niedziela, 21 maja 2017

Sałatka z quinoa i kurczakiem

Ostatnio miałam okropną ochotę na sałatkę z quinoa. Mam takie szczęście, że jak chodzi za mną coś, co koniecznie bym zjadła, to nie zawsze jest to batonik czy inne niezdrowe cuś, ale mam czasem taką niedającą spokoju myśl "ale bym zjadła brukselkę". Albo brokuły. Tym razem padło na quinoa. Sałatka wyszła świetna, spakowałam na lekki lunch do pracy i sprawdziła się w tej roli.


Składniki (na 2 porcje):
1 pojedyncza pierś z kurczaka
przyprawa do kurczaka
olej
3-4 łyżki quinoa, u mnie mieszanka w trzech kolorach (waga przed ugotowaniem)
pęczek rzodkiewek
1/2 żółtej papryki
3 gałązki natki pietruszki
3 łyżki oliwy z oliwek
2/3 łyżeczki płynnego miodu
2/3 łyżeczki octu balsamicznego
sól morska
pieprz czarny

1. Quinoa gotujemy do miękkości wg przepisu na opakowaniu.

2. Kurczaka kroimy w kostkę o boku 1,5-2cm, posypujemy ulubioną przyprawą i smażymy na rumiano na odrobinie oleju. Odstawiamy do przestygnięcia.

3. Paprykę kroimy w drobną kostkę (o boku 0,5-1cm), a rzodkiewki w plasterki. Natkę pietruszki drobno siekamy.

4. W osobnej miseczce lub słoiczku mieszamy oliwę z oliwek, ocet balsamiczny i miód.

5. Do miski wrzucamy wszystkie składniki, zalewamy dressingiem, przyprawiamy do smaku solą i pieprzem i dokładnie mieszamy.


poniedziałek, 15 maja 2017

Zupa z indykiem i makaronem ryżowym

Uwielbiam pho. To jeszcze mało powiedziane, mam przeogromną słabość do pho. Nie gotowałam jej jeszcze w domu, ponieważ mam ulubioną knajpkę gdzie dają tą zupę pyszną i niedrogą. Jednak jak ostatnio gotowałam zupę z przepisu z bbcgoodfood.com, to okazało się, że przez podobny zestaw przypraw wyszło w smaku prawie jak pho. No to radość, jest domowa alternatywa :)


Składniki (na 3 porcje):
1,5 litra rosołu ugotowanego na udzie z indyka
mięso z uda indyka
2 gwiazdki anyżu
kawałek kory cynamonu
kawałek imbiru wielkości kciuka
150g makaronu ryżowego
3 łyżki sosu rybnego
sok z 1 limonki + 1 cała limonka
garść surowych kiełków soi
pęczek kolendry
2-3 dymki ze szczypiorem
chili (lub 2, zależy, czy ma być ostre)

1. Mięso rwiemy na cienkie paseczki. Cebulę kroimy w cienkie półplasterki, szczypior w kawałki długości 2cm. Imbir obieramy i kroimy w plasterki.

2. Rosół podgrzewamy z imbirem, anyżem i cynamonem na małym ogniu przez 10 minut od zagotowania.

3. W tym samym czasie przygotowujemy makaron wg przepisu na opakowaniu.

4. Do zupy dodajemy sok z limonki i sos rybny. 

5. Rozdzielamy makaron do miseczek. Do każdej wkładamy porcję mięsa, trochę kiełków, dymki, szczypioru, kolendry i chili. 

6. Zalewamy każdą porcję rosołem i podajemy z ćwiartką limonki.


sobota, 6 maja 2017

Kotlety "ruskie" z sosem grzybowym

Dawno na blogu nie było jakichś wegetariańskich kotletów, ale ostatnio odgrzebałam z pamięci przepis na kotlety z masy przypominającej farsz do pierogów ruskich. U mnie w domu występowały w postaci bez sosu, w towarzystwie tradycyjnej surówki z marchwi i jabłka. Chciałam jednak wzbogacić je o jakiś pyszny, wyrazisty sos. Grzybowy nadał się idealnie i zamierzam je robić już zawsze w takim towarzystwie.


Składniki (na 2 porcje):

Sos
200g suszonych grzybów
1 mała cebula
1 łyżka masła
1 łyżka mąki
sól morska
pieprz czarny

Kotlety (wyszło mi 12)
700g ugotowanych ziemniaków (waga po ugotowaniu)
100g twarogu
1 jajko
1 łyżka mąki
1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
sól morska
pieprz czarny
olej


1. Grzyby płuczemy z ewentualnego piasku po czym moczymy 2 godziny. Gotujemy do miękkości w tej samej wodzie.

2. Ugotowane grzyby kroimy w paseczki lub kosteczkę. Cebulę siekamy jak najdrobniej.

3. W rondlu rozpuszczamy masło i szklimy cebulę. Posypujemy mąką i zalewamy szklanką wody z gotowania grzybów.

4. Gdy sos zacznie się gotować, dodajemy do niego grzyby, doprawiamy solą i pieprzem. Gotujemy jeszcze 5 minut i sos jest gotowy. Można go przygotować wcześniej i tylko podgrzać gdy zrobimy kotlety.

5. Ugotowane ziemniaki przepuszczamy z twarogiem przez maszynkę do mielenia lub ugniatamy razem tłuczkiem do ziemniaków.

6. Dodajemy jajko, mąkę, mieloną paprykę, sól i pieprz i wszystko dokładnie mieszamy.

7. Z masy formujemy niewielkie kotleciki i smażymy je na rumiano (po 2-3 minuty z każdej strony). Podajemy polane sosem.


wtorek, 25 kwietnia 2017

Tort kokosowo-czekoladowy bez mąki

Zwykle sceptycznie podchodzę do nietradycyjnych wypieków, takich bez mąki i bez jajek. Wszystkie inne dania to co innego, tam jest pole do eksperymentów, ale słodycze to wolę takie tradycyjne i niezdrowe. Ten tort to zrobiłam po prostu przez pomyłkę. Byłam pewna, że mąka jest w składzie, nawet ją kupiłam. No i potem co, wszystkie składniki pod ręką, nie będę zmieniać zdania tylko dlatego, że tort jest bez mąki. Upiekłam go więc i nie żałuję. Pychota, jedno z najlepszych ciast jakie zrobiłam. Był tak dobry, że parę dni później upiekłam jeszcze jeden taki. Wyszedł o wiele ładniejszy, ale paradoksalnie nie załapał się ani na jedną foteczkę :) Trudno.

Przepis z książki "Smaki Izraela" N. Degutiene.


Składniki (na tortownicę o średnicy 25cm):
5 jajek
1 i 1/4 szklanki cukru + 2 łyżki
2 szklanki wiórków kokosowych
1/4 szklanki mielonych orzechów (u mnie laskowe, w oryginale włoskie)
350g gorzkiej czekolady
500ml tłustej śmietanki (30%)
wiórki kokosowe lub czekoladowe do dekoracji


1. Oddzielamy żółtka od białek. Żółtka możemy schować do lodówki, bo długo się nie przydadzą.

2. Miksujemy białka. Dodajemy 1 i 1/4 szklanki cukru, ale po łyżce. Dodajemy następną dopiero jak poprzednia się rozpuści. Miksujemy aż piana z białek i cukru będzie sztywna.

3. Sztywną pianę mieszamy z wiórkami kokosowymi i mielonymi orzechami.

4. Spód tortownicy z odczepianym bokiem wykładamy papierem do pieczenia i wtedy przypinamy bok. Wlewamy do formy masę z wiórkami.

5. Wkładamy do nagrzanego do 175 stopni piekarnika na 25 minut. Odkładamy do zupełnego wystudzenia.

6. Czekoladę łamiemy na kostki i wkładamy do metalowej miski. Miskę wkładamy na wierzch garnka z gotującą się wodą. Mieszamy czekoladę aż do rozpuszczenia.

7. Zdejmujemy naczynie i do czekolady dodajemy po jednym żółtku i szybko mieszamy. 

8. Śmietanę ubijamy na sztywno wraz z dwoma łyżkami cukru. Mieszamy całość z masą czekoladową i wykładamy na ostudzony spód.

9. Wkładamy do lodówki na całą noc. Następnie ostrożnie nożem obkrawamy tort na około i zdejmujemy bok tortownicy. Posypujemy wiórkami czekoladowymi lub kokosowymi.


sobota, 22 kwietnia 2017

Bulion warzywny i zupa szczawiowa

Małżon niedawno nauczył się robić krem z brukselki. Gdybym wiedziała, że tak dobrze mu to wyjdzie to już dawno przestałabym go robić :) No ale największym zarzutem Małżona do tej zupy było to, że nigdzie na moim blogu nie może przeczytać jak zrobić bulion warzywny. To akurat łatwo naprawić przy okazji kolejnej zupy, niestety bardzo niefotogenicznej.

Składniki na bulion:
3 marchewki
1 pietruszka
1/4 selera korzeniowego lub 1 łodyga selera naciowego
kawałek pora
1 cebula
1 ząbek czosnku
3-4 gałązki natki pietruszki
1 listek laurowy
2 ziarna ziela angielskiego
5-7 ziaren pieprzu
1/2 łyżeczki soli morskiej
1,7-1,8 litra wody

Dodatkowo na zupę:
170-180g konserwowego szczawiu
1 ząbek czosnku
jajka ugotowane na twardo
pieprz czarny mielony

1. Marchew, pietruszkę, seler i czosnek obieramy. Cebulę tylko płuczemy.

2. Do garnka wkładamy wszystkie warzywa i przez 2-3 minuty podgrzewamy je "na sucho", niech zaczną oddawać aromat. Uważajmy tylko, żeby nie zaczęły się przypalać.

3. Zalewamy warzywa zimną wodą, zagotowujemy.

4. Zmniejszamy ogień, dodajemy listek laurowy, ziarna pieprzu i ziela angielskiego, sól i natkę pietruszki. Gotujemy na małym ogniu przez minimum godzinę (ja zwykle gotuję 1h15) przy lekko uchylonej przykrywce.

5. Bulion odcedzamy. Można go zamrozić lub wykorzystać w ciągu kilku dni.

6. Chcąc uzyskać zupę szczawiową, gotujemy bulion wraz z obranym ząbkiem czosnku oraz szczawiem konserwowym około 15 minut. Doprawiamy do smaku solą morską i świeżo zmielonym pieprzem i wyciągamy czosnek.

7. Podajemy z jajkiem. Jeśli chcemy mieć gęstszą zupę możemy do niej wrzucić ugotowane ziemniaki i marchewkę pokrojone w kostkę.


sobota, 8 kwietnia 2017

Makaron z cukinią i fetą

Wiosna pełną gębą. Nawet w mieście, nie wychodząc poza osiedle można znaleźć jej oznaki. Ja też, cytując koleżankę, "jaram się wiosną" i moja komórka od kilku dni pełna jest wiosennych foteczek - kwitnące forsycje, zielone na gałązkach, pączki tulipanów na klombach. A z wiosną przychodzi ochota na lżejsze jedzenie. To proponuję makaron z cukinią i fetą. 15 minut w kuchni, nie więcej i da się zrobić nawet jak się jest samemu w domu i nie bardzo chce się gotować.


Składniki (na 1 porcję):
70g makaronu
pół małej cukinii
50-70g sera feta
2 łyżki oliwy z oliwek
1/4 łyżeczki płatków suszonego chili
1/2 łyżeczki suszonego oregano
sól morska
czarny pieprz
listki świeżej bazylii do dekoracji
starty parmezan do posypania

1. Makaron gotujemy al dente wg instrukcji na opakowaniu.

2. Cukinię kroimy w plastry o grubości 3-5mm i podsmażamy na oliwie. Przyprawiamy płatkami chili. Fetę kroimy w centymetrową kostkę.

3. Mieszamy makaron z cukinią i fetą. Przyprawiamy oregano, solą morską i świeżo zmielonym pieprzem. Posypujemy startym parmezanem i przybieramy listkami bazylii.


wtorek, 28 marca 2017

Ryż z migdałami i żurawiną

Dziś sposób na ryż, który był dla mnie odkryciem. Bo ryż z cynamonem, np. z jabłkami to jakoś mi się komponował. Ale ryż z cynamonem, migdałami i żurawiną do ryby? To już wydało mi się połączeniem ciekawszym i odważniejszym. A właśnie w towarzystwie ryby oryginalny przepis sugerował podać taki ryż. Wyszło z tego rzeczywiście świetne połączenie. Rybę po prostu posypałam zatarem i usmażyłam, żadnych udziwnień, a to ryż był królem tego obiadu. Przepis z bbcgoodfood.com z moimi zmianami.


Składniki:
100g ryżu mieszanego basmati z dzikim
1 mała cebula
2 łyżki płatków migdałowych uprażonych na suchej patelni
2 łyżki suszonej żurawiny
2 łyżki soku z cytryny
1/3 łyżeczki cynamonu
szczypta czarnego pieprzu
1 łyżka oliwy z oliwek


1. Cebulę siekamy drobno i szklimy na łyżce oliwy.

2. Dodajemy surowy ryż, wlewamy 150ml wody i doprowadzamy do wrzenia. Gotujemy go na małym ogniu pod przykryciem około 20minut. Powinien wchłonąć wodę, ale musimy uważać, żeby się nie przypalił.

3. Dodajemy migdały, żurawinę, sok z cytryny, cynamon i odrobinę świeżo zmielonego czarnego pieprzu. Mieszamy i podgrzewamy jeszcze minutę, po czym podajemy.


sobota, 25 marca 2017

Jabłkowa pianka z herbatnikami

Dziś deser, co do którego miałam wątpliwości czy w ogóle zamieszczać. Poplątałam kolejność warstw. I wylałam je trochę za wcześnie przez co trochę mi się zlały. No ale w smaku było przepysznie. Więc w końcu stwierdziłam, że zamieszczam, a co tam. W końcu jestem szalonym kucharzem, a nie perfekcyjnym kucharzem. Więc po taki bezbłędny przepis, zapraszam na tą stronę, a na blogu u mnie wersja zamieszana :D


Składniki (na keksówkę długości 25cm):
4 duże jabłka
2 łyżki soku z cytryny
1 łyżka cukru
1 opakowanie galaretki pomarańczowej
1 opakowanie galaretki brzoskwiniowej
200g schłodzonego, zagęszczonego, niesłodzonego mleka
duże opakowanie petitków

1. Obrane jabłka ścieramy na dużych oczkach i mieszamy z sokiem z cytryny.

2. Do rondelka wkładamy jabłka, zalewamy 1/2 szklanki wody, dodajemy cukier i podgrzewamy. Gdy się zagotują, trzymamy na ogniu aż jabłka zmiękną, po czym zdejmujemy z ognia i mieszamy z brzoskwiniową galaretką. Mieszamy, aż galaretka się rozpuści i odkładamy do ostygnięcia.

3. Galaretkę pomarańczową rozpuszczamy w 3/4 szklanki gorącej wody i również odstawiamy do ostygnięcia.

4. Gdy pomarańczowa galaretka będzie zimna, ubijamy mikserem schłodzone mleko i powoli wlewamy do niego galaretkę. Ma powstać pianka. Jeśli wyjdzie rzadka, możemy ją wstawić na chwilę do lodówki.

5. Keksówkę wykładamy folią spożywczą. No i teraz powinniśmy zacząć od piany, a ja zaczęłam od jabłek. Nieważne. wykładamy połowę piany, przykrywamy petitkami. Potem połowę jabłek i znowu przykrywamy petitkami. Potem druga połowa piany, petitki, druga połowa jabłek, petitki.

6. Odstawiamy do lodówki na noc. Po tym czasie odwracamy keksówkę na talerz i delikatnie wyciągamy deser. Ściągamy folię i kroimy na porcje.


poniedziałek, 20 lutego 2017

Zwiebelkuchen czyli placek cebulowy

Nie pierwszy i nie ostatni raz obiad u mnie inspirowany był podróżami. I to do kraju, którego kuchnia nigdy nie wydawała mi się ciekawa. Skojarzenie takie - słoneczne, październikowe popołudnie, spacer ulicami Frankfurtu w dobrym, dawno niewidzianym towarzystwie i festyn, coś na kształt festiwalu Apfelweinu. Ponieważ kiszki marsza już grały, zakupiliśmy przekąski z jednego ze straganów. No i w ten sposób poznałam niemiecki placek cebulowy - zwiebelkuchen. Rzecz obłędnie pyszna. Niestety trochę się trzeba narobić, ale warto.

Korzystałam z tego przepisu, omijając m.in. kminek, którego nie cierpię.


Składniki (wg przepisu na 8 porcji, ale moim zdaniem taka pyszność jest na 4):
600g cebuli (waga po obraniu)
2 jajka
100g śmietany kremówki
1/2 płaskiej łyżeczki soli
1 łyżka mąki
150g wędzonego boczku
50g masła
Na ciasto:
250g mąki
50g świeżych drożdży
1 łyżka cukru
150ml mleka
1 płaska łyżeczka soli
50g miękkiego masła


1. Drożdże rozcieramy z cukrem. Zalewamy lekko ciepłym mlekiem, mieszamy. Wsypujemy 2 łyżki mąki (z tego 250g na ciasto), jeszcze raz mieszamy przykrywamy i odstawiamy na 10 minut.

2. Do miski przesiewamy mąkę. Dodajemy sól i drożdże z mlekiem. Zagniatamy. Dodajemy miękkie masło i ponownie zagniatamy. Przykrywamy ściereczką, odstawiamy w ciepłe miejsce i pozwalamy rosnąć przez godzinę.

3. W tym czasie zaczynamy przygotowywać nadzienie. Cebulę i boczek kroimy w kostkę o boku około 3/4 cm.

4. W rondlu rozpuszczamy masło i dodajemy cebulę. Podgrzewamy, często mieszając, przez około pół godziny. Po tym czasie dodajemy łyżkę mąki i odstawiamy do wystygnięcia.

5. Wracamy do naszego ciasta. Tortownicę lub kwadratową formę wykładamy papierem do pieczenia. Wylepiamy dno oraz boki do 2/3 wysokości ciastem. Ponownie przykrywamy ściereczką i odstawiamy jeszcze na pół godziny do wyrośnięcia.

6. Po tym czasie lekko ubijamy jajka z kremówką i solą. Mieszamy z cebulą. Nadzienie wykładamy na ciasto. Posypujemy boczkiem.

7. Wstawiamy placek do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Pieczemy z termoobiegiem około 50 minut.


Danie świetnie się nadaje do odgrzewania w mikrofali.


poniedziałek, 13 lutego 2017

Mielona wieprzowina z bakłażanem

Czasami nawet gdy gotuję coś po raz pierwszy, z dużą dokładnością przewiduję jak to będzie smakować i wyglądać. Składniki są podobne do czegoś, sposób robienia jest podobny, no generalnie danie już z czymś mi się kojarzy. Czasami jednak wychodzi coś, co mnie trochę zaskakuje. Tak też było i tym razem. Początkowo było to "coś dziwnie wygląda, chyba się na bloga nie nada, ale na wszelki wypadek zrobię jakieś zdjęcie". A potem "ale pychota, dobrze, że chociaż coś pstryknęłam". Mimo dziwnego wyglądu, naprawdę polecam.

Przepis z książki D. Ładochy "W mojej tajskiej kuchni".


Składniki (na 2 porcje):
1 średni bakłażan
250g mielonej wieprzowiny (u mnie łopatka)
3 ząbki czosnku
1 łyżka pasty tamaryndowej
1 łyżeczka sosu rybnego
1/2 łyżeczki cukru palmowego
garść liści bazylii tajskiej
2 świeże papryczki chili
sól
olej roślinny



1. Bakłażan kroimy w plastry grubości mniej więcej 0,5-0,75cm. Posypujemy solą i odstawiamy na 15-20 minut. Gdy bakłażan puści sok płuczemy plastry i osuszamy papierowym ręcznikiem.

2. Czosnek kroimy bardzo drobno, chili kroimy w cieniutkie plasterki.

3. W woku lub patelni mocno rozgrzewamy 2 łyżki oleju roślinnego. Dodajemy czosnek i wieprzowinę. Mieszamy i wlewamy 1/4 szklanki wody.

4. Dodajemy bakłażana i smażymy 3-5 minut. Dodajemy pastę tamaryndową, sos rybny i cukier palmowy, mieszamy wszystko aż cukier się rozpuści. 

5. Dodajemy bazylię tajską i po minucie zdejmujemy z ognia. Podajemy z ryżem posypane plasterkami chili.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...