszonego majeranku
sól morska
pieprz czarny
oliwa z oliwek
kilka listków bazylii


1. Obraną cebulę i czosnek siekamy bardzo drobno. Wędzony boczek kroimy w kostkę lub drobne paseczki. Wątróbkę oczyszczamy i kroimy w kawałki o boku 1,5-2 cm.

2. Makaron gotujemy al dente.

3. Na patelni rozgrzewamy 2-3 łyżki oliwy i dodajemy cebulę, czosnek i boczek. Gdy cebula się zeszkli a boczek zacznie się wytapiać, dodajemy wątróbkę. Podsmażamy na średnim ogniu przez około 3-4 minuty. Po tym czasie dodajemy mąkę (najlepiej przez sitko) i podgrzewamy kolejną minutę.

4. Na patelnię dolewamy bulion, dodajemy koncentrat pomidorowy, majeranek oraz trochę soli i pieprzu. Wszystko dokładnie mieszamy, zmniejszamy ogień i dusimy pod przykryciem 10 minut, od czasu do czasu mieszając.

5. Kilka łyżek sosu odlewamy do kubeczka, lekko studzimy i mieszamy ze śmietaną. Dodajemy do reszty sosu i mieszamy. Doprawiamy jeszcze do smaku solą i pieprzem. Po minucie dodajemy odcedzony makaron, mieszamy jeszcze raz, posypujemy porwanymi listkami bazylii i podajemy.

wtorek, 16 czerwca 2015

Grillowane szaszłyki z wątróbki

O już widzę jak wszyscy zagorzali przeciwnicy wątróbki krzywią się na samo szybko rzucone spojrzenie na zdjęcie, jak niechętnie czytają sam nagłówek... Tak, dziś szaszłyki z wątróbki drobiowej. W mojej ocenie (i w ocenie Małżona również) jedne z lepszych i ciekawszych szaszłyków jakie udało mi się zrobić. Były na mojej liście do zrobienia chyba "od zawsze", a konkretnie od momentu gdy skosztowałam podobnych w bałkańskiej knajpce (stąd u mnie ta zielona czubryca). Podobne danie, z tym że nie na grillu, przygotowywała kiedyś z wątróbki również moja Teściowa. W końcu i u mnie przyszła pora na to danie. My polecamy wszystkim, którym słowo "wątróbka" kojarzy się tylko z pozytywnymi doznaniami kulinarnymi :)


Składniki (z podanych proporcji wyszło mi 7 szaszłyków):
400g wątróbki z kurczaka
ok. 120g boczku wędzonego w cieniutkich plastrach
14 pieczarek
oliwa z oliwek
zielona czubryca
pieprz czarny
ewentualnie sól morska
patyczki do szaszłyków


1. Wątróbkę oczyszczamy z wszystkich błon i jeśli trzeba, kroimy w mniejsze części tak, aby uzyskać mniej więcej równe kawałki. Pieczarki również oczyszczamy.

2. Każdy kawałek wątróbki zawijamy w pół plasterka boczku.

3. Na patyk nabijamy kolejno - kawałek wątróbki w boczku, pieczarkę, kawałek wątróbki w boczku, pieczarkę i na koniec jeszcze raz kawałek wątróbki w boczku.

4. Pieczarki smarujemy oliwą przy pomocy silikonowego pędzelka, wątróbce wystarczy tłuszcz wytopiony z boczku.

5. Układamy szaszłyki na grillu elektrycznym lub na aluminiowych tackach na węglowym i posypujemy zieloną czubrycą. Grillujemy co jakiś czas obracając, aby szaszłyki zrumieniły się ze wszystkich stron. Na grillu elektrycznym zajęło to do 15 minut.

6. Na talerzu posypujemy świeżo zmielonym czarnym pieprzem i opcjonalnie solą, jeśli nie wystarczy nam słony boczek.


środa, 10 kwietnia 2013

Wątróbka z jabłkiem, cebulką i masłem szałwiowym

Niekwestionowanym Mistrzem Wątróbki w naszym domu jest Małżon. Nie da się tego ukryć i nawet nie zamierzam z tym polemizować. Co więcej, gdy Małżon wszedł dziś do domu i zastał mnie w kuchni obtaczającą wątróbkę w mące, wyraźnie zaniepokoił się, że wchodzę mu w kompetencje. Nic podobnego oczywiście nie zamierzam. Miałam tylko ochotę na coś z jabłkiem. I z szałwią. Wyszło pysznie i troszkę inaczej niż zwykle jadamy.


Składniki (na 2 porcje):
300-350g wątróbki drobiowej
2 nieduże cebule (lub jedna duża)
1 duże, twarde, niezbyt słodkie jabłko
2 płaskie łyżeczki suszonej szałwii
2 czubate łyżki klarowanego masła
sól
pieprz
olej
mąka pszenna


1. Wątróbkę myjemy i oczyszczamy. Większe kawałki możemy przekroić na pół. Obtaczamy w mące pszennej.

2. Cebulę kroimy w półplasterki. Umyte jabłko kroimy na ćwiartki i wykrawamy gniazdo nasienne, nie obieramy! Każdą ćwiartkę kroimy na trzy części wzdłuż.

3. Na jednej patelni rozgrzewamy olej i smażymy wątróbkę z obu stron do ulubionego stopnia wysmażenia (ja lubię dość mocno wysmażoną, Małżon odrobinę bardziej miękką). Przed końcem smażenia solimy, posypujemy pieprzem i przykrywamy pokrywką. Wątróbkę zdejmujemy z oleju i trzymamy w cieple.

4. Na innej patelni rozpuszczamy masło klarowane i od razu wrzucamy szałwię. Gdy masło się rozpuści dodajemy cebulkę, lekko solimy i posypujemy pieprzem. Cebulka ma się zeszklić. Na ostatnie trzy minuty dokładamy jabłko i mieszamy. Chodzi o to, żeby tylko trochę zmiękło, ale się nie rozpaćkało.

5. Na półmisek wykładamy wątróbkę, a na nią cebulkę z jabłkami i masłem. Podajemy z czym mamy ochotę - z ziemniakami, frytkami, pieczywem.

A tu na zdjęciu jakimś cudem zaplątała się erjotka :D


Przepis zgłaszam do akcji:

piątek, 14 grudnia 2012

Udawane flaczki z żołądków

Niedawno kolega Małżona, obcokrajowiec, poskarżył się, że mój blog jest tylko w języku polskim. Spodobało mu się wizualnie kilka potraw, wrzucił w Google Translator i rezultat nie był tym, co oczekiwał. Na razie nie zamierzam co prawda prowadzić wersji w języku angielskim, ale zastanawiałam się czy nazwa dzisiejszej zupy jest w ogóle sensownie przetłumaczalna :)

Zupa wyszła przepyszna, nie mogliśmy się nachwalić. Ja nie przepadam za tradycyjnymi flaczkami, natomiast takie udawane przeszły moje oczekiwania. Inspiracją był przepis z książki "Kuchnia Polska. Zupy" pod redakcją M. Stefaniak, podaję moją wersję.


Składniki (na ok. 3 porcje):
400-500g żołądków kurzych
1 litr rosołu drobiowego (u mnie indyczy)
2 marchewki
3 grzyby mun
2 ząbki czosnku 
1 płaska łyżeczka majeranku
1/3 płaskiej łyżeczki suszonego lubczyku
1/3 płaskiej łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
1/3 płaskiej łyżeczki mielonego imbiru
1 liść laurowy
2 ziarna ziela angielskiego
2 ziarna jałowca
sól
pieprz

1. Żołądki dokładnie płuczemy i oczyszczamy. Zalewamy wodą, zagotowujemy i na niewielkim ogniu gotujemy 45 minut.

2. Marchew obieramy, kroimy w słupki.Grzyby mun przygotowujemy wg przepisu na opakowaniu. Kroimy w paseczki.

3. Podgotowane żołądki płuczemy jeszcze raz, kroimy w paseczki i wrzucamy do rosołu. Dodajemy liść laurowy, ziele angielskie i jałowiec. Czosnek obieramy lekko zgniatamy płaską częścią noża i również dorzucamy do zupy. Gotujemy na niewielkim ogniu 20 minut. 

4. Wyciągamy czosnek, liść laurowy, ziele angielskie i jałowiec. Dodajemy marchewkę i grzyby mun. Gotujemy kolejne 20 minut. Na 5-10 minut przed końcem wsypujemy pozostałe przyprawy.


Zupę zgłaszam do akcji Chrupki:


niedziela, 30 września 2012

Wątróbka drobiowa z cebulką

Dziś Dzień Chłopca, a ponieważ każdy mężczyzna w duchu ma coś z chłopca, więc wszystkim Panom dużym i małym życzę wszystkiego najlepszego, zdrowia i spełnienia marzeń. 

W dzisiejszym dniu nie mogłoby też zabraknąć męskiego gotowania, dlatego na blogu potrawa nie moja, a obiad, który wczoraj zrobił Małżon. W mojej ocenie jest on absolutnym mistrzem od wątróbki i nikt nie robi lepszej. 


Składniki (na 2 porcje):
350-400g wątróbki z kurczaka
2-3 cebule
mąka pszenna
sól
pieprz czarny
olej

1. Cebulę obieramy i kroimy w piórka. Wątróbkę dokładnie oczyszczamy z wszystkich błon i żył. Obtaczamy w mące.

2. Na patelni rozgrzewamy olej i podsmażamy cebulę, posypując ją solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Oleju powinno być trochę więcej niż zwykle na samo smażenie cebuli.

3. Gdy się zeszkli odsuwamy ją na brzeg patelni (jeśli boimy się, że się przypali, możemy ją na chwilę zdjąć). Na olej wrzucamy wątróbkę i obsmażamy ze wszystkich stron. Gdy się dobrze zrumieni przykrywamy patelnię na 3 minuty i zmniejszamy ogień.

4. Pod koniec smażenia wątróbkę solimy i posypujemy pieprzem. Mieszamy ze smażoną cebulką. Podajemy z ziemniakami z wody i z surówką.


piątek, 8 czerwca 2012

Lekko orientalna wątróbka z ogórkiem

Zaplanowałam sobie dziś, że opublikuję posta między oglądaniem Meczu Otwarcia, a meczem naszych grupowych rywali. Byłam ciekawa w jakim nastroju będę pisać, aczkolwiek mimo wszystko miałam nadzieję na wynik 2:0 dla naszych. Dwie bramki rzeczywiście padły, tylko wynik coś nie taki :( Oczywiście fajnie, że mecz był ciekawy i że nie zabrakło w nim emocji, co przecież się zdarza w meczach otwarcia. Mamy dwóch bohaterów - Lewandowskiego i Tytonia, aczkolwiek tego drugiego zapamiętam dłużej. To jest coś niesamowitego, wszedł nagle na boisko, nierozgrzany, w sytuacji gdy reprezentacja traci jednego zawodnika, a jeszcze karnego obronił. To jest Klasa. 

Trzeba kończyć te wywody, bo kolejny mecz się zaczął i oglądam już jednym okiem. Obawiam się, że mimo woli ten blog może się czasowo zmienić w kulinarno-piłkarski, bo oglądanie meczy to też u mnie taki konik. Dzisiaj zapowiadana w poprzednim poście wątróbka. Przepis jest moją interpretacją przepisu Danuty Rinn z książki "Fascynacje kulinarne gwiazd" A. Perepeczko.


 Składniki (na 2 porcje):
350-400g wątróbki z kurczaka (w oryginale cielęca, ale indycza też by się nadała)
1 ogórek szklarniowy (mój był około 20cm)
kawałek świeżego imbiru
2 ząbki czosnku
1 średnia cebula
1 łyżka sosu sojowego ciemnego
pieprz czarny
olej
mąka ziemniaczana


1. Wątróbkę oczyszczamy i kroimy w paseczki. Każdy paseczek obtaczamy w mące ziemniaczanej.

2. W rondlu rozgrzewamy odrobinę oleju i wrzucamy starty imbir. Dałam kawałek mniej więcej długości 1cm, ale myślę, że gdybym dała nawet dwa razy więcej to byłoby jeszcze lepiej.

3. Po chwili dorzucamy cebulkę i czosnek. Gdy cebulka się zeszkli wkładamy wątróbkę i przesmażamy, często mieszając. Gdy się zrumieni, skrapiamy sosem sojowym i podlewamy 1/5 szklanki wody. Po minucie przykrywamy i podduszamy dwie minuty.

4. Wątróbkę zdejmujemy z patelni, starając się zostawić odrobinę płynu. Na patelnię wkładamy pokrojonego w plastry ogórka, obficie posypujemy czarnym zmielonym pieprzem i smażymy na ostrym ogniu przez minutę. Wykładamy na wątróbkę.

Podałam to danie z makaronem sojowym, ale myślę, że równie dobrze pasowałby do tego kawałek podpieczonej bagietki.


sobota, 16 kwietnia 2011

Żołądki kurze w sosie koperkowym

Podroby to wg mnie ciekawe kulinarnie zjawisko. Są ludzie, którzy uwielbiają, a są tacy, których obrzydzenie bierze na samą myśl o zjadaniu czegoś takiego. Ja niektóre podroby jem, ale z drugiej strony w życiu nie zjadłabym czegoś z móżdżkiem. W jakimś miasteczku we Francji odbywa się nawet festiwal podrobów i gdy czytałam o niektórych, to jednak był do dla mnie hardcore. Z podrobami mam też problem na blogu. Co by nie powiedzieć nie są w ogóle reprezentacyjne. Nigdy nie wiem jakie zdjęcia zamieścić, żeby to nie zniechęcało wyglądem, który nie oddaje przecież świetnego smaku tych potraw. Dziś zamieszczę może tylko jedno zdjęcie, żeby było widać, że potrawa rzeczywiście powstała, a nie jest mitycznym wytworem wyobraźni kulinarnej.

Nie podaję źródła przepisu, bo to są zmiksowane dwa przepisy w jeden :) Tak mi się kiedyś pomyślało, że to dobrze wyjdzie. Przepis jest prościutki.

Składniki (na 4 porcje):
0,7-0,8kg kurzych żołądków
2 łyżki masła
2 łyżki mąki pszennej
2 łyżki gęstej kwaśnej śmietany
1,5 szklanki rosołu (może być z kostki, ja daję pół na pół z kostki i z żołądków)
pół pęczka koperku
sól, pieprz

1. Żołądki gotujemy do miękkości. Ja to zwykle robię dzień wcześniej, bo to jednak trochę trwa.

2. Masło podgrzewamy i gdy się stopi dodajemy mąkę, chwilę podsmażamy. Dolewamy rosół i aż się zagotuje.

3. Dodajemy śmietanę i posiekany koperek, przyprawiamy solą i pieprzem.

4. Wrzucamy żołądki do sosu i kilka minut gotujemy razem. Podajemy z gotowanymi ziemniakami.

sobota, 1 maja 2010

Grillowane serduszka w piwnej marynacie

Dziś kilka słów o fotografiach. Nie zaznaczyłam tego wyraźnie w pierwszych dwóch postach - ale znaczna większość zdjęć na tym blogu była i będzie autorstwa mojego Męża. I w zdecydowanej większości będą to już fotki gotowych potraw. Są jednak czasem dania, które kompletnie nie są fotogeniczne. Jeszcze nie wymyśliłam sposobu na dobrą prezentację takiego jedzenia - czy lepiej wtedy zdjęcia nie zamieścić wcale, czy zamieścić w myśl zasady, że wygląd nie zawsze świadczy o smaku. Dzisiaj prezentowane serca wyglądają tak sobie (mimo, że są naprawdę świetne). Tak więc wyjątkowo zamieszczam zdjęcie jedzenia w trakcie robienia - na grillu prezentowały się jeszcze całkiem dobrze. I wyjątkowo mojego autorstwa.

Przepis jest wzięty z jakiejś broszury o kuchni brazylijskiej, która wiele lat temu dołączona była do Gazety Wyborczej. Do marynaty w oryginalnym przepisie dodawało się jeszcze szczypiorek, ale pęczek szczypiorku w złośliwy sposób przemieścił się w mojej lodówce i przykleił do tylnej ścianki akurat tuż przed przygotowaniem marynaty. Podaję więc przepis dokładnie tak, jak zrobiłam.


Składniki (na 2 porcje):
0,4kg kurzych serduszek
100ml jasnego piwa (resztę wypić)
100ml oleju
4-5 ząbków czosnku
sól
pieprz
suszone oregano

1. Serduszka oczyszczamy, myjemy i zostawiamy do osuszenia.

2. Ząbki czosnku przeciskamy przez praskę i mieszamy dokładnie z olejem i piwem, doprawiając całość solą, pieprzem i suszonym oregano.

3. Serduszka wkładamy do miski i zalewamy marynatą tak, aby wszystkie były całkowicie przykryte. Sama marynata też wygląda nie najlepiej, ale nie można się zrażać. Serduszka w marynacie najlepiej zrobić wieczorem dnia poprzedzającego grillowanie - niech się przejdą przyprawami.

4. Grillujemy jakieś 25-30 minut. Mimo, że są małe, grillują się wolniej niż inne mięso z kurczaka, nawet w większych kawałkach.


Oryginalnie Brazylijczycy grillują mięso, w tym także takie serduszka, na specjalnych szpadach. Są one zrobione z jakiegoś rodzaju metalu i chodzi o to, że nagrzewają się dostarczając ciepła mięsu również od wewnątrz. Oczywiście w warunkach domowych nie wyobrażam sobie grillowania na szpadach, a takie na zwykłym grillu elektrycznym też są naprawdę dobre.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...