Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania z makaronu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania z makaronu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 23 lutego 2019

Makaron w sosie pomidorowym z królikiem

Nie pamiętając, że ostatnio na blogu był makaron, dziś znowu. Lata mijają, a moje uzależnienie od makaronu nie mija.

Tym razem sięgnęłam po włoski przepis z książki "Kocham Toskanię. Kolory, smaki i zapachy" G.Scarpaleggii, tym razem minimalnie tylko modyfikując.


Składniki (na 3-4 porcje):
duży udziec z królika
1/2 średniej cebuli
1/2 łodygi selera naciowego
1 marchewka
2 ząbki czosnku
50-70ml czerwonego, wytrawnego wina
250-300g przecieru pomidorowego
3-4 łyżki oliwy z oliwek
sól morska
świeżo mielony czarny pieprz
1,5 łyżeczki suszonego rozmarynu

1. Marchew, seler, cebulę i czosnek ucieramy na drobno. Dusimy na oliwie 5 minut i dodajemy w całości królika.

2. Gotujemy na wolnym ogniu bez przykrycia, aż odparuje woda, którą puszczą warzywa z królikiem. Mi to zajęło około 15-20 minut.

3. Dodajemy czerwonego wina. Gdy i ono odparuje dodajemy przecier pomidorowy i pół szklanki wody. Doprawiamy solą, pieprzem i rozmarynem. Dusimy na małym ogniu 20-25 minut. Wyłączamy ogień.

4. Gdy wszystko wystygnie wyjmujemy królika, oddzielamy mięso od kości i kroimy w małą kosteczkę. Ponownie wkładamy do sosu, dodajemy jeszcze odrobinę wody i jeśli trzeba również jeszce odrobinę przecieru pomidorowego.

5. Dusimy pod przykryciem na bardzo małym ogniu 40 minut. Podajemy z makaronem i posypujemy startym parmezanem.


Sos jest najlepszy na następny dzień.

środa, 30 stycznia 2019

Makaron z pieczarkami i szynką

Makaronów już było milion, szybko rzuciłam okiem, ale nie, tego zestawienia jeszcze nie było. Szybki i pyszny obiad. Przepis dostosowany pod mój smak (np. więcej wina) z książki "Świeże i smaczne. Włoskie dania z makaronu".


Składniki (na 2 porcje):
160-180g dowolnego makaronu
6-8 pieczarek
50-70g gotowanej szynki
1/2 niedużej cebuli
5 łyżek czerwonego wytrawnego wina
2 czubate łyżeczki koncentratu pomidorowego lub 4 łyżki passaty pomidorowej
1/3 szklanki bulionu (lub wody)
2 łyżki oliwy z oliwek
1 łyżka masła
sól morska
świeżo zmielony czarny pieprz
starty parmezan do posypania

1. Makaron gotujemy al dente. Gdy będziemy go odcedzać, zachowajmy trochę wody z gotowania.

2. Cebulę kroimy bardzo drobno. Szynkę w kostkę o boku pół centymetra. Natomiast oczyszczone pieczarki w ćwiartki (chyba, że mamy bardzo duże to w ósemki).

3. W rondlu rozgrzewamy masło i oliwę. Dodajemy cebulę, pieczarki i szynkę. Podsmażamy około 3-4 minuty.

4. Wlewamy wino, a po minucie również bulion i koncentrat pomidorowy lub passatę. Wszystko mieszamy i dusimy na małym ogniu około 3 minuty. Doprawiamy solą i pieprzem.

5. Odcedzony makaron mieszamy z sosem. Jeśli wydaje nam się, że makaron jest zbyt suchy, dodajemy trochę wody z gotowania makaronu.

6. Podajemy posypane parmezanem.


sobota, 8 kwietnia 2017

Makaron z cukinią i fetą

Wiosna pełną gębą. Nawet w mieście, nie wychodząc poza osiedle można znaleźć jej oznaki. Ja też, cytując koleżankę, "jaram się wiosną" i moja komórka od kilku dni pełna jest wiosennych foteczek - kwitnące forsycje, zielone na gałązkach, pączki tulipanów na klombach. A z wiosną przychodzi ochota na lżejsze jedzenie. To proponuję makaron z cukinią i fetą. 15 minut w kuchni, nie więcej i da się zrobić nawet jak się jest samemu w domu i nie bardzo chce się gotować.


Składniki (na 1 porcję):
70g makaronu
pół małej cukinii
50-70g sera feta
2 łyżki oliwy z oliwek
1/4 łyżeczki płatków suszonego chili
1/2 łyżeczki suszonego oregano
sól morska
czarny pieprz
listki świeżej bazylii do dekoracji
starty parmezan do posypania

1. Makaron gotujemy al dente wg instrukcji na opakowaniu.

2. Cukinię kroimy w plastry o grubości 3-5mm i podsmażamy na oliwie. Przyprawiamy płatkami chili. Fetę kroimy w centymetrową kostkę.

3. Mieszamy makaron z cukinią i fetą. Przyprawiamy oregano, solą morską i świeżo zmielonym pieprzem. Posypujemy startym parmezanem i przybieramy listkami bazylii.


wtorek, 10 stycznia 2017

Paccheri z boczniakami i białymi kiełbaskami

"Na południe od Rzymu się nie jeździ". Taki komentarz usłyszeliśmy od współpasażerki wysiadającej z samolotu, a jakże, w Bari. Gdyby wszyscy kierowali się tą zasadą, wspaniałe miejsca na południu Włoch ziałyby pustkami :) Nie warto ulegać takim stereotypom, ponieważ wtedy nie ma szans odwiedzić przeuroczego Alberobello, czy też niesamowitej w swojej atmosferze nocą Matery. Samo Lecce zaś podobało mi się znacznie bardziej niż Florencja. Tyle wspomnień z listopadowego urlopu, są też kulinarne. W środku zimy zachciało mi się wrócić w słoneczniejsze klimaty, a to za sprawą paczki makaronu paccheri przywiezionego z tych wakacji. Nada się oczywiście każdy duży makaron - wielkie rurki albo muszle. Sam przepis jest próbą odtworzenia najsmaczniejszego dania tego wyjazdu. Niestety z powodu braku składników jest ono tylko podobne. Białe kiełbaski udają tu kiełbaski salsiccia, a boczniaki grzyby cardoncelli, o których wcześniej nawet nie słyszeliśmy. Na szczęście rukola to rukola :)


Składniki (na 2 porcje):
150g makaronu paccheri (lub innego, my mieliśmy świeży, więc potrzebne było 250g, bo on nie zwiększa tak objętości)
200g boczniaków
180g surowych białych kiełbasek
300g passaty pomidorowej
2 garście umytej rukoli
czarny pieprz
sól morska
oliwa z oliwek
starty parmezan do posypania

1. Białe kiełbaski obieramy z błon i kroimy w plastry o grubości około 0,5cm. Boczniaki myjemy, większe kroimy wzdłuż na pół.

2. Makaron gotujemy al dente.

3. Na patelni rozgrzewamy 2-3 łyżki oliwy (w zależności jak tłuste są kiełbaski) i podsmażamy białą kiełbasę aż zacznie puszczać tłuszcz. Dodajemy boczniaki i smażymy razem do miękkości grzybów.

4. Zalewamy passatą pomidorową, gotujemy jeszcze 3-4 minuty, przyprawiamy świeżo zmielonym czarnym pieprzem i solą morską.

5. Makaron polewamy sosem, na wierzchu każdej porcji układamy garść rukoli i posypujemy parmezanem. Do tej potrawy dostaliśmy również oliwę z peperoncini, więc można daniu dodać pazur, skrapiając je taką ostrą oliwą.


niedziela, 23 października 2016

Makaron z porem, groszkiem i cukinią

Długo mnie nie było... Ostatnio nie gotuję prawie wcale, muszę odzyskać wenę czy cuś. Nieśmiałe nagabywanie ze strony kilku już osób "dawno nie było nic nowego" jakoś nie pomogły. Dzisiejszy przepis to też nie jest nagłe przebudzenie mocy, z daty na zdjęciach wynika, że to makaron z pierwszego września. Dobrze, że notatki sobie zrobiłam ile czego użyłam i co nazmieniałam w oryginalnym przepisie. Może zrobienie wpisu na blogu tknie jakąś czułą strunę i w końcu się ogarnę, bo jeszcze zapomnę, że kiedykolwiek umiałam gotować :D

Przepis z książki "Świeże i smaczne. Włoskie dania z makaronu" z moimi zmianami.


Składniki (na 2 porcje):
160-180g makaronu (kokardki lub świderki)
1 mały por (biała i jasnozielona część)
1/3 szklanki mrożonego groszku
1 pomidor
1 ząbek czosnku
1 mała cukinia (u mnie żółta, ale zielona jest też ok)
100g kwaśnej śmietany
czubata łyżka masła
1 czubata łyżeczka ziół prowansalskich
sól morska
czarny pieprz
starty parmezan

1. Por kroimy w plasterki, cukinię w półplasterki. Pomidora sparzamy i pozbawiamy skórki. Kroimy w centymetrową kostkę.

2. Makaron gotujemy al dente. Na 3 minuty przed końcem gotowania, dodajemy do niego groszek i por. Odcedzamy makaron i warzywa razem.

3. Na patelni rozpuszczamy masło. Dodajemy cukinię i przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku. Smażymy często mieszając, aż cukinia zmięknie.

4. Dodajemy pomidora, śmietanę i zioła prowansalskie. Wszystko mieszamy, a po 3 minutach dodajemy makaron z groszkiem i porem. 

5. Całość przyprawiamy solą morską i świeżo zmielonym czarnym pieprzem, mieszamy i podgrzewamy jeszcze 3 minuty.

6. Rozkładamy na porcje i posypujemy na talerzach startym parmezanem.


sobota, 27 lutego 2016

Tortellini w śmietanie z groszkiem i szynką

Czasami jak mi się nie chce gotować to w ostatniej chwili zmieniamy plany i idziemy do knajpki lub coś zamawiamy. Ostatnio miałam już taką myśl, mówię o tym Małżonowi, a on zapytał co zamierzałam zrobić. Opowiedziałam mu o tortellini w śmietanie i odpowiedź była "o, ja to chcę!". I pomyśleć, że mówi to człowiek, który jak go poznałam, to nie lubił makaronu ani jego pochodnych... Teraz lubi i w sumie dobrze, że mnie namówił na to gotowanie, bo wyszło pysznie.


Składniki (na 2 porcje):
500g suszonych tortellini np. z szynką (waga przed ugotowaniem)
1/2 szklanki mrożonego groszku
50g szynki (może być jakaś wędzonka)
4 małe szalotki
1-2 łyżki masła
1 płaska łyżeczka suszonej bazylii
1/2 płaskiej łyżeczki suszonego tymianku
1/4 płaskiej łyżeczki suszonego rozmarynu
300-400g kwaśnej śmietany
sól morska
czarny pieprz
listki bazylii do przybrania
starty parmezan lub grana padano do posypania

1. Wyjmujemy z zamrażalnika groszek, żeby zaczął się już rozmrażać zanim przyjdzie na niego kolej.

2. Tortellini gotujemy wg przepisu na opakowaniu.

3. Szalotki kroimy wzdłuż na ćwiartki, szynkę w kostkę lub cieniutkie paseczki.

4. W rondlu rozpuszczamy masło i wrzucamy szalotkę. Posypujemy solą i pieprzem i podgrzewamy mieszając, aż zacznie się szklić.

5. Dorzucamy groszek i podgrzewamy kilka minut aż się zupełnie rozmrozi. Wtedy dorzucamy szynkę, a po minucie zmniejszamy ogień do małego i wlewamy śmietanę. Wrzucamy rozmaryn, bazylię i tymianek. Podgrzewamy 2 minuty.

6. Odcedzone tortellini wkładamy do rondla i mieszamy z sosem. Rozkładamy na porcję i każdą posypujemy parmezanem i świeżo zmielonym pieprzem. Dekorujemy listkami bazylii i podajemy. 


sobota, 3 października 2015

Makaron z wątróbką i boczkiem wędzonym

W zeszły weekend się działo. Pojechałam na zjazd absolwentów do mojego ogólniaka. Ale było fajnie zobaczyć przyjaciół, znajomych, nauczycieli, nawet samą szkołę. Spotkałam wiele osób, których nie widziałam od matury. Wróciłam zadowolona i tak zmęczona, że podejrzewałam, że uda mi się odpocząć dopiero w kolejny weekend czyli dziś. Aż tak zmęczona nie byłam na szczęście. I nawet trochę pogotowałam w tym tygodniu :) Zwłaszcza środowy obiad był ekstra. Wiem, że wiele osób w to nie uwierzy z powodu wątróbki, ale my tam lubimy wątróbkę. Zjedliśmy to raz i zakochaliśmy się w tym daniu do tego stopnia, że w czwartek je znowu ugotowałam. Jest przefantastyczne. Przepis wzięłam z książki "Włoskie dania z makaronu" z wydawnictwa RM i trochę przerobiłam.


Składniki (na 2 porcje):
150-170g makaronu (waga przed ugotowaniem)
200g wątróbki kurzej
50g wędzonego boczku
1 mała cebula
1 duży ząbek czosnku
1 łyżeczka mąki pszennej
1/2 szklanki bulionu warzywnego (może być z koncentratu lub z kostki)
1 czubata łyżeczka koncentratu pomidorowego
2 łyżki śmietany 12% lub 18%
3/4 płaskiej łyżeczki suszonego majeranku
sól morska
pieprz czarny
oliwa z oliwek
kilka listków bazylii


1. Obraną cebulę i czosnek siekamy bardzo drobno. Wędzony boczek kroimy w kostkę lub drobne paseczki. Wątróbkę oczyszczamy i kroimy w kawałki o boku 1,5-2 cm.

2. Makaron gotujemy al dente.

3. Na patelni rozgrzewamy 2-3 łyżki oliwy i dodajemy cebulę, czosnek i boczek. Gdy cebula się zeszkli a boczek zacznie się wytapiać, dodajemy wątróbkę. Podsmażamy na średnim ogniu przez około 3-4 minuty. Po tym czasie dodajemy mąkę (najlepiej przez sitko) i podgrzewamy kolejną minutę.

4. Na patelnię dolewamy bulion, dodajemy koncentrat pomidorowy, majeranek oraz trochę soli i pieprzu. Wszystko dokładnie mieszamy, zmniejszamy ogień i dusimy pod przykryciem 10 minut, od czasu do czasu mieszając.

5. Kilka łyżek sosu odlewamy do kubeczka, lekko studzimy i mieszamy ze śmietaną. Dodajemy do reszty sosu i mieszamy. Doprawiamy jeszcze do smaku solą i pieprzem. Po minucie dodajemy odcedzony makaron, mieszamy jeszcze raz, posypujemy porwanymi listkami bazylii i podajemy.

poniedziałek, 4 maja 2015

Zapiekanka z makaronem, brokułem i kalafiorem

I znów przegapiłam rocznicę założenia bloga. Zawsze sobie obiecuję, że będzie hucznie. Jakiś tort. Albo konkurs, albo podsumowanie może? Zawsze ten koniec kwietnia przemyka niezauważenie, zaskakuje mnie w maju, że to już po i znowu zapomniałam. W tym roku trochę to wstyd. Bo piąteczka, więc to już trochę minęło. Nie sądziłam, że tyle przepisów będzie, tyle wejść i komentarzy. I lubiących na FB, bo tam ostatnio zwiększyliście tempo polubiania mojej strony... Dziękuję.

A jeśli chodzi o zapiekankę, był już na tym blogu przepis na zapiekankę makaronową z brokułem, był i z kalafiorem. Dziś z jednym i drugim. I dla odmiany z musztardą :) Inspiracja przepisem z książki "Włoskie dania z makaronu" z wydawnictwa RM.


Składniki (na 5 porcji):
300-350g makaronu (waga przed ugotowaniem)
1/2 dużego kalafiora (dałam trochę więcej)
1 nieduży brokuł
szklanka startego żółtego sera
2 szklanki mleka
4 łyżki masła
3 łyżki mąki pszennej
1 łyżka musztardy (ostrej lub łagodnej, słodka np. miodowa się nie nada)
4 łyżki bułki tartej
sól morska
czarny pieprz

1. Kalafior i brokuł płuczemy i dzielimy na różyczki. Kalafior wrzucamy do gorącej, osolonej wody i gotujemy 4 minuty. Po tym czasie dorzucamy brokuł i gotujemy kolejne 3 minuty. Odcedzamy.

2. Makaron gotujemy al dente.

3. W rondlu podgrzewamy mleko z masłem i przesianą przez sitko mąką. Mieszamy trzepaczką, żeby nie było grudek. Gdy sos zacznie wrzeć zdejmujemy z ognia, dodajemy musztardę i połowę sera. Doprawiamy solą i pieprzem i jeszcze raz mieszamy.

4. Makaron mieszamy z sosem i z warzywami. Wykładamy do żaroodpornego naczynia. Całość posypujemy resztą sera, a na wierzchu jeszcze tartą bułką. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 15-20 minut.


Uwaga - ta zapiekanka robi się sucha po ostygnięciu, przez co nie nadaje się za bardzo do ogrzewania. Najlepsza na świeżo.

poniedziałek, 30 marca 2015

Makaron z kurczakiem i szpinakiem

Ostatnio wszystkie wieczory spędzam w Ameryce Południowej :) Nie, nie jestem na wakacjach, ani w podróży służbowej, ani na wieczór jakimś cudownym sposobem nie teleportuję się nagle. Czytam za to fantastyczną książkę podróżniczą "Stary ekspres patagoński" Paula Theroux, po prostu żal mi się od niej w ogóle odrywać. Wspominam o niej nie dlatego, że chcę wprowadzić nowy, czytelniczy dział na blogu (bo nie chcę). Ciekawostką dla mnie jest to, że ta książka została mi polecona z algorytmu. Mam konto na pewnym czytelniczym portalu, na którym oceniam sobie przeczytane książki, a także klikam te, które chciałabym przeczytać. Na tej podstawie algorytm na portalu "mierzy" mój gust i poleca mi książki, które wg niego mogłyby mi się spodobać. Właśnie pierwszy raz testuję taką rekomendację i jestem zachwycona. Jak już powiedziałam, nie będzie działu czytelniczego, dlatego też nie reklamuję tej konkretnej strony, natomiast opowiadam o tym, bo może komuś z Was przyda się informacja, że coś takiego jest i w dodatku, że to nawet działa :)

Wracając do jedzenia, dziś szybki obiad z gatunku "na winie", czyli takich, że wrzucam co się nawinie. Wino zresztą też się nawinęło. Wyszło pysznie, więc szybko spisałam składniki, żeby nie zapomnieć.


Składniki (na 2 osoby):
1 niewielka pojedyncza pierś z kurczaka
160-170g makaronu
12-14 pomidorki cherry
120-140g mrożonego szpinaku
1-2 ząbki czosnku
2 łyżki białego wina
1/2 łyżki octu balsamicznego
1/2 łyżeczki słodkiej mielonej papryki
1/2 łyżeczki granulowanej cebulki
3 czubate łyżki gęstej kwaśnej śmietany
3 łyżki oliwy
sól
pieprz
kilka listków świeżej bazylii (1 gałązka)
Dodatkowo:
parmezan, grana padano lub pecorino do posypania
krem balsamiczny


1. Kurczaka kroimy w kostkę o boku około 1,5-2cm. Posypujemy mieloną papryką i granulowaną cebulką. Odstawiamy na kilka minut.

2. Makaron gotujemy al dente.

3. W rondlu rozgrzewamy oliwę i podsmażamy kurczaka aż się zrumieni. Wtedy dodajemy mrożony szpinak, wino, ocet balsamiczny i obrane, zmiażdżone ząbki czosnku. Podgrzewamy na niewielkim ogniu.

4. Gdy szpinak się rozmrozi dodajemy do niego śmietanę i mieszamy. Dodajemy również opłukane pomidorki i porwane listki bazylii. Doprawiamy solą i pieprzem. 

5. Dodajemy odcedzony makaron i mieszamy. Podgrzewamy 2-3 minuty.

6. Rozkładamy na talerze, posypujemy serem i robimy "maziaja" kremem balsamicznym.


niedziela, 1 marca 2015

Orecchiette z brokułami

Macie tak, że zmienia smaki Wam się zmieniają i po jakimś czasie jecie coś, czego wcześniej byście do ust nie wzięli? Ja tak mam, dlatego od czasu do czasu zdarza mi się próbować czegoś, czego wcześniej nie lubiłam tylko po to, żeby się przekonać czy nadal nie znoszę. Tak kiedyś było z kaparami. Najpierw ich w ogóle nie lubiłam. Potem przekonałam się do owoców kaparu (to te większe w słoiczkach z ogonkami). A ostatnio kupiłam mały słoiczek kaparów w bardziej znanej postaci pąków. Skoro jem to jako składnik tapenady, to powinnam przecież już lubić. Ale wybrałam najmniejszy, gdybym tak jednak nie było ;) Okazało się, że w tej potrawie lubię i to bardzo. 

Inspiracja od Jamiego - od zrobił to w postaci bardziej makaronowej i jako samodzielne danie, ja dałam dużo mniej makaronu i podałam jako taką ciepłą brokułowo-makaronową sałatkę jako towarzystwo do pieczonej ryby. W tej postaci sprawdziła się bardzo i myślę, że będzie u mnie występować jako taki właśnie obiadowy dodatek do mięs i ryb bez sosu.


Składniki (na 2 porcje):
średni brokuł
100-120g makaronu orecchiette (waga przed ugotowaniem)
łyżeczka kaparów
mała suszona papryczka
3 ząbki czosnku
5 łyżek oliwy z oliwek
5 gałązek tymianku
sól morska
pieprz czarny
pecorino, parmezan lub grana padano w kawałku


1. Brokuły myjemy i dzielimy na różyczki, zachowujemy górną połowę łodygi. Kroimy ją na mniejsze kawałki.

2. Papryczkę pozbawiamy pestek, a czosnek obieramy i też kroimy je na mniejsze kawałki.

3. Kawałki łodygi brokułu, czosnku i papryczki polewamy połową oliwy, dodajemy kapary i blenderujemy na pastę.

4. W osolonej wodzie gotujemy orecchiette tyle czasu ile wskazane jest na opakowaniu. Po 5-6 minutach dodajemy różyczki brokułów. Gdy makaron będzie miękki, odcedzamy zachowując wodę z gotowania.

5. Na patelnię wlewamy drugą połowę oliwy, pastę brokułową i listki oberwane z tymianku. Po dwóch minutach dodajemy chochlę wody z makaronu i brokułów, oraz rzeczone brokuły i orecchiette. 

6. Mieszamy, próbujemy i jeśli jest za suche to dodajemy jeszcze jedną chochlę wody. Doprawiamy solą i pieprzem. Na talerzu posypujemy cieniutkimi plasterkami sera odkrojonymi obieraczką do warzyw.


niedziela, 18 stycznia 2015

Makaron z ricottą, tuńczykiem i grillowanymi pomidorkami cherry

Czasami w kuchni wydarza się wszystko na odwrót, na przekór :) Miałam jeszcze schowaną jedną paczkę makaronu przywiezioną z Włoch. Trzymałam ją na jakieś wyjątkowe danie, oddające klimat Italii. A w końcu zrobiłam coś, czego prawdopodobnie żaden prawdziwy Włoch by nie ruszył. Bo który z nich dodałby tuńczyka z puszki. I jeszcze to posypał Grana Padano? Jak jest makaron z rybą to przecież się go już nie sypie serem... Na szczęście to małe kuchenne przestępstwo nam bardzo smakowało i jeszcze ładnie wyglądało, więc można przymknąć oko na to co nawyczyniałam :)


Składniki (na 2 osoby):
160-180g makaronu (u mnie Riccioli Ortolano)
125g ricotty
12-15 pomidorków cherry
puszka tuńczyka w sosie własnym
oregano suszone
sól morska
czubata łyżka masła
Dodatkowo do posypania:
ser Grana Padano
czarny pieprz
listki świeżej bazylii

1. Makaron gotujemy al dente.

2. Tuńczyka odsączamy. Pomidorki myjemy i przekrawamy na pół. Wkładamy na rozgrzany grill elektryczny lub patelnię grillową na 5 minut. Układamy przekrojoną częścią do góry.

3. W rondlu rozpuszczamy masło. Dodajemy ricottę i mieszamy. Podgrzewamy 2-3 minuty.

4. Dodajemy odcedzony makaron i odsączonego tuńczyka. Doprawiamy suszonym oregano i solą morską. Mieszamy wszystko i podgrzewamy jeszcze minutę. 

5. Dokładamy grillowane pomidorki, jeszcze raz delikatnie mieszamy i rozkładamy na porcje. Na talerzach posypujemy świeżo zmielonym czarnym pieprzem, serem Grana Padano i listkami bazylii.


czwartek, 28 sierpnia 2014

Pełnoziarniste penne z bakłażanem, kozim serem i świeżymi pomidorami

Aaaargh, wyładowały mi się akumulatorki do aparatu. Oba. Naraz. Akurat jak makaron stanął na stole pyszny i gotowy do sfotografowania. Mniejszy zapasowy aparacik wziął się zepsuł jakiś czas temu. Komórką nie wyjdzie. Co robić? Jak żyć??? Wrzuciłam baterię do ładowania. Zjadłam mini porcję makaronu, nałożyłam drugą normalną, w tym czasie bateria naciągnęła się i zrobiła 3 fotki w tym jedną rozmazaną, po czym musiała iść znów do ładowania. Ale przynajmniej mam makaron do akcji. I w dodatku jest pyszny. Na pewno jeden z lepszych na tym blogu. Inspirowane przepisem z bbcgoodfood.com, podaję z moimi zmianami.


Składniki (na 3 porcje):
200g pełnoziarnistego penne
1 średni bakłażan
4 pomidory
120g sera koziego sałatkowego
3 łyżki oliwy z oliwek
3 gałązki świeżej bazylii
4 szalotki
2 ząbki czosnku
szczypta (mniej niż 1/4 łyżeczki) brązowego cukru
sól morska
pieprz czarny

1. Bakłażan myjemy, kroimy w plastry grubości około centymetra, solimy i odkładamy na chwilę.

2. Ser kroimy w centymetrową kostkę, obrane szalotki w ćwiartki, ząbki czosnku w cienkie plasterki. Pomidory sparzamy, pozbawiamy skórki i również kroimy w kostkę o boku ok. 1,5 cm.

3. Bakłażany płuczemy z soku, który puściły, suszymy papierowymi ręczniczkami i kroimy w podłużne paseczki o szerokości 1cm.

4. Makaron gotujemy wg przepisu na opakowaniu.

5. Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy do niej szalotki. Gdy zaczną się szklić dodajemy bakłażan i czosnek. Podgrzewamy na średnim ogniu 2-3 minuty stale mieszając.

6. Dodajemy pomidory, doprawiamy solą, cukrem i pieprzem. Podgrzewamy mieszając jeszcze 5 minut. Nie trzymamy dłużej, bo nie chodzi o to, żeby pomidory się rozpadły i zrobiły sos pomidorowy.

7. Zdejmujemy z ognia, dorzucamy ser kozi i porwane listki bazylii. Ostatni raz mieszamy i podajemy z pełnoziarnistymi penne.


Przepis zgłaszam do akcji:

Warzywa psiankowate 2014

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Farfalle z kurkami

Ostatnie zainteresowanie moimi jagodowymi placuszkami dowodzi, że zapotrzebowanie na proste przepisy z wykorzystaniem sezonowych składników wciąż jest bardzo duże. Dziś więc sezonowy, acz niefotogeniczny klasyk - makaron z kurkami. Tak, tak, to te śmietanowe sosy, zawsze wychodzą gorzej na fotach niż pomidorowe lub na bazie oliwy, a co drugi to w ogóle nie chce wyglądać. Zrobiłam naście zdjęć i na żadnym ta potrawa nie wygląda jak bym chciała. Wykorzystałam kolorowe farfalle dla urozmaicenia wyglądu, ale chyba niewiele to pomogło. Na szczęście potrawa broni się smakiem.


Składniki (na 2 porcje):
150g farfalle (waga przed ugotowaniem)
200g kurek
350g śmietany
4 łyżki białego wina
1/2 łyżeczki rozmarynu
1/4 łyżeczki koperku
2 łyżki masła
1 średnia cebula
sól
kolorowy pieprz

1. Oczyszczamy kurki. Ja zasypałam je czubatą łyżką soli i zalałam wrzątkiem, po kilku minutach wyłowiłam łyżką cedzakową. Większość piachu w ten sposób opada, ale nie czarujmy się, nawet po dwóch powtórzeniach nie jest idealnie, kurki już takie są.

2. Cebulę kroimy w centymetrową kostkę.

3. Makaron gotujemy al dente.

4. Na patelni rozpuszczamy masło. Wrzucamy cebulę i szklimy. Dodajemy kurki i podsmażamy na średnim ogniu 4-5 minut stale mieszając.

5. Wlewamy wino. Gdy wyparuje zmniejszamy ogień, wrzucamy koperek i rozmaryn, a także śmietanę. Mieszamy i doprawiamy do smaku solą morską i świeżo zmielonym kolorowym pieprzem.

6. Po 2-3 minutach wrzucamy na patelnię odcedzony makaron, mieszamy i podajemy.

czwartek, 17 lipca 2014

Farfalle z kiełbasą i selerem naciowym

Od czasu do czasu robię przegląd lodówki, a to znajduję pół jakiegoś warzywa, końcówkę sera, zaczęty słoik czegoś. Każdy kto gotuje wie o czym mówię. Co jakiś czas robię więc, jak ja to nazywam, wykończeniówkę. Tu się założę, że jakiś mechanizm spamujący wrzuci mi komentarz o remontach, po to m.in. mam moderację komentarzy ;-) Już wiele razy takiej wykończeniówce nie robiłam zdjęcia (bo po co, to przecież takie byle co) i potem żałowałam, bo było pyszne i na karteczce spisywałam składniki, żeby to powtórzyć. Tym razem więc pstryknęłam fotki na wszelki wypadek. I dobrze, bo warto było. Szybkie i sycące danie, z odświeżającą nutą dzięki dodatkowi mięty. Z przyjemnością patrzyłam jak Małżon zachwala i dokłada.


Składniki (na 2 porcje):
150-180g makaronu farfalle (waga przed ugotowaniem)
1/2 kiełbasy podwawelskiej
300-350g passaty pomidorowej
1 cebula
1 ząbek czosnku
2 łodygi selera naciowego
suszone pory (2 łyżeczki)
łyżeczka suszonej mięty
sól morska
pieprz czarny
3 łyżki oliwy
starty żółty ser do posypania

1. Makaron gotujemy al dente.

2.  Kiełbasę kroimy w kostkę, cebulę w piórka, a czosnek i seler naciowy w plasterki.

3. Na patelni lub w dużym rondlu rozgrzewamy oliwę. Wrzucamy na nią cebulę, seler naciowy i kiełbasę. Podsmażamy na średnim ogniu.

4. Gdy z kiełbasy wytopi się tłuszcz dodajemy czosnek, mieszamy i po minucie wlewamy passatę pomidorową. 

5. Wsypujemy miętę i suszone pory, przyprawiamy do smaku solą morską i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Mieszamy i podgrzewamy 5 minut.

6. Odcedzony makaron dodajemy do sosu, mieszamy i podgrzewamy jeszcze 2 minuty. Podajemy posypane startym żółtym serem.


piątek, 14 lutego 2014

Walentynkowe tagliatelle z krewetkami, suszonymi pomidorami i szpinakiem

"To najlepszy obiad walentynkowy" - usłyszałam dzisiaj. Coroczne zastanawianie się - ulec nastrojowi i gdzieś wyjść na obiad, czy jednak pokierować się rozsądkiem, bo w ten dzień wszędzie tłoczno - musiało ustąpić czynnikowi wyższemu, czyli jakiemuś wirusowi, którego Małżon podłapał. Wczoraj wracając z pracy kupiłam więc krewetki, w końcu podobno to afrodyzjak, więc do Walentynek pasuje. Podałam w takim połączeniu dość klasycznym, aczkolwiek i tak wyszedł taki lepszy obiad, bo w końcu Polska raczej nie jest specjalnie owocomorzowa i nie są one dostępne w każdym sklepie na rogu, nie robimy ich też w domu zbyt często (ha, co innego jak się uda wyjechać gdzieś bardziej na południe, to owoce morza rzondzom, próbujemy się ich wtedy najeść na zapas). W każdym razie polecam taki makaron - pyychoota.


Składniki (na 2 porcje):
150-180g tagliatelle
10-12 krewetek (kupiłam gotowane, ale takie z mrożonki też się pewnie nadadzą, tylko trzeba zmienić czas podgrzewania)
5-7 suszonych pomidorów z zalewy
150g szpinaku mrożonego w liściach
3 ząbki czosnku
2 szalotki
2 łyżki oliwy
1 łyżka masła
3 łyżeczki zalewy od pomidorów suszonych
70-100ml wina
1-2 kawałki suszonych peperoncini
sól morska
pieprz czarny

1. Makaron gotujemy al dente.

2. Szalotki kroimy w półplasterki, suszone pomidory w mniejsze części, ząbki czosnku obieramy, rozgniatamy płaską częścią noża i kroimy na plasterki. Krewetki pozbawiamy główek, nóżek i pancerzyków (ogonki zostawiamy).

3. Na patelni podgrzewamy oliwę i masło z peperoncini. Gdy widzimy, że tłuszcz jest gorący zdejmujemy peperoncini, wrzucamy szpinak, szalotkę i czosnek. Podgrzewamy aż do rozmrożenia szpinaku. Wszystko posypujemy solą morską i świeżo zmielonym czarnym pieprzem.

4. Dodajemy suszone pomidory, wino i trochę zalewy z suszonych pomidorów i dalej podgrzewamy cały czas mieszając. Po 2-3 minutach dodajemy krewetki i mieszamy.

5. Po 1-2 minutach skręcamy ogień na zero, na patelnię wkładamy odcedzone tagliatelle, wszystko razem mieszamy i podajemy.


Uwaga, jeśli chcemy podkręcić smak jeszcze bardziej, dodajmy łyżkę kaparów w tym samym momencie co suszone pomidory. Tym razem zapomniałam kupić, ale tak też już jedliśmy i jest również pysznie.

sobota, 11 stycznia 2014

Makaron sojowy z kurczakiem, grzybami mun i mini kolbami kukurydzy

Małżon rzadko ma ochotę coś ugotować. Generalnie cieszy się, że ja to lubię i że rozpieszczam go kulinarnie. Jednak czasem i on ma ochotę coś upichcić. Nawet z rzadka posuwa się do tego, że ponarzeka sobie, że nic mu nie zostawiam obiadów do ugotowania. Ponieważ i ja potrzebuję czasem przerwy, to chętnie co jakiś czas zrzucam na niego obiad na jeden-dwa dni. Ale kilka dni temu jakoś tak wyszło, że robił obiady cztery dni z rzędu. Prawdziwe szaleństwo :) Ci co śledzą fanpage'a mojego bloga na facebooku mieli już okazję zobaczyć na zdjęciu usmażonego przez niego łososia musztardowo-winnego. No a teraz przychodzi mi zaprezentować inną potrawę, którą robi często i chętnie.


Składniki (na 2 porcje)
1 pojedyncza pierś z kurczaka
4-5 grzybów mun
1 mała cebula
1 puszka mini kolb kukurydzy
1 mała puszka kiełków fasoli mung (puszka 200g)
3-4 łyżki sosu chow mein (lub innego gotowego sosu do potraw azjatyckich)
sól morska
pieprz czarny
2 łyżki oleju
80-100g makaronu sojowego (waga przed przygotowaniem)

1. Grzyby mun przygotowujemy wg przepisu na opakowaniu. Tak samo makaron sojowy.

2. Obraną cebulę kroimy w piórka, kurczaka w półtoracentymetrową kostkę, kukurydzę w kawałki o długości 1,5-2cm, a przygotowane grzyby w cienkie paseczki. Kurczaka przyprawiamy solą i pieprzem.

3. Na patelni rozgrzewamy olej, po czym dodajemy do niego cebulkę. Gdy się zeszkli dodajemy również kurczaka i podgrzewamy cały czas mieszając aż się zrumieni.

4. Wtedy dodajemy kukurydzę, kiełki i grzyby. Podgrzewamy mieszając 3 minuty i dodajemy sos chow mein. Mieszamy i znów podgrzewamy 3 minuty.

5. Na sam koniec dodajemy makaron sojowy, mieszamy i po minucie rozkładamy na talerze.


czwartek, 9 stycznia 2014

Spaghetti Bolognese

Są takie dania, które stanowią kanon kuchni kraju/regionu i tam każdy, kto gotuje ma na to swój własny przepis, a i tak najlepiej gotowała to jego mama/babcia. I tak trudno uzyskać potem ten smak idealny. W Polsce to pewnie bigos i pierogi. Może też pomidorówka i rosół? Ale nie o tym dzisiaj. Postanowiłam bowiem zrobić klasyczny, kanoniczny sos boloński. Robię go niesłychanie rzadko po pierwsze dlatego, że często biorę takie spaghetti w knajpkach na "rozpoznanie terenu" jak jestem pierwszy raz. Ugotować klasycznie bowiem to jedno, a ugotować całkiem smacznie to już coś. No a po drugie jednak makaron gotuję w kategoriach "obiad na szybko", a klasycznie to jednak trochę trzeba spędzić przy tych garach. Ale naszło mnie ostatnio i ugotowałam. Obstawiłam się dwoma łakomymi Włochami (nie dosłownie oczywiście, tylko książką) i jeszcze drugim opracowaniem zbiorowym "Włoskie dania z makaronu" i zaczęłam znajdować wspólny mianownik w poszukiwaniu przepisu doskonałego. I zaczęły się dylematy. Dodać czosnek, czy nie dodać. Łakomi nie dodają. A co z winem. Jedna książka sugeruje podlać przed dodaniem pomidorów, druga po. Łakomi używają tylko soli i pieprzu, a ja jednak lubię dodatek oregano. No i czy dać ten seler naciowy czy nie dać? I czy masło czy oliwa? I ile tego mięsa? I na koniec w pompie mając kanoniczność, gotowe danie posypaliśmy nie parmezanem, a bliższym nam geograficznie dziugasem. I jak tu do tego podejść, było po włosku, czy nie było?


Składniki (na 4 porcje):
400-500g mielonej chudej wołowiny
1 puszka krojonych pomidorów (w sezonie świeże w ilości objętościowo przynajmniej 25% więcej, więcej z nich wyparuje)
1 średnia cebula
1 łodyga selera naciowego
2 ząbki czosnku
1/2 szklanki czerwonego wina wytrawnego lub półwytrawnego
3 czubate łyżki koncentratu pomidorowego (lub passaty)
1 łyżka masła
2 łyżki oliwy z oliwek
płaska łyżeczka oregano
pieprz czarny
sól morska
starty ser do posypania
400g makaronu spaghetti (waga przed ugotowaniem)


1. Obraną cebulę i seler siekamy bardzo drobno. Mięso możemy trochę pokroić, żeby łatwiej było rozmieszać.

2. W rondlu o grubym dnie rozgrzewamy oliwę i masło. Dodajemy cebulę i seler i podgrzewamy aż się zeszklą.

3. Dodajemy mięso i mieszamy tak, żeby powstały same grudki mięsa mielonego. Podgrzewamy do zbrązowienia. Wtedy dodajemy drobno posiekane obrane ząbki czosnku.

4. Po minucie zalewamy winem i gotujemy, aż odparuje. Wtedy dodajemy pomidory i koncentrat pomidorowy. Przykrywamy i podgrzewamy aż zabulgocze.

5. Odkrywamy sos, zmniejszamy ogień i podgrzewamy od czasu do czasu mieszając przez 2 godziny. Jeśli sos za bardzo zacznie gęstnieć, dodajemy odrobinę wody lub warzywnego bulionu.

6. Przed samym podaniem doprawiamy oregano, świeżo zmielonym czarnym pieprzem i solą morską.

7. Podajemy z makaronem ugotowanym al dente i posypujemy startym serem.


piątek, 8 listopada 2013

Tagliatelle z pomidorami, tuńczykiem i owocami kaparu

Moja wielka, nieprzemijająca miłość do makaronu w kolejnej odsłonie. Ostatnio chodził mi po głowie makaron z tuńczykiem, a to dlatego, że niezwykle rzadko łączę makaron z rybą (sama nie wiem dlaczego). Potrzebowałam tylko pomysłu na jakieś dodatki do sosu, które podkręcą smak. Po plackach zostało mi kilka owoców kaparu, znalazł się też marynowany zielony pieprz. To był strzał w dziesiątkę, obiad pierwsza klasa.


Składniki (na 2 porcje):
150-180g tagliatelle
puszka krojonych pomidorów
puszka tuńczyka w kawałkach w sosie własnym
5 owoców kaparu
1 mała cebula
50ml czerwonego wina (wytrawnego lub półwytrawnego)
3/4 łyżeczki marynowanego zielonego pieprzu
8 listków świeżej bazylii
1 płaska łyżeczka suszonego oregano
sól
pieprz czarny
oliwa do smażenia

1. Tagiatelle gotujemy al dente.

2. Cebulę obieramy i kroimy w bardzo drobną kostkę. Również drobno siekamy owoce kaparu i listki bazylii.

3. Na patelni rozgrzewamy oliwę i wrzucamy cebulę, lekko solimy. Gdy zacznie się szklić wlewamy na patelnię pomidory i wino. Podgrzewamy na małym ogniu aż sos zgęstnieje. 

4. Dodajemy bazylię, pieprz marynowany, kapary i oregano. Mieszamy i podgrzewamy jeszcze 3-5 minut. Na minutę przed końcem podgrzewania dodajemy rozdrobnionego tuńczyka i posypujemy wszystko świeżo zmielonym pieprzem.

5. Tagliatelle mieszamy z sosem na patelni i podajemy.

poniedziałek, 30 września 2013

Sałatka z tortellini, kukurydzą i papryką

W zeszłym tygodniu zrobiłam kolejną z pudełkowych sałatek do pracy (nawet fotka jest już pudełkowa). Wczoraj zaczęłam się przymierzać do napisania posta, ale jakoś wena mnie opuściła. Powiedziałam o tym Małżonowi, który natychmiast zaoferował pomoc i zaczął mi wymyślać post. Niestety post nie ujrzy światła dziennego, bo średnio mi się spodobał. Zawiedzony Małżon stwierdził, że nie miałby chyba zbyt poczytnego bloga. Ja swojego za jakoś wielce poczytny wcale nie uważam, tylko tak akurat, w sam raz. W każdym razie rozmowa się rozwinęła na temat ilości wejść - Małżon spytał ile ona wynosi. Po uzyskaniu odpowiedzi ze zdziwieniem wykrzyknął "to ci wszyscy ludzie przeczytali więcej niż ja!". Poskładałam się ze śmiechu i stwierdziłam, że jednak udało mu się stworzyć dla mnie post :D


Składniki:
pół opakowania tortellini z grzybami (ok. 125g)
puszka kukurydzy
1 duża czerwona papryka
ok.75-80g żółtego sera (u mnie podlaski)
3 łyżki posiekanego szczypiorku
2 czubate łyżki jogurtu greckiego
1 czubata łyżka majonezu
1 czubata łyżeczka suszonego oregano
1/2 płaskiej łyżeczki suszonego tymianku
1 łyżeczka soku z cytryny
sól morska
pieprz czarny

1. Gotujemy tortellini wg przepisu na opakowaniu. Odcedzamy i studzimy.

2. Paprykę płuczemy i kroimy w kostkę o boku ok. 1cm. Ser kroimy w kostkę podobnej wielkości, kukurydzę odcedzamy. Wszystko wkładamy do miski.

3. W osobnej miseczce mieszamy dressing: jogurt grecki, sok z cytryny, majonez, posiekany szczypiorek, oregano, tymianek, sól i świeżo zmielony czarny pieprz.

4. Wszystkie składniki mieszamy z dressingiem i odstawiamy na godzinę do lodówki, żeby smaki się przegryzły.

Sałatkę zgłaszam do akcji:

czwartek, 15 sierpnia 2013

Makaron w sosie pieczarkowo-serowym ze schabem

Przyjęłam taką, a nie inną formę blogowania, że zawsze na początek o czymś Wam ględzę, czasami ciekawiej, czasem mniej, ale zawsze coś tam sobie popiszę. Niektórzy nawet podobno to czytają ;) Niestety bywa i tak, że ta forma jest problematyczna. Postanowiłam bowiem dziś napisać posta, żeby nie być do tyłu z publikacją  przepisów (nagotowałam trochę wczoraj i przedwczoraj), a tu jak na złość mózg mi dziś po prostu nie chce kreatywnie pracować. Próbowałam go namówić i nic. Zero współpracy, nawet negocjacji w tej sprawie nie podjął, uparciuch jeden. Czasem ratuje mnie sama potrawa, bo jest mega-ciekawa i można już do niej nawiązać, a ten dzisiejszy makaron ma trzy zalety (szybki, łatwy, pyszny) i dwie wady (niefotogeniczny i kompletnie zwyczajny). Innym razem mogę nawiązać do jakichś spraw bieżących, ale i tutaj dzisiaj cienko, bo poza pracą i kuchnią, to od kilku dni siedzę tylko z nosem w książce, normalnie nie mogę się oderwać (czytam "Silverthorn" jednego z moich ulubionych pisarzy fantasy Raymonda E. Feista), ale też przez to nie mam do czego nawiązać pisząc post. No dobra, w kinie dziś byłam. Na "Red 2". Podobał mi się. Lekki, śmieszny, jakieś pościgi, fajnie się ogląda. Jak będę duża to chcę zostać Victorią :)

Nooo, to chyba mogę już przejść do makaronu :) Przepis powstał we wtorek w drodze z pracy na metro.


Składniki (na 2 porcje):
150g makaronu (waga przed ugotowaniem)
200g schabu bez kości
180-200g pieczarek
100g serka topionego o smaku pieczarkowym (1 opakowanie)
150g śmietany 12%
1/2 małej cebuli
czubata łyżeczka zielonej czubricy (jeśli nie macie, majeranek lub tymianek też się pewnie nada)
1/2 łyżeczki granulowanego czosnku
1 łyżka masła
1 łyżka oleju
sól
pieprz czarny

1. Makaron gotujemy al dente.

2. Schab kroimy w małą kostkę (o boku 1-1,5cm). Oprószamy go solą, granulowanym czosnkiem  i połową czubricy, odstawiamy na kilka minut.

3. Cebulę kroimy bardzo drobniutko (jak najdrobniej się da), pieczarki oczyszczamy i kroimy również w niedużą kostkę (ale nie aż tak drobno jak cebulę).

4. Na patelni na oleju i maśle podsmażamy schab i cebulę. Gdy mięso zmięknie dodajemy pieczarki. Podsmażamy chwilę. Całość posypujemy pieprzem i dodajemy resztę czubricy.

5. Dodajemy śmietanę oraz pokrojony w małą kostkę ser. Podgrzewamy aż ser się zupełnie rozpuści. Próbujemy i ewentualnie jeszcze przyprawiamy sos.

6. Odcedzony makaron wrzucamy na patelnię i mieszamy z sosem. Podajemy.

Niestety ten makaron dość kiepski jest jeśli się go odgrzewa, nie warto więc robić go na dwa obiady.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...