wtorek, 7 maja 2013

Przymusowa przerwa w kuchni

"Ma pani szczęście. Złamanie jest ładne, bez obrzęku, bez przemieszczeń" - usłyszałam. Nieważne jak "ładne" jest moje złamanie, oznacza dla mnie kilkutygodniową przerwę w kuchni. Z następnymi przepisami wrócę więc pewnie gdzieś w połowie czerwca. Mam nadzieję, że i Wy, Czytelnicy, wrócicie wtedy na mój blog. Tymczasem zamiast zdjęcia jedzenia, mogę dziś zamieścić tylko fotę mojego gipsu...


środa, 1 maja 2013

Chorizo z miodem i czosnkiem

Węgrom i Hiszpanom zazdroszczę pikantnych, paprykowych kiełbas. Wiem, że niektóre można dostać u nas (o chwała globalna wiosko!), ale nie zawsze i nie w takim wyborze, więc nadal jest czego im zazdrościć :)

Do zrobienia tej przystawki przymierzałam się dwa razy, pierwszy raz właśnie nie było chorizo w sklepie, w którym zawsze przedtem ją widziałam :/ Na szczęście potem zawsze znowu była i przekąska jest. Przepis od Jamiego Olivera, z książki "Kulinarne wyprawy Jamiego", proporcje troszkę przeze mnie zmienione. Mi ona bardzo zasmakowała, ale Małżon stwierdził, że woli chorizo  na kanapkę na zimno.


Składniki:
200g pikantnej kiełbasy chorizo
4 ząbki czosnku
2 łyżeczki miodu
1 łyżka białego octu winnego
1 łyżka białego wytrawnego wina

1. Chorizo kroimy w plastry o grubości 0,5cm. Czosnek obieramy i kroimy w plastry o grubości 2mm.

2. Chorizo podsmażamy na patelni, możemy dodać łyżkę oliwy, ale ponieważ z chorizo dość dużo tłuszczu się wytapia, nie jest ona konieczna.

3. Po 4 minutach dodajemy czosnek i smażymy dalej. Po kolejnych trzech minutach dodajemy miód, ocet i wino, mieszamy. Smażymy kolejne 3 minuty, po czym ciepłe podajemy z pieczywem.

sobota, 27 kwietnia 2013

Mintaj z warzywami w białym winie z cytrynowym kuskusem

Gotowanie jest często kwestią intuicji. Często już czytając przepis wiem, że czegoś w nim brakuje, takiej kropki nad i. Czasem dotyczy to również tego, co podam do potrawy. Tak było z dzisiejszą rybą. Oglądałam ten przepis kilkakrotnie, wiedziałam też, co chcę w nim zmienić. Ale cały czas nie mogłam się pozbyć myśli, że czegoś tu brakuje. Olśnienie przyszło, gdy ostatnio moja Kuzynka i jej Mąż podali mi rybę na obiad z kuskusem. I wtedy olśniło mnie, że w przepisie zgrzytem było to, że sugerowano podać z ryżem. Ja po prostu wiedziałam, że to kuskus w tym zestawie dopełni całości. Naprawdę polecam taką rybę, kilka prostych składników i mamy coś rewelacyjnego.

Przepis wypatrzyłam dawno temu w dodatku do "Polityki", podaję z moimi zmianami.


Składniki (na 2 porcje):
300-350g mintaja (może być też inna ryba o białym mięsie)
1 łyżka oliwy
1 cytryna
2 pomidory
2 małe cebule
1-2 łyżki posiekanej natki pietruszki
10-12 oliwek
125 ml białego wytrawnego lub półwytrawnego wina
3 ząbki czosnku
100g kuskusu
1 czubata łyżka masła
sól
pieprz


1. Filety myjemy, kroimy na mniejsze kawałki i układamy w rondlu o grubym dnie. Skrapiamy oliwą, sokiem z połowy cytryny i posypujemy solą i pieprzem. Odstawiamy na 20 minut.

2. Cebule obieramy i kroimy w cienkie plasterki. Pomidory musimy sparzyć i również obieramy i kroimy w plastry grubości 1cm. Oliwki kroimy na pół. Ząbki czosnku obieramy, rozgniatamy płaską częścią noża i siekamy na plasterki.

3. Na patelni rozpuszczamy masło i dodajemy cebulę. Podsmażamy aż się zeszkli. Dokładamy pomidory, czosnek i wino, posypujemy solą i pieprzem. Podgrzewamy, aż się zagotuje.

4. Przekładamy warzywa z winem na rybę, nie mieszamy. Dusimy pod przykryciem na małym ogniu przez 10 minut. Po tym czasie odkrywamy, dodajemy oliwki i podgrzewamy na małym ogniu jeszcze 15 minut. Posypujemy natką pietruszki.

5. Kuskus zalewamy wrzątkiem wg przepisu na opakowaniu. Gdy będzie gotowy mieszamy go z sokiem wyciśniętym z połowy cytryny.

6. Podajemy gotową rybę razem z kuskusem. Ja podałam do tego jeszcze marynowane patisony.


środa, 24 kwietnia 2013

Sałata z wiosennym sosem

Ponieważ wiosnę mamy w końcu pełną gębą, naszło mnie jak widać na potrawy w zielonym kolorze. Ostatnio szpinak, a dzisiaj sałata i zioła. Taka sałata to dla mnie swego rodzaju nowość, bo zwykle podaję ją z sosami na bazie oliwy. Małżon zresztą też był zaskoczony - po wyglądzie sałaty pewien był, że będzie trochę na słodko. Zapewniam, że nie jest, więc pasować będzie jako dodatek do obiadu, zarówno mięsnego jak i rybnego.


Składniki (na 2 porcje):
mała główka sałaty masłowej (lub pół dużej)
1 czubata łyżka posiekanego szczypiorku
1 czubata łyżka posiekanego koperku
1 czubata łyżka posiekanej natki pietruszki
4-5 rzodkiewek
2 łyżki śmietany 12%
3 łyżki jogurtu naturalnego (ale nie typu greckiego lub bałkańskiego, będzie za gęsty)
sól
pieprz czarny

1. Umyte i osuszone liście sałaty rwiemy na mniejsze części. Umyte rzodkiewki kroimy w słupki.

2. Mieszamy śmietanę, jogurt, natkę pietruszki, szczypiorek, koperek i rzodkiewki, doprawiamy solą i świeżo zmielonym pieprzem.

3. Mieszamy sałatę z sosem.


wtorek, 23 kwietnia 2013

Pakiety szpinakowe

Jako dziecko bardzo nie lubiłam szpinaku, polubiłam go dopiero potem. Pod tym zdaniem z pewnością dużo osób podpisuje się rękami i nogami. Także Małżon. Przez pewien czas problemem było to, że nasze polubienie szpinaku nie zbiegło się w czasie (moje nastąpiło wcześniej). W końcu jednak nastąpił przełom i dostałam zielone światło na używanie tego zielska w posiłkach dla nas obojga. Rozśmieszyła mnie teoria Małżona, dlaczego w końcu i u niego ten smak się zmienił. W końcu trzeba mieć coś, co jest najbardziej wstrętne w smaku, o czym się myśli jako o kulinarnej zmorze. A on poznał hummus i szpinak musiał ustąpić miejsca :)

Szpinak będzie więc u nas zapewne gościł od czasu do czasu, dzisiaj w postaci pakietów z ciasta francuskiego, podobne można kupić w piekarni niedaleko i to moja próba (udana zresztą) zrobienia takich w domu.


Składniki (na ok. 6 pakietów):
arkusz ciasta francuskiego (ja zużyłam niecały)
300g szpinaku liściastego (może też być rozdrobniony)
150g ricotty
4 ząbki czosnku
5-7 suszonych pomidorów z oliwy
sól
pieprz czarny

1. Jeśli mamy szpinak mrożony, najpierw musimy go rozmrozić. Obrane ząbki czosnku rozgniatamy płaską częścią noża i siekamy na drobno. Pomidory kroimy w małe kawałki.

2. Mieszamy szpinak, ricottę, czosnek i suszone pomidory. Doprawiamy solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem.

3. Ciasto francuskie tniemy na kwadraty o boku około 10-12 cm.

4. Na środek każdego kwadratu nakładamy porcję farszu. Zawijamy rogi każdego kwadratu do środka i stykamy je ze sobą (nie zlepiamy jednak, to w trakcie pieczenia lekko nam się rozchylą).

5. Pakiety wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 20-25 minut.


Ja bardzo lubię na ciepło, ale można też jeść na zimno. A już najlepsze są odgrzewane następnego dnia.

sobota, 20 kwietnia 2013

Błyskawiczny deser z puszkowanych owoców z sosem miodowym

Od kilku dni widzę ze swojego okna stoisko z warzywami i owocami. Będzie mi towarzyszyć przez całą wiosnę, lato i wczesną jesień. Na razie mogę tam kupić nowalijki, ale ani się obejrzę, a będą tam truskawki. Potem czereśnie :) Sezonowe owoce to coś wspaniałego. A póki jeszcze ich nie ma zrobiłam deser z puszkowanych. Jego niewątpliwą zaletą jest szybkość wykonania i to, że jak się ma gdzieś puszki w domu, to można go ekspresowo wykonać jak zachce się deseru. Nie nadaje się jednak za bardzo dla dzieci - smak wina jest mocno wyczuwalny.

Przepis odrobinę przerobiłam z książki E. Aszkiewicz i R. Chojnackiej '365 obiadów na polskim stole na co dzień i od święta'.


Składniki (na 3 porcje):
puszka brzoskwiń
puszka dowolnych innych owoców (u mnie gruszki)
3 łyżki miodu
70ml białego półwytrawnego wina
4 łyżki syropu z brzoskwiń
3-4 łyżki płatków migdałowych

1. Płatki migdałowe prażymy na suchej patelni.

2. W rondlu podgrzewamy razem miód, wino i syrop z brzoskwiń. Mieszamy aż uzyskamy jednolity sos.

3. W miseczkach lub pucharkach rozkładamy brzoskwinie i inne owoce. Polewamy sosem i posypujemy płatkami migdałowymi.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Makaron cellentani w winie z indykiem, pomidorkami cherry i szparagami

Ostatnie kilka dni pozwalają sądzić, że ciepłe buty i zimowa kurtka naprawdę nieprędko się przydadzą. Wraz z cieplejszą aurą pojawiła się u nas w domu potrzeba na lżejsze jedzenie, Małżon zresztą wczoraj poprosił o powrót do lekkich obiadków. Sezon na wiosenne obiadki zaczynam więc dzisiejszym makaronem. Sos jest na bazie oliwy i wina, a dodatkiem są warzywa i indyk, idealnie więc wpisał się jako realizacja prośby, a przy tym słońcu za oknem zaczął smakować trochę bardziej włosko :) 

Inspiracją był przepis wycięty z jakiejś gazety. Niestety zachował się sam wycinek i nie wiem z jakiej, aczkolwiek i tak tylko kilka składników zgadza się z oryginałem.


Składniki (na 2 porcje):
120g makaronu cellentani (waga przed ugotowaniem, nada się też np. fusilli)
200-250g piersi z indyka
200-250g pomidorków cherry
100g białych szparagów z zalewy
100g mozzarelli
1 średnia cebula
2-3 ząbki czosnku
kilka listków bazylii
3-4 łyżki dobrej oliwy z oliwek
60ml białego wina wytrawnego lub półwytrawnego
1 płaska łyżeczka mielonej papryki słodkiej
1 płaska łyżeczka ziół prowansalskich
sól (u mnie różowa himalajska)
pieprz czarny

1. Cebulę obieramy i kroimy w centymetrową kostkę. Ząbki czosnku obieramy i drobno siekamy, albo przeciskamy przez praskę. Pomidorki kroimy na pół, szparagi w 3-4cm kawałki.

2. Indyka kroimy w niedużą kostkę (ok. 1,5 cm). Posypujemy ziołami prowansalskimi, mieloną słodką papryką i odrobiną soli. Mozzarellę ścieramy na tarce o dużych oczkach.

3. Makaron gotujemy al dente i odcedzamy.

4. Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy cebulę. Posypujemy odrobiną soli i pieprzu. Po minucie dorzucamy indyka i czosnek. Podsmażamy, cały czas mieszając, aż indyk zrobi się miękki.

5. Dodajemy makaron i wlewamy wino. Podgrzewamy na małym ogniu 7-8 minut. Dodajemy pomidorki i szparagi, mieszamy i podgrzewamy jeszcze 2-3 minuty. Jeśli trzeba dodajemy jeszcze trochę soli i pieprzu.

6. Zdejmujemy z ognia, posypujemy startą mozzarellą i porwanymi listkami bazylii.


środa, 10 kwietnia 2013

Wątróbka z jabłkiem, cebulką i masłem szałwiowym

Niekwestionowanym Mistrzem Wątróbki w naszym domu jest Małżon. Nie da się tego ukryć i nawet nie zamierzam z tym polemizować. Co więcej, gdy Małżon wszedł dziś do domu i zastał mnie w kuchni obtaczającą wątróbkę w mące, wyraźnie zaniepokoił się, że wchodzę mu w kompetencje. Nic podobnego oczywiście nie zamierzam. Miałam tylko ochotę na coś z jabłkiem. I z szałwią. Wyszło pysznie i troszkę inaczej niż zwykle jadamy.


Składniki (na 2 porcje):
300-350g wątróbki drobiowej
2 nieduże cebule (lub jedna duża)
1 duże, twarde, niezbyt słodkie jabłko
2 płaskie łyżeczki suszonej szałwii
2 czubate łyżki klarowanego masła
sól
pieprz
olej
mąka pszenna


1. Wątróbkę myjemy i oczyszczamy. Większe kawałki możemy przekroić na pół. Obtaczamy w mące pszennej.

2. Cebulę kroimy w półplasterki. Umyte jabłko kroimy na ćwiartki i wykrawamy gniazdo nasienne, nie obieramy! Każdą ćwiartkę kroimy na trzy części wzdłuż.

3. Na jednej patelni rozgrzewamy olej i smażymy wątróbkę z obu stron do ulubionego stopnia wysmażenia (ja lubię dość mocno wysmażoną, Małżon odrobinę bardziej miękką). Przed końcem smażenia solimy, posypujemy pieprzem i przykrywamy pokrywką. Wątróbkę zdejmujemy z oleju i trzymamy w cieple.

4. Na innej patelni rozpuszczamy masło klarowane i od razu wrzucamy szałwię. Gdy masło się rozpuści dodajemy cebulkę, lekko solimy i posypujemy pieprzem. Cebulka ma się zeszklić. Na ostatnie trzy minuty dokładamy jabłko i mieszamy. Chodzi o to, żeby tylko trochę zmiękło, ale się nie rozpaćkało.

5. Na półmisek wykładamy wątróbkę, a na nią cebulkę z jabłkami i masłem. Podajemy z czym mamy ochotę - z ziemniakami, frytkami, pieczywem.

A tu na zdjęciu jakimś cudem zaplątała się erjotka :D


Przepis zgłaszam do akcji:

czwartek, 4 kwietnia 2013

Sałatka z ciecierzycą, kabanosem, pomidorem i ogórkiem

Przyznać się bez bicia komu udało się przeżyć świąteczne dni bez kilogramika do przodu :) No właśnie. Dlatego wczoraj zrobiłam sobie obiad idealny na poświąteczne obżarstwo, a pomysł zrodził się przez żurek. Dostaliśmy od mojej Teściowej żurek, tylko że ja nie jadam żadnych żurków i Małżon miał na wczoraj obiad, a ja nie. To wymyśliłam, że skorzystam na sposobności i zjem coś z nielubianej przez niego ciecierzycy. Wyszło pysznie, lekko i kolorowo. Nawet Małżonowi się podobało i spróbował! Aczkolwiek dużo bardziej wolał swój żurek. Na szczęście dla mnie, bo zrobiłam tylko jedną porcję.


Składniki (na jedną porcję obiadową, lub dwie małe np. do kolacji):
garść suchej ciecierzycy
1 ulubiony kabanos (u mnie pepperoni)
8-10 pomidorków cherry
kawałek ogórka
2 łyżki oliwy z oliwek
ząbek czosnku
duża gałązka koperku (lub dwie)
sól
pieprz


1. Ciecierzycę musimy namoczyć w ciepłej wodzie przynajmniej na 12 godzin przedtem. Potem gotujemy ją do miękkości w nowej wodzie (moja ciecierzyca moczyła się ok. 16 godzin i gotowała jakąś godzinę).

2. Pomidorki kroimy w mniejsze części, ogórek w półplasterki, a koperek drobno siekamy. Kabanos kroimy w mniejsze części (wg uznania 1 lub 2-centymetrowe).

3. W miseczce, albo jeszcze lepiej małym słoiczku mieszamy oliwę i przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku.

4. Na talerzu kładziemy odcedzoną ciecierzycę, ogórek, pomidorki i kabanosy. Posypujemy koperkiem (ma być go dużo), polewamy oliwą i doprawiamy solą i pieprzem. Chciałam jeszcze skropić sokiem z cytryny, ale wyjęłam ją i zapomniałam.


środa, 27 marca 2013

Tortilla z omletem, boczkiem i warzywami oraz życzenia

Dziś w nocy obudziłam się i przez godzinę nie mogłam spać. Wymyśliłam wtedy, że zrobię śniadanie na bogato i dopiero wtedy jakoś udało mi się zasnąć z powrotem.

A z racji tego, że już do Świąt raczej nie będę miała czasu siadać na dłużej do bloga już teraz wszystkim zaglądającym tu Czytelnikom chcę złożyć życzenia rodzinnych, radosnych, a także w końcu ciepłych, wiosennych i zielonych Świąt Wielkiej Nocy. Żeby udało się nam wszystkim jednak oblać wodą, a nie porzucać śnieżkami...


Składniki (na 2 porcje):
2 pszenne tortille
3 jajka
1 łyżka mleka
1/2 płaskiej łyżeczki mąki
1-2 łyżki masła
sól
pieprz
3/4 płaskiej łyżeczki suszonego czosnku niedźwiedziego
1/2 płaskiej łyżeczki słodkiej mielonej papryki
4 cienkie plasterki boczku
1/4 papryki (u mnie żółta)
2 liście sałaty
pomidor (lepiej 1/2 pomidora, ale musiałam jednego wykończyć)
2 plastry czerwonej cebuli
1 czubata łyżka majonezu
1 czubata łyżka keczupu

1. Paprykę kroimy w paseczki, pomidor w ósemki. Napisałam, że lepiej pół pomidora, ponieważ gdy dałam po 4 ósemki do każdej tortilli to zaczął wyłazić. Plastry cebuli rozdzielamy na krążki. Keczup mieszamy z majonezem.

2. Do miski wbijamy jajka, dodajemy sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi, paprykę, mleko i mąkę. Jajka musimy dokładnie rozkłócić z pozostałymi składnikami. Na patelni rozpuszczamy masło i smażymy omlet.

3. W mikrofali podgrzewamy tortille przez 40 sekund w czasie gdy jajka się smażą. Układamy osobno.

4. Zdejmujemy omlet na talerzyk i kroimy go na 4 części, a na patelnię wrzucamy na chwilę plastry boczku, jeśli jest mocno rozgrzana to wystarczy im minuta (przynajmniej moim cienkim plastrom wystarczyła).

5. Na każdej tortilli układamy liść sałaty, dachówkowo dwie ćwiartki omletu, dwa plastry usmażonego boczku, połowę paseczków papryki, kilka krążków cebuli i połowę pomidora. Polewamy sosem z keczupu i majonezu.

6. Dół tortilli lekko zaginamy, a potem całość rolujemy i zawijamy w folię aluminiową tak, żeby tworzyły wrapa (jak na zdjęciu powyżej). Poniżej tortilla przed zwinięciem.


Ja podałam ze szklanką nektaru bananowego.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...