wtorek, 17 stycznia 2017

Tajska sałatka z pomelo

Jakoś ta zima mnie nastraja egzotycznie, bo ze słonecznych Karaibów z ostatniego wpisu, tym razem kulinarnie przeniosłam się do Tajlandii. Sałatka, którą zrobiłam, warta jest spróbowania, ponieważ jest zaskakująca w smaku. Słony sos sojowy, ostre papryczki (chociaż ze względu na upodobania Małżona dałam tylko 1/4 zalecanej ilości) i słodkawe pomelo, a do tego jeszcze mięta i czosnek. Każdy kęs to swoista karuzela smaków. Sałatka była tak dobra, że mimo określenia w przepisie, że to na 4 porcje, to my z Małżonem opanowaliśmy ją w dwójkę w zastraszającym tempie.

Przepis pochodzi z książki D. Ładochy "W mojej tajskiej kuchni".


Składniki (na 2-4 porcje):
1 pomelo
2 szalotki
1/2 papryczki chili
garść liści świeżej mięty
2 łyżki orzechów ziemnych
1 duży ząbek czosnku
1 łyżeczka cukru palmowego
2 łyżki sosu rybnego
1 łyżka sosu sojowego
sok z 1 limonki


1. Szalotki obieramy i kroimy na cieniutkie plasterki. Orzechy prażymy na suchej patelni.

2. Pomelo obieramy, usuwamy białe błony i dzielimy na niezbyt duże cząstki. Układamy w misce lub na talerzu. Posypujemy plasterkami szalotki i orzechami.

3. W osobnej miseczce lub słoiczku mieszamy cukier, chili, sok z limonki, sos rybny i sojowy. Chili i czosnek drobno siekamy i dodajemy do sosu. Wszystko mieszamy aż cukier całkowicie się rozpuści.

4. Sałatkę polewamy sosem i posypujemy listkami mięty.


sobota, 14 stycznia 2017

Karaibskie burgery

Dzisiaj przepis na burgery trochę w ramach ciekawostki, bo z jamajską przyprawą jerk. Ja mam jeszcze zapasy tej przyprawy z mojej jamajskiej wyprawy, ale pewnie za jakiś czas też nie zrobię już dokładnie takich burgerów. Jeszcze zanim wyjechałam na Jamajkę, kupiłam w Polsce przyprawę do jerku, ale to w smaku była zupełnie inna przyprawa. Dodatki tak z grubsza można jednak skombinować podobne i cieszyć się daniem w stylu karaibskim.
Przepis pochodzi z książki "Jerk from Jamaica" H. Willinsky z minimalnymi zmianami.


Składniki (na 4 porcje):
500-600g mielonej wołowiny
4-8 plastrów ananasa (dałam z puszki, jeszcze lepszy świeży)
4 grubsze plastry sera cheddar
4 bułki hamburgerowe
2 łyżki oleju
1 łyżka przyprawy jerk

Na sos:
1 łyżka pasty tamaryndowej
1 łyżka miodu
kawałek imbiru wielkości kciuka
1 łyżka sosu sojowego
1 łyżka przyprawy jerk

1. Pastę tamaryndową rozcieramy z 1-2 łyżkami wody. Dodajemy miód, przyprawę jerk, sos sojowy i starty imbir. Dokładnie mieszamy.

2. Mięso mielone mieszamy z olejem i przyprawą jerk. Formujemy dłońmi 4 burgery. Rozgrzewamy grill lub patelnię grillową.

3. Burgery grillujemy po 3 minuty z każdej strony, a plastry ananasa po minucie z każdej strony. Bułkę podgrzewamy również na grillu lub w mikrofali. Ja zrobiłam to w mikrofali, pod koniec kładąc cheddar, żeby się stopił.

4. Do każdej bułki wkładamy burger, plaster lub dwa ananasa i polewamy sosem tamaryndowo-miodowym.


wtorek, 10 stycznia 2017

Paccheri z boczniakami i białymi kiełbaskami

"Na południe od Rzymu się nie jeździ". Taki komentarz usłyszeliśmy od współpasażerki wysiadającej z samolotu, a jakże, w Bari. Gdyby wszyscy kierowali się tą zasadą, wspaniałe miejsca na południu Włoch ziałyby pustkami :) Nie warto ulegać takim stereotypom, ponieważ wtedy nie ma szans odwiedzić przeuroczego Alberobello, czy też niesamowitej w swojej atmosferze nocą Matery. Samo Lecce zaś podobało mi się znacznie bardziej niż Florencja. Tyle wspomnień z listopadowego urlopu, są też kulinarne. W środku zimy zachciało mi się wrócić w słoneczniejsze klimaty, a to za sprawą paczki makaronu paccheri przywiezionego z tych wakacji. Nada się oczywiście każdy duży makaron - wielkie rurki albo muszle. Sam przepis jest próbą odtworzenia najsmaczniejszego dania tego wyjazdu. Niestety z powodu braku składników jest ono tylko podobne. Białe kiełbaski udają tu kiełbaski salsiccia, a boczniaki grzyby cardoncelli, o których wcześniej nawet nie słyszeliśmy. Na szczęście rukola to rukola :)


Składniki (na 2 porcje):
150g makaronu paccheri (lub innego, my mieliśmy świeży, więc potrzebne było 250g, bo on nie zwiększa tak objętości)
200g boczniaków
180g surowych białych kiełbasek
300g passaty pomidorowej
2 garście umytej rukoli
czarny pieprz
sól morska
oliwa z oliwek
starty parmezan do posypania

1. Białe kiełbaski obieramy z błon i kroimy w plastry o grubości około 0,5cm. Boczniaki myjemy, większe kroimy wzdłuż na pół.

2. Makaron gotujemy al dente.

3. Na patelni rozgrzewamy 2-3 łyżki oliwy (w zależności jak tłuste są kiełbaski) i podsmażamy białą kiełbasę aż zacznie puszczać tłuszcz. Dodajemy boczniaki i smażymy razem do miękkości grzybów.

4. Zalewamy passatą pomidorową, gotujemy jeszcze 3-4 minuty, przyprawiamy świeżo zmielonym czarnym pieprzem i solą morską.

5. Makaron polewamy sosem, na wierzchu każdej porcji układamy garść rukoli i posypujemy parmezanem. Do tej potrawy dostaliśmy również oliwę z peperoncini, więc można daniu dodać pazur, skrapiając je taką ostrą oliwą.


poniedziałek, 9 stycznia 2017

Kurczak w sosie szpinakowym z oliwkami

Pierwszy wpis w 2017, a więc wszystkiego dobrego w Nowym Roku! Zeszły rok nie był jakoś kulinarnie dla mnie udany, gotowałam mało, niewiele było przepisów wypróbowanych po raz pierwszy. Mam nadzieję, że nadchodzący rok będzie pod tym względem lepszy. Pierwszy przepis na 2017 to tak naprawdę jeszcze przepis z zeszłego roku. Zrobiłam go już dwa razy, ale jeszcze nie opublikowałam. Inspiracją był obiad w małej, osiedlowej knajpce po sąsiedzku. Z dala od kulinarnej mody, która powoduje, że w całym rzędzie lokali mamy to samo, wpadam tam czasem na uczciwy posiłek i nigdy się nie zawiodłam. Składniki nigdy nie są skomplikowane, więc ilekroć coś mi zasmakuje, jestem w stanie łatwo to odtworzyć w domu :)


Składniki (na 4 porcje):
700-800g piersi z kurczaka
450g mrożonego rozdrobnionego szpinaku
200g śmietany
1 mała cebula
3 ząbki czosnku
15-20 zielonych oliwek
1 łyżka kaparów
1/2 płaskiej łyżeczki mielonej słodkiej papryki
sól morska
pieprz czarny
ulubiona przyprawa do kurczaka
olej
2 łyżki masła

1. Kurczaka dzielimy na mniejsze kawałki (niewielkie kotleciki około 4x6cm) i nacieramy ulubioną przyprawą do kurczaka (u mnie jakaś mieszanka ziół włoskich).

2. Kurczaka smażymy partiami do zrumienienia na oleju i odkładamy w ciepłe miejsce.

3. Cebulę, kapary i czosnek kroimy bardzo drobno. 

4. W rondlu lub na patelni rozpuszczamy masło, dodajemy cebulę, a gdy zacznie się szklić, dodajemy zamrożony szpinak i podgrzewamy do całkowitego rozmrożenia.

5. Dodajemy czosnek i kapary, całość mieszamy. Dodajemy śmietanę, przyprawiamy papryką słodką, czarnym, świeżo zmielonym pieprzem i solą morską. Wszystko mieszamy i podgrzewamy 3 minuty.

6. Dodajemy kurczaka i oliwki i ponownie mieszamy. Całość podgrzewamy jeszcze 5 minut. Podajemy z ryżem.


czwartek, 22 grudnia 2016

Ryba po grecku

W tym roku Wigilia będzie inna. Zawsze jeździliśmy do Mamy lub Teściów, a w tym roku wszyscy przyjeżdżają do nas i większość potraw robię ja. Z tej okazji w ostatni weekend przećwiczyłam sobie rybę po grecku, bo choć to klasyk i generalnie wiedziałam jak się robi, to jakoś nigdy nie przygotowałam jej samodzielnie. Wyszła pyszna, więc jutro powtórka.

Ponieważ potem będę już zdecydowanie pochłonięta przygotowaniami, już teraz życzę Wam wszystkiego dobrego na Święta - niech będą rodzinne i magiczne i wbrew temu co za oknem, może jeszcze białe :)


Składniki:
300g filetów z dorsza (albo innej białej ryby)
300g mrożonej włoszczyzny
średnia cebula
2 listki laurowe
3 ziela angielskie
3 czubate łyżeczki koncentratu pomidorowego
sól morska
pieprz czarny
mąka pszenna
olej


1. Rybę myjemy i dzielimy na niewielkie porcje. Obtaczamy w mące, przyprawiamy solą i pieprzem, a potem smażymy na oleju na złoty kolor.

2. Cebulę kroimy w centymetrową kostkę. W rondlu podgrzewamy łyżkę oleju i szklimy na nim cebulę. Dodajemy włoszczyznę, listki laurowe i ziele angielskie, a po 3 minutach zalewamy 150ml wody.

3. Dusimy pod przykryciem 10 minut, po tym czasie dodajemy koncentrat pomidorowy, przyprawiamy solą i pieprzem i dusimy kolejne 5 minut.

4. W głębszym półmisku układamy rybę, zalewamy warzywami i odstawiamy do lodówki na kilka godzin (najlepiej całą noc). Podajemy na zimno.


czwartek, 8 grudnia 2016

Ciasto jabłkowe

Ciasto jabłkowe - bo to dla mnie jakoś nie podchodziło ani pod szarlotkę, ani pod jabłecznik. Bardziej może coś jak muffinki jabłkowe tylko w formie babkowej. Ciasto jest ciężkie i wilgotne, a jego niewątpliwą zaletą jest, że bardzo długo zostaje dobre. Myślę, że to zasługa dodania musu jabłkowego prosto do ciasta.

Przepis z książki T. Milstein "Ciasta świata".


Składniki (na formę do babki):
3 niezbyt soczyste jabłka
125g musu jabłkowego lub puree z jabłek
375g mąki pszennej (u mnie typ 500)
4 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cynamonu
1/4 łyżeczki mielonego imbiru
2 szklanki cukru
1/2 łyżeczki soli
125 twardego masła
3 duże jajka
1/2 oleju arachidowego
2 łyżeczki ekstraktu z wanilii

1. Jabłka obieramy, wykrawamy gniazda nasienne i kroimy w kostkę o boku ok. 0,5cm.

2. Mąkę, proszek do pieczenia, cynamon, imbir, cukier i sól mieszamy w misce. Dodajemy masło pokrojone w kostkę i wyrabiamy rękoma na okruchy.

3. W oddzielnej misce ubijamy razem jaja, olej arachidowy i ekstrakt waniliowy aż połączą się w gładką masę. Dodajemy mus jabłkowy i mieszamy drewnianą łyżką.

4. Wlewamy do miski z okruchami mączno-masłowymi i dokładnie mieszamy. Na końcu dodajemy jabłka pokrojone w kostkę i jeszcze raz mieszamy.

5. Formę do babki z dziurą po środku smarujemy masłem i lekko posypujemy mąką. Wlewamy ciasto do formy i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 50 minut. Po wyjęciu ciasta z piekarnika zostawiamy w formie aż do wystygnięcia i dopiero wyjmujemy. 


poniedziałek, 28 listopada 2016

Risotto z dynią i boczkiem

Mam nadzieję, że szczyt blogowego nieogarnięcia za mną. W weekend trochę pogotowałam i to w końcu nawet coś nowego. I to, że dziś mam nowy przepis, to nie wszystko, bo w zapasie czeka jeszcze ciasto z weekendu :) To napawa optymizmem. Risotto zresztą też nim napawa - pyszne, ze słoneczną w kolorze dynią. Zawsze wszelkie risotta robiłam wg wskazówek Jamiego, a tym razem poszłam za radami Gordona (mascarpone!) i sama nie wiem, które lepsze. Przepis z książki "Szef kuchni na każdą porę roku" z moimi minimalnymi zmianami w proporcjach.


Składniki (na 2 porcje):
500g miąższu z dyni
50g wędzonego boczku
2-3 szalotki
500-800ml bulionu warzywnego
100ml białego wytrawnego wina
150g ryżu arborio
2 łyżki mascarpone
mała garść startego parmezanu
3 łyżki oliwy z oliwek
sól morska
czarny pieprz

1. Szalotkę obieramy i drobno kroimy. Dynię kroimy w kostkę o boku 1cm, a boczek w kostkę o boku 0,5cm. Bulion podgrzewamy.

2. W dużym rondlu rozgrzewamy oliwę. Dodajemy dynię i szalotkę, podgrzewamy ok. 5 minut często mieszając.

3. Dodajemy ryż, a po 2 minutach gdy ziarenka lekko się uprażą wlewamy wino. Gdy się całe wchłonie wlewamy chochlę bulionu i mieszamy z ryżem aż się wchłonie. Wlewamy znowu chochlę bulionu i tę czynność powtarzamy aż ryż zmięknie. Powinno to zająć około 15 minut.

4. Osobno na małą, suchą patelnię wrzucamy boczek i rumienimy go wytapiając tłuszcz.

5. Do miękkiego ryżu dodajemy boczek, mascarpone i połowę parmezanu. Doprawiamy solą morską i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Wszystko mieszamy. Podajemy posypane resztą parmezanu.


niedziela, 23 października 2016

Makaron z porem, groszkiem i cukinią

Długo mnie nie było... Ostatnio nie gotuję prawie wcale, muszę odzyskać wenę czy cuś. Nieśmiałe nagabywanie ze strony kilku już osób "dawno nie było nic nowego" jakoś nie pomogły. Dzisiejszy przepis to też nie jest nagłe przebudzenie mocy, z daty na zdjęciach wynika, że to makaron z pierwszego września. Dobrze, że notatki sobie zrobiłam ile czego użyłam i co nazmieniałam w oryginalnym przepisie. Może zrobienie wpisu na blogu tknie jakąś czułą strunę i w końcu się ogarnę, bo jeszcze zapomnę, że kiedykolwiek umiałam gotować :D

Przepis z książki "Świeże i smaczne. Włoskie dania z makaronu" z moimi zmianami.


Składniki (na 2 porcje):
160-180g makaronu (kokardki lub świderki)
1 mały por (biała i jasnozielona część)
1/3 szklanki mrożonego groszku
1 pomidor
1 ząbek czosnku
1 mała cukinia (u mnie żółta, ale zielona jest też ok)
100g kwaśnej śmietany
czubata łyżka masła
1 czubata łyżeczka ziół prowansalskich
sól morska
czarny pieprz
starty parmezan

1. Por kroimy w plasterki, cukinię w półplasterki. Pomidora sparzamy i pozbawiamy skórki. Kroimy w centymetrową kostkę.

2. Makaron gotujemy al dente. Na 3 minuty przed końcem gotowania, dodajemy do niego groszek i por. Odcedzamy makaron i warzywa razem.

3. Na patelni rozpuszczamy masło. Dodajemy cukinię i przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku. Smażymy często mieszając, aż cukinia zmięknie.

4. Dodajemy pomidora, śmietanę i zioła prowansalskie. Wszystko mieszamy, a po 3 minutach dodajemy makaron z groszkiem i porem. 

5. Całość przyprawiamy solą morską i świeżo zmielonym czarnym pieprzem, mieszamy i podgrzewamy jeszcze 3 minuty.

6. Rozkładamy na porcje i posypujemy na talerzach startym parmezanem.


sobota, 24 września 2016

Tarta migdałowo-malinowa

Moje ostatnie poczynania w kuchni wołają o pomstę do nieba. Albo nie ma ich wcale, albo są tak żałośnie proste (makaron z gotowym pesto), że nie ma nawet co o nich wspominać, albo efekty są opłakane (spaliłam ostatnio drożdżowe, a kluski odcedziłam na siebie, że nawet u lekarza wylądowałam). W tym wszystkim trzeba wyluzować. Na ratunek przychodzi Jamie Oliver. Skoro on może pokazać prostą tartę na gotowym spodzie, to ja też mogę. U niego w formie tartaletek, u mnie z powodu braku foremek, jedna wielka tarta. Z książki "30 minut w kuchni".


Składniki:
1 gotowy kruchy spód do tarty
1 jajko
100g mielonych migdałów
100g miękkiego masła + trochę do wysmarowania formy
90g drobnego cukru trzcinowego
1 łyżka ekstraktu z wanilii
150-200g konfitury malinowej dobrej jakości

1. Dokładnie mieszamy cukier, masło, mielone migdały i jajko. Można to zrobić np. mikserem na bardzo wolnych obrotach.

2. Gotowy spód do tarty wykładamy na blachę do pieczenia lub do formy (wtedy warto trochę formę wysmarować masłem).

3. Na spodzie rozprowadzamy konfiturę cienką warstwą tak, aby pokryła całe dno. Na wierzchu rozprowadzamy masę migdałową.

4. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 200 stopni na 18-20 minut (chyba, że na opakowaniu naszego spodu napisano inaczej). Najlepiej smakuje jeszcze na ciepło.


środa, 7 września 2016

Zupa minestrone wg Jamiego

Mimo, że to już dobrze wrzesień, lato nas nie opuściło. Czasami latem mam większą ochotę na miseczkę lub dwie zupy pełnej warzyw, niż na jakieś cięższe danie. Ta zupa idealnie się wpisuje w powyższy opis. Niestety jest z nią trochę zabawy, przede wszystkim z posiekaniem wszystkich warzyw, ale smak rekompensuje wysiłek, a w dodatku podana ilość starczyła dla naszej dwójki na 2 i 1/2 posiłku.

Przepis Jamiego Olivera (Kulinarne wyprawy Jamiego), odrobinę przeze mnie zmodyfikowany.


Składniki (na duży garnek):
2 litry bulionu warzywnego
200g małych marchewek
200g małych cukinii
1 duża czerwona cebula
1 duży pomidor
1/2 pęczka natki pietruszki
duży pęczek botwinki
3/4 szklanki mrożonego zielonego groszku
1/2 cykorii
3 ząbki czosnku
70-80g makaronu mini farfalle
4 plasterki wędzonego boczku
oliwa
sól morska
czarny pieprz

Na pesto:
1/2 pęczka bazylii
ząbek czosnku
1/2 łyżki startego parmezanu
3/4 łyżki orzechów piniowych
1/3-1/2 szklanki oliwy

1. Cukinie oraz obrane marchewki i czosnek kroimy w plastry. Cebulę i boczek kroimy w drobną kostkę. Pomidora przelewamy wrzątkiem, pozbawiamy skórki i kroimy w grubą kostkę. Dość grubo siekamy też natkę pietruszki i botwinkę.

2. Do dużego garnka wlewamy 2-3 łyżki oliwy i gdy się rozgrzeje, dodajemy cebulę, marchewkę, czosnek i boczek. Podsmażamy 5 minut, po czym dodajemy cukinię i dusimy jeszcze 3-4 minuty.

3. Dodajemy pomidora, natkę pietruszki, groszek i botwinkę. Zalewamy bulionem. Doprowadzamy do wrzenia, wrzucamy makaron (surowy) i przyprawiamy solą i pieprzem.

4. Doprowadzamy do wrzenia, zmniejszamy ogień i gotujemy przez 10-12 minut. 

5. W tym samym czasie blenderujemy bazylię, parmezan, czosnek i orzeszki piniowe na pesto, dodając tyle oliwy, by otrzymać niezbyt rzadkie pesto.

6. Do zupy dorzucamy posiekaną w grubą kostkę cykorię, gotujemy jeszcze 2 minuty, ewentualnie jeszcze doprawiamy. 

7. Do każdej miseczki z zupą dodajemy kleks pesto i zajadamy :)


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...