Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapiekanki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zapiekanki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 13 sierpnia 2019

Mielone w kwaśnej śmietanie - przepis rumuński

Potrawa niefotogeniczna i to bardzo niestety, ale za to smaczna. Tak w zasadzie to z małymi wyjątkami kuchnia rumuńska nie zrobiła na mnie jakiegoś powalającego wrażenia, ale niedługo dostanie drugą szansę - we wrześniu spędzę weekend w Bukareszcie.

A przepis z jakiejś książki o kuchni rumuńskiej - ale nie wiem jakiej, bo zrobiłam sobie tylko fotkę kilku stron z przepisami.


Składniki (na 25-30 kulek):
300-350g mięsa mielonego mieszanego wołowo-wieprzowego
jajko
mały ziemniak
mała cebula
2 łyżki mąki pszennej
kilka gałązek świeżego estragonu (nie miałam, pominęłam)
kilka gałązek świeżego koperku
kilka gałązek świeżej natki pietruszki
200g kwaśnej śmietany
sól morska
świeżo zmielony czarny pieprz

1. Obrany ziemniak i obraną cebulę kroimy bardzo drobno. Siekamy również świeże zioła.

2. Mieszamy mięso mielone z jajkiem, ziołami, cebulą i ziemniakiem, przyprawiamy solą i pieprzem.

3. Formujemy małe kulki (3cm średnicy) i obtaczamy w mące.

4. Układamy w naczyniu żaroodpornym, zalewamy śmietaną. Wierzch posypujemy jeszcze odrobiną siekanego koperku.

5. Zapiekamy w temperaturze 200 stopni aż mięso się zrumieni (ponieważ kulki są małe, wystarczy 20-25 minut).


środa, 23 maja 2018

Papryki faszerowane serem

Porzuciłam tego bloga. Nie sądziłam, że kiedykolwiek do niego wrócę. Tyle zmian, że straciłam do niego serce. Okazało się jednak - po roku czasu - że nadal go potrzebuję. Jeszcze nie wiem, czy potrzebuję go w tej samej formie. Czy uda mi się umieszczać wesołe opisy, czy będą to suche wskazówki kulinarne. Ja jednak nadal potrzebuję swojej elektronicznej książki kucharskiej, do której mam dostęp z każdego miejsca na świecie. Dlatego spróbuję tu trochę poodkurzać. Nie dla bloga. Dla siebie.

Pierwszy po powrocie niech będzie przepis na coś kolorowego. Papryki. Sezon dopiero za kilka miesięcy, ale w mojej lodówce, akurat leżały dwie piękne, czerwone sztuki bez konkretnego przeznaczenia. Poniżej moja wersja przepisu z książki "Smaki Izraela" N.Degutiene.



Składniki (na 2 porcje):
2 czerwone papryki
100g sera feta
150g półtłustego twarogu
2 łyżki tartej bułki
3 łyżki startego parmezanu (lub podobnego sera)
2 łyżki posiekanej natki pietruszki
2 łyżki oliwy z oliwek (+ trochę do natarcia papieru do pieczenia lub formy)
sól morska
pieprz czarny

1. W garnku zagotowujemy wodę, wkładamy papryki w całości i gotujemy 5-8 minut. Po tym czasie wyjmujemy i wkładamy do plastikowego woreczka (ten sposób znałam) lub plastikowego pojemnika ze szczelną pokrywką (tego sposobu nie znałam, a też działa). Odstawiamy na 20-25 minut.

2. Do miski kruszymy twaróg i ser feta. Dodajemy starty parmezan, tartą bułkę, posiekaną natkę pietruszki i oliwę z oliwek. Doprawiamy solą (odrobinę, bo feta jest już słona) i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Masę mieszamy.

3. Papryki kroimy na pół, obieramy ze skórki i usuwamy pestki, zostawiamy jednak zielony ogonek, żeby nam się nie rozwaliły.

4. Połówki papryk napełniamy masą serową.

5. Formę do pieczenia smarujemy lekko oliwą. Ja położyłam na blaszce po prostu posmarowany oliwą papier do pieczenia, wystarczyło. Układamy papryki.

6. Wkładamy do nagrzanego do 190 stopni piekarnika na 20-25 minut, wierzch musi się zacząć rumienić.

7. Po tym czasie wyjmujemy, nakładamy po dwie połówki papryki na porcję i podajemy w towarzystwie lekkiej surówki.


poniedziałek, 20 lutego 2017

Zwiebelkuchen czyli placek cebulowy

Nie pierwszy i nie ostatni raz obiad u mnie inspirowany był podróżami. I to do kraju, którego kuchnia nigdy nie wydawała mi się ciekawa. Skojarzenie takie - słoneczne, październikowe popołudnie, spacer ulicami Frankfurtu w dobrym, dawno niewidzianym towarzystwie i festyn, coś na kształt festiwalu Apfelweinu. Ponieważ kiszki marsza już grały, zakupiliśmy przekąski z jednego ze straganów. No i w ten sposób poznałam niemiecki placek cebulowy - zwiebelkuchen. Rzecz obłędnie pyszna. Niestety trochę się trzeba narobić, ale warto.

Korzystałam z tego przepisu, omijając m.in. kminek, którego nie cierpię.


Składniki (wg przepisu na 8 porcji, ale moim zdaniem taka pyszność jest na 4):
600g cebuli (waga po obraniu)
2 jajka
100g śmietany kremówki
1/2 płaskiej łyżeczki soli
1 łyżka mąki
150g wędzonego boczku
50g masła
Na ciasto:
250g mąki
50g świeżych drożdży
1 łyżka cukru
150ml mleka
1 płaska łyżeczka soli
50g miękkiego masła


1. Drożdże rozcieramy z cukrem. Zalewamy lekko ciepłym mlekiem, mieszamy. Wsypujemy 2 łyżki mąki (z tego 250g na ciasto), jeszcze raz mieszamy przykrywamy i odstawiamy na 10 minut.

2. Do miski przesiewamy mąkę. Dodajemy sól i drożdże z mlekiem. Zagniatamy. Dodajemy miękkie masło i ponownie zagniatamy. Przykrywamy ściereczką, odstawiamy w ciepłe miejsce i pozwalamy rosnąć przez godzinę.

3. W tym czasie zaczynamy przygotowywać nadzienie. Cebulę i boczek kroimy w kostkę o boku około 3/4 cm.

4. W rondlu rozpuszczamy masło i dodajemy cebulę. Podgrzewamy, często mieszając, przez około pół godziny. Po tym czasie dodajemy łyżkę mąki i odstawiamy do wystygnięcia.

5. Wracamy do naszego ciasta. Tortownicę lub kwadratową formę wykładamy papierem do pieczenia. Wylepiamy dno oraz boki do 2/3 wysokości ciastem. Ponownie przykrywamy ściereczką i odstawiamy jeszcze na pół godziny do wyrośnięcia.

6. Po tym czasie lekko ubijamy jajka z kremówką i solą. Mieszamy z cebulą. Nadzienie wykładamy na ciasto. Posypujemy boczkiem.

7. Wstawiamy placek do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Pieczemy z termoobiegiem około 50 minut.


Danie świetnie się nadaje do odgrzewania w mikrofali.


niedziela, 28 sierpnia 2016

Papryka faszerowana ryżem i mięsem

Jednym z najpyszniejszych moich wspomnień kulinarnych z Węgier jest papryka faszerowana. W tym roku miałam nadzieję zjeść ją w drodze powrotnej z Rumunii, niestety nie udało się, za szybko przejechaliśmy przez Węgry. A ochota na faszerowane papryki pozostała. Na szczęście o tej porze roku i u nas można kupić białe papryki, świeże, aż pachną! Moja Babcia faszerowała zawsze czerwone lub zielone papryki, ale na Węgrzech to właśnie białe używa się do tej potrawy.


Składniki (na 4 porcje):
8 niedużych, białych papryk
1/3 szklanki ryżu parboiled
500g mięsa mielonego wołowego
2 średnie cebule
2-3 ząbki czosnku
1 czubata łyżeczka mielonej słodkiej papryki
4-5 pomidorów
sól morska
pieprz
olej


1. Ryż gotujemy tak, aby był al dente (dojdzie w trakcie pieczenia papryk).

2. Obrane cebule i czosnek drobno siekamy. Podsmażamy na 2-3 łyżkach oleju wraz z mieloną papryką, aż cebula się zeszkli. Dodajemy mięso mielone, przyprawiamy solą i pieprzem i smażymy aż mięso się zrumieni. Dodajemy ryż, zestawiamy z ognia i wszystko mieszamy.

3. Z papryk ostrożnie wykrawamy gniazdo nasienne, tak, aby poza tym nie uszkodzić papryki. Odkrawamy wszystkie pestki, ale końcówka musi dać się włożyć z powrotem jako "wieczko" papryki.

4. Nadziewamy papryki masą mięsno-ryżową i przykrywamy "wieczkiem".

5. Na dno naczynia żaroodpornego wlewamy 1-2 łyżki oleju i rozprowadzamy pędzelkiem. Układamy papryki.

6. Pomidory parzymy wrzątkiem i zdejmujemy skórkę. Kroimy pomidory w ćwiartki, które układamy w przerwach pomiędzy paprykami. Skrapiamy olejem i posypujemy solą morską i pieprzem.


7. Wstawiamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. 40 minut dusimy pod przykryciem, a następnie na 10 minut odkrywamy. Można je podać z ziemniakami, ale jak dla mnie 2 takie papryki + jakaś surówka stanowią już cały obiad.



wtorek, 16 sierpnia 2016

Cukinia z warzywami i makaronem w kształcie ryżu

Tydzień temu pomyszkowałam w ogródku u Teściów. Przywiozłam sobie mnóstwo ekologicznych, niepryskanych warzyw w skrzyneczce, którą nazwałam moją skrzyneczką szczęścia. Z takich warzyw to aż chce się wymyślać. Ponieważ oboje z Małżonem lubimy faszerowane cukinie, postanowiłam, że przynajmniej połowa nadzienia będzie pochodzić z tej mojej skrzyneczki. Wyszedł z tego fantastyczny obiad do pudełka do pracy.


Składniki (na 2 porcje):
2 średnie cukinie
2 marchewki
2 małe korzenie pietruszki
1 mały por (tylko biała część)
2 szalotki
4 łyżki makaronu w kształcie ryżu
50-80g serka Capri
kilka plastrów żółtego sera
sól morska
pieprz czarny
łyżeczka zataru

1. Makaron gotujemy al dente i odcedzamy.

2. Z cukinii drążymy miąższ (możemy go zużyć np. do zupy kremu) tak, aby został tylko 1cm przy skórce.

3. Marchew, pietruszkę i szalotki obieramy. Obrane warzywa kroimy w drobną kostkę (o boku 0,5cm), tak samo kroimy por i serek Capri. Wszystko co posiekaliśmy mieszamy w misce z ugotowanym makaronem i zatarem, całość przyprawiamy jeszcze solą morską i świeżo zmielonym czarnym pieprzem.

4. Farszem wypełniamy cukinie i wstawiamy do nagrzanego do 190 stopni piekarnika na 25-30 minut. Kilka minut przed końcem na każdej cukinii układamy plastry żółtego sera.


niedziela, 8 maja 2016

Kurczak na pieczonych warzywach

Przyznać się, kto nie lubi jednogarów? Do przygotowania tego naprawdę potrzebne jest naczynie żaroodporne, deska do krojenia, nóż i ewentualnie obieraczka do warzyw. A dodatkową zaletą jest to, że jest to dobrze odgrzewająca się opcja pudełkowa do pracy. Do zrobienia z tego przepisu posta zabierałam się już wczoraj w okolicach obiadu. Małżon mnie zagadnął, co mam zamiar robić. Moją odpowiedź "Będę blogować" usłyszał jako "Będę głodować". Postanowił nie dopuścić, żeby żona głodowała i czym prędzej zrobił obiad czym skutecznie odciągnął mnie od komputera.

Inspiracja z niezawodnej strony bbcgoodfood. 


Składniki (na 2 porcje):
2 małe piersi z kurczaka (miałam bardzo duże, więc użyłam jednej, przekrojonej na dwie części)
1/2 łyżki ulubionej przyprawy do kurczaka (u mnie jerk)
5-6 młodych ziemniaków
2 marchewki
1 por
1 mała cukinia
1 łodyga selera naciowego
1/2 szklanki warzywnego lub drobiowego bulionu
1 lekko czubata łyżeczka suszonej mięty
1/2 łyżeczki suszonego tymianku
4 łyżki oliwy z oliwek
sól morska
pieprz

1. Warzywa myjemy, marchew obieramy. Ziemniaki kroimy w ćwiartki, marchew, seler naciowy, por i cukinię w centymetrowe plastry.

2. Warzywa mieszamy z ziołami i wkładamy do naczynia żaroodpornego. Posypujemy solą morską i pieprzem czarnym oraz zalewamy bulionem i skrapiamy dwoma łyżkami oliwy z oliwek. 

3. Wkładamy do nagrzanego do 200 stopni naczynia żaroodpornego na 40 minut. W połowie warto warzywa przemieszać.

4. W tym czasie mieszamy dwie łyżki oliwy z przyprawą do kurczaka i nacieramy mięso. Po 40 minutach pieczenia samych warzyw, mieszamy je jeszcze raz, a na wierzchu układamy kurczaka. Pieczemy jeszcze 25 minut.


niedziela, 10 kwietnia 2016

Patate arraganate

Małżona miłość do kuchni Dwóch Łakomych Włochów (Two Greedy Italians) jest silna i niezmienna. Dziś na obiad była ich zupa czosnkowa i zapiekanka ziemniaczana - tytułowe patate arraganate. Małżon konsumując z zadowoleniem zupę stwierdził "tacy łakomi Włosi to mimo wieku to dobra partia, sam bym wyszedł za mąż". Zapomniałam nawet oburzyć się, że to ja tu przecież jestem żoną, bo od razu w głowie mi zaskoczyła inna myśl "Skarbie, właśnie napisałeś mi posta". 

A w poście zapiekanka z ziemniaków. Jak twierdzi sam autor przepisu, może być to świetny dodatek do mięsa lub ryby, albo też obiad wegetariański. U nas jako drugie danie z dodatkiem tzatziki. Przepis z moimi drobnymi zmianami.


Składniki (na 2 lub 4 porcje):
500g ziemniaków (waga po obraniu)
350g pomidorków koktajlowych
150g czerwonej cebuli
6 łyżek oliwy z oliwek
1 łyżka białego wina
garść listków bazylii
1 czubata łyżeczka oregano
sól morska
pieprz czarny


1. Ziemniaki kroimy w cienkie plasterki (grubość ok. 1mm). Pomidorki myjemy i kroimy na pół, obrane cebulę w plasterki.

2. Na dnie naczynia żaroodpornego rozprowadzamy pędzelkiem 2 łyżki oliwy. Układamy na to połowę ziemniaków. Solimy, posypujemy pieprzem i połową oregano. 

3. Na to układamy plasterki cebuli i około 250g pomidorków w połówkach. Polewamy dwoma łyżkami oliwy i posypujemy połową porwanych liści bazylii.

4. Układamy pozostałe plasterki ziemniaków w drugą warstwę, polewamy dwoma łyżkami oliwy i łyżką wina. Posypujemy solą, pieprzem, resztą oregano i posiekanych liści bazylii. Wierzch dekorujemy kilkoma pomidorkami.

5. Przykrywamy folią aluminiową i wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Po 45 minutach odkrywamy folię i pieczemy jeszcze 20 minut.


sobota, 9 kwietnia 2016

Zapiekanki z wątróbką

Wątróbkę uwielbiam, zwłaszcza drobiową. Przez długi okres swojego życia myślałam jednak, że jest to składnik mało uniwersalny. Że da się ją usmażyć z cebulką, ewentualnie z jabłkiem i na tym koniec. Jednak okazało się, że można z niej zrobić pyszne szaszłyki czy makaron z wątróbką. A teraz jeszcze zrobiłam z niej zapiekanki. Wyszły obłędne. Już teraz mnie nic nie zdziwi, co jeszcze z wątróbką można zrobić :) Dodatkową zaletą tych zapiekanek jest to, że można do niej użyć resztkę wątróbki z obiadu, jeśli okaże się, że usmażyliśmy za dużo.


Składniki (na 2 porcje):
2 kajzerki
150g wątróbki z kurczaka
1 mała cebulka lub 1/2 średniej
1/4 małej czerwonej papryki
4-6 plasterków żółtego sera
1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
1/2 łyżki posiekanego koperki
oregano
sól morska
pieprz czarny
oliwa do smażenia
masło

1. Obraną cebulkę kroimy w drobną kostkę, paprykę w kosteczkę o boku 1/2cm, a oczyszczoną wątróbkę w kostkę o boku ok. 1,5-2cm.

2. Z kajzerek ścinamy wierzch i wyciągamy miąższ. Smarujemy lekko dno w środku masłem.

3. Rozgrzewamy oliwę i podsmażamy cebulkę aż się zeszkli. Dodajemy wątróbkę i paprykę i smażymy, aż wątróbka się zrumieni. Pod koniec smażenia dodajemy sól, pieprz i paprykę mieloną.

4. Wątróbkę z warzywami wkładamy do środka kajzerek, posypujemy koperkiem i przykrywamy plastrami żółtego sera. Wierzch posypujemy odrobiną oregano.

5. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i pieczemy aż ser się stopi, a kajzerki lekko przyrumienią.


piątek, 29 stycznia 2016

Greckie mini-zapiekanki na cieście francuskim

Jeśli miałabym wskazać jeden uniwersalny składnik na przekąski do nasiadów ze znajomymi to wahałabym się między ciastem francuskim i meksykańskimi tortillami, ze zwycięstwem jednak tego pierwszego. Tarty, koperty, zawijańce; serowe, warzywne, mięsne czy na słodko. Zależnie od wyobraźni albo... aktualnej zawartości lodówki. Ostatnio zaważyło znowu to ostatnie - rzeczy akurat pod ręką. A wyszło jedno z lepszych połączeń. 


Składniki (na 8 mini zapiekanek):
arkusz ciasta francuskiego
200g sera feta
kilkanaście oliwek
kilkanaście pomidorków cherry
suszone oregano
roszponka
oliwa z oliwek (czosnkowa, ziołowa, cytrynowa)

1. Ciasto francuskie tniemy na 8 prostokątów. Na każdym rozkładamy połówki oliwek, połówki pomidorków i kostki fety. Posypujemy oregano.

2. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 15-18 minut.

3. Na stole stawiamy miseczkę z roszponką (rukolą, kiełkami) i buteleczkę oliwy. Każdy wkłada zielone na zapiekankę i polewa oliwą w wybranym smaku.


niedziela, 29 listopada 2015

Cukinia faszerowana szpinakiem i kurczakiem

Prawdopodobnie zaczęła się już przedświąteczna gorączka w marketach. Mówię prawdopodobnie, bo sama od kilku dni zahaczam co najwyżej o warzywniak, ale Małżon wczoraj spędził dwie godziny usiłując kupić dosłownie kilka produktów i wrócił z wiadomością, że właśnie się zaczęło. Będę teraz omijać duże sklepy wielkim łukiem :) Bodajże dwa lata temu robiłam to tak skutecznie, że dopiero tydzień przed Gwiazdką usłyszałam "Last Christmas". Ciekawe czy da się przetrwać totalnie cały grudzień nie słysząc tego ani razu :D Powinny być za to specjalne medale.

Specjalny medal należy się też tej cukinii. Faszerowałam ją już pieczarkami (kilk) i kukurydzą (klik), ale żadna z nich nie była tak pyszna jak odsłona ze szpinakiem.


Składniki (na 2 duże porcje lub 4 mniejsze, wtedy warto podać jakieś surówki i może pieczone ziemniaczki):
2 średnie cukinie
1 mała, pojedyncza pierś z kurczaka
150g mrożonego szpinaku w liściach
4-6 suszonych pomidorów
125g mozzarelli
2 szalotki
2 ząbki czosnku
1/3 łyżeczki pieprzu cayenne
oregano
papryka słodka
sól
pieprz
oliwa do smażenia

1. Szalotki i czosnek obieramy i siekamy bardzo drobno. Kurczaka kroimy w kostkę o boku 0,5-1cm, pomidory z puszki kroimy w paseczki.

2. Rozgrzewamy 2-3 łyżki oliwy i wrzucamy szalotki i czosnek. Gdy cebula zacznie się szklić dodajemy kurczaka i posypujemy pieprzem cayenne, często mieszamy.

3. Gdy kurczak przestanie być surowy dodajemy szpinak (nie trzeba rozmrażać). Zmniejszamy ogień i podgrzewamy do rozmrożenia się szpinaku. Doprawiamy solą i pieprzem. Po wyłączeniu ognia dodajemy jeszcze suszone pomidory i wszystko mieszamy.

4. Cukinie przekrawamy wzdłuż na pół. Wydrążamy miąższ (ja robię to łyżką do lodów), możemy go potem zużyć np. do zupy warzywnej lub zupy-kemu.

5. Wydrążone cukinie napełniamy masą szpinakową. Blachę wykładamy folią aluminiową, na folii układamy cukinie i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 15 minut.


6. W tym czasie mozzarellę kroimy w dość drobną kostkę. Po tych 15 minutach posypujemy cukinie mozzarellą, oregano i suszoną papryką, po czym wkładamy jeszcze na 10 minut do piekarnika. Po tym czasie wyciągamy i podajemy od razu.


czwartek, 4 czerwca 2015

Ziemniaki hasselback

Od czasu do czasu wieczorne nasiadówy ze znajomymi kończą nam się czymś co nazywamy "YouTube party". Polega to na tym, że każdy ze zgromadzonych koniecznie chce pokazać pozostałym śmieszne/zadziwiające/interesujące/niesamowite filmiki jakie ostatnio wyczaił. No i przy ostatniej okazji zostały mi pokazane filmiki FoodEmperora. Jeśli ktoś jest bardzo wrażliwy na wulgaryzmy, to proszę nawet nie oglądać. Inna sprawa, że jedzenie, które robi wygląda niezwykle apetycznie. Małżon oglądając te filmiki napalił się na ziemniaki hasselback i zrobił przy najbliższej okazji jako dodatek do ryby. Oczywiście wcześniej wiedziałam o ich istnieniu, ale nigdy się za nie nie zabrałam, a szkoda, bo są rzeczywiście pyszne. Teraz będę namawiać Małżona na robienie ich częściej.


Składniki (na 2 porcje):
6 niewielkich ziemniaków (ale też nie bardzo małych)
1-2 łyżki masła
1-2 łyżki tartej bułki
sól
opcjonalnie:
ulubione zioła - np. trochę rozmarynu lub tymianku (lepszy świeży, suszony też może być)
2 łyżki startego żółtego sera

1. Ziemniaki dokładnie myjemy, ale nie obieramy. Układamy pojedynczo ziemniaki na dużej drewnianej łyżce i kroimy w cienkie plasterki. Dzięki temu, że ziemniak leży na łyżce, plasterki nadal od dołu będą złączone, powstanie taka jakby książeczka.

2. Ziemniaki smarujemy od pokrojonej strony masłem, palcami lekko rozsuwamy plasterki żeby masło weszło do środka. Można wcześniej wymieszać masło z ziołami. 

3. Ziemniaki solimy i posypujemy tartą bułką. Można również posypać startym żółtym serem, a Małżon nawet dał trochę ricotty na wierzch. Pole do popisu dla dodatków jest duże.

4. Ziemniaki układamy w nasmarowanym masłem naczyniu żaroodpornym i wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na 40-45 minut (FoodEmperor poleca krócej, ale dla nas takie ziemniaki były jakby niezbyt dopieczone).


poniedziałek, 4 maja 2015

Zapiekanka z makaronem, brokułem i kalafiorem

I znów przegapiłam rocznicę założenia bloga. Zawsze sobie obiecuję, że będzie hucznie. Jakiś tort. Albo konkurs, albo podsumowanie może? Zawsze ten koniec kwietnia przemyka niezauważenie, zaskakuje mnie w maju, że to już po i znowu zapomniałam. W tym roku trochę to wstyd. Bo piąteczka, więc to już trochę minęło. Nie sądziłam, że tyle przepisów będzie, tyle wejść i komentarzy. I lubiących na FB, bo tam ostatnio zwiększyliście tempo polubiania mojej strony... Dziękuję.

A jeśli chodzi o zapiekankę, był już na tym blogu przepis na zapiekankę makaronową z brokułem, był i z kalafiorem. Dziś z jednym i drugim. I dla odmiany z musztardą :) Inspiracja przepisem z książki "Włoskie dania z makaronu" z wydawnictwa RM.


Składniki (na 5 porcji):
300-350g makaronu (waga przed ugotowaniem)
1/2 dużego kalafiora (dałam trochę więcej)
1 nieduży brokuł
szklanka startego żółtego sera
2 szklanki mleka
4 łyżki masła
3 łyżki mąki pszennej
1 łyżka musztardy (ostrej lub łagodnej, słodka np. miodowa się nie nada)
4 łyżki bułki tartej
sól morska
czarny pieprz

1. Kalafior i brokuł płuczemy i dzielimy na różyczki. Kalafior wrzucamy do gorącej, osolonej wody i gotujemy 4 minuty. Po tym czasie dorzucamy brokuł i gotujemy kolejne 3 minuty. Odcedzamy.

2. Makaron gotujemy al dente.

3. W rondlu podgrzewamy mleko z masłem i przesianą przez sitko mąką. Mieszamy trzepaczką, żeby nie było grudek. Gdy sos zacznie wrzeć zdejmujemy z ognia, dodajemy musztardę i połowę sera. Doprawiamy solą i pieprzem i jeszcze raz mieszamy.

4. Makaron mieszamy z sosem i z warzywami. Wykładamy do żaroodpornego naczynia. Całość posypujemy resztą sera, a na wierzchu jeszcze tartą bułką. Wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 15-20 minut.


Uwaga - ta zapiekanka robi się sucha po ostygnięciu, przez co nie nadaje się za bardzo do ogrzewania. Najlepsza na świeżo.

piątek, 3 kwietnia 2015

Zapiekanka z tortellini i pieczarek oraz życzenia na Wielkanoc

Przede wszystkim na te Święta życzę Wam ZDROWIA. Bez tego nie ma sił do przygotowywania wszystkich serniczków, babeczek itd. Wiem, bo rozłożyło mnie. Drugi raz w ciągu dwóch tygodni. I chciałabym życzyć Wam WIOSNY. Słoneczko, świeża trawka, żółte tulipany...Tak wg mnie powinna wyglądać Wielkanoc. U mnie dzisiaj padał śnieg rano. To jeszcze na koniec do życzeń dorzucam ODPOCZYNKU i MIŁEGO CZASU W GRONIE RODZINNYM. To przynajmniej nie zależy od pogody, tylko od nas samych :)

Dziś nie będzie potrawy wielkanocnej, ale przepis na super szybki obiad na przedświąteczne zabieganie. Mało fotogeniczny, ale pyszny. Gdzieś widziałam kiedyś przepis na zapiekankę z tortellini i pieczarek, ale zgubiłam link. Wszystkie inne składniki wrzuciłam więc wg własnego uznania.


Składniki (na 2 porcje):
250g tortellini np. z grzybami (waga świeżych ugotowanych)
150g małych świeżych pieczarek
150g mozzarelli
150-200ml śmietany 12%
3-4 łyżki startego żółtego sera
masło
sól morska
pieprz czarny
1 niezbyt płaska łyżeczka suszonej szałwii

1. Tortellini gotujemy wg przepisu na opakowaniu. Odcedzamy.

2. Pieczarki oczyszczamy, nie kroimy ani nie podsmażamy. Mozzarellę kroimy w kostkę o boku około 7-8mm.

3. Naczynie żaroodporne smarujemy masłem. Śmietanę przyprawiamy solą, pieprzem i szałwią. Przyprawioną śmietanę mieszamy z tortellini, mozzarellą i pieczarkami. Wkładamy do formy. Wierzch posypujemy żółtym serem.

4. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na 12 minut (albo ciut więcej, chodzi o to, żeby ser się stopił).


niedziela, 8 marca 2015

Mięso z rosołu z groszkiem i pieczarkami

Tego dania nie podacie gościom. Nie nada się na wystawny niedzielny obiad. Wszystko dlatego, że podstawą tego dania jest ugotowane mięso z rosołu. To sposób na jego wykorzystanie, gdy nie chce się już robić farszu do naleśników, krokietów czy pierogów. Takie danie jest niedrogie, smaczne, a najdłużej trwa krojenie pieczarek, poza tym nie ma przy nim dużo roboty. Mi najbardziej smakowała jego pozostałość odgrzana następnego dnia w pracy w mikrofali, dzięki czemu wiem też, że można go zrobić więcej i odgrzać kolejnego dnia. Inspirację zaczerpnęłam z książeczki "Zapiekanki" W. Jackowskiej, podaję przepis uzupełniony o moje dodatki.


Składniki (na 3 porcje):
kilka porcji mięsa z rosołu - u mnie to było 6 podudzi z kurczaka pozbawionych skóry
250g pieczarek
puszka groszku
1 mała biała cebula
1 mała czerwona cebula
180-200g śmietany 12%
żółtko
sok z 1/2 cytryny
3-4 czubate łyżki startego sera
1/2 łyżeczki zmielonej gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki suszonego lubczyku
1/2 łyżeczki mielonej słodkiej papryki
sól morska
pieprz czarny
3 łyżki masła
1 łyżka mąki

1. Obrane cebule kroimy bardzo drobno. Pieczarki oczyszczamy i kroimy w półplasterki.

2. Połowę masła rozpuszczamy w rondelku, dodajemy łyżkę mąki, mieszamy i zdejmujemy z ognia. Dodajemy śmietanę i gałkę muszkatołową i ponownie dobrze mieszamy, żeby nie było grudek. Odstawiamy.

3. Na drugiej połowie masła podsmażamy cebulkę. Gdy się zeszkli dodajemy pieczarki. Podsmażamy cały czas mieszając. Gdy pieczarki zmiękną dodajemy groszek i słodką paprykę, przyprawiamy solą morską i czarnym pieprzem.

4. Do ostudzonej masy śmietanowej dodajemy żółtko i sok z cytryny. Całość mieszamy i dodajemy do groszku i pieczarek. Mieszamy i próbujemy, ewentualnie doprawiamy jeszcze do smaku.

5. W naczyniu żaroodpornym układamy mięso i zalewamy sosem warzywnym. Wierzch posypujemy żółtym serem i suszonym lubczykiem. Przykrywamy i wstawiamy na 15-18 minut do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Podajemy z kromką ciemnego pieczywa.


niedziela, 8 lutego 2015

Kurczak z marchewką i pietruszką

Gdy gotowałam na studiach, bardzo często używałam mieszanek przyprawowych. Przyprawa do mięsa mielonego, przyprawa do mięs pieczonych itp.zastępowały początkowo intuicję co z czym i w jakiej ilości. Gdy zaczęłam naprawdę interesować się gotowaniem, mieszanki przyprawowe w większości stopniowo poznikały z mojej kuchni. Zostały takie jak garam masala, ras-el-hanout czy curry, ale te trudno by mi było zastąpić, a przynajmniej jeszcze nie mam takiej wewnętrznej potrzeby, żeby mieszać je wszystkie w domu :) I obym nie miała, trochę złotego środka trzeba w życiu zachować :D W każdym razie ostatnio pojawiła się u mnie w domu nowa mieszanka - Jamaican Jerk. Wszystko co w nazwie ma "Jamaican" musi zostać od razu zakupione i przetestowane, ten przymiotnik działa jak magnes. Pierwsza próba użycia tej mieszanki nie była bardzo udana, ale druga już tak. Kiedyś widziałam na kilku blogach przepis na kurczaka z marchwią w majonezie. Od czasu zrobienia frytek z pietruszki smutno mi, że korzeń pietruszki jest tak po macoszemu w kuchni traktowany i zrobiłam danie podobne do tych blogowych, ale z pietruszką.


Składniki (na 2-3 porcje):
2 pojedyncze piersi z kurczaka
1 średnia marchew
1 średni korzeń pietruszki
1 gałązka natki pietruszki
1 czubata łyżka majonezu
3 czubate łyżki gęstej, kwaśnej śmietany
1-2 łyżki mieszanki Jamaican Jerk (można użyć innej, ulubionej)
sól morska
pieprz czarny
1-2 łyżki oliwy lub oleju


1. Piersi z kurczaka dzielimy na nieduże, płaskie kotleciki i nacieramy solą, pieprzem i mieszanką Jamaican Jerk i odkładamy na 15 minut.

2. Obrany korzeń pietruszki i marchew ścieramy na grubych oczkach. Natkę pietruszki siekamy. Mieszamy razem marchew, pietruszkę, natkę, majonez i śmietanę. Przyprawiamy solą i pieprzem.

3. Dno naczynia żaroodpornego smarujemy oliwą lub olejem. Rozkładamy kotleciki tak, by nie nachodziły na siebie. Na każdym kotleciku rozsmarowujemy masę pietruszkowo-marchwiową.

4. Wkładamy do nagrzanego do 190 stopni piekarnika na 20-25 minut bez przykrycia.


czwartek, 22 stycznia 2015

Pieczarki portobello z mozzarellą i papryką

Jest taki komik, Gabriel Iglesias, którego żona z nim już się nie kłóci, bo on to zapisuje i potem wszystko wykorzystuje w swoich występach. Dzisiaj nie po kłótni, ale po pewnej wymianie zdań powiedziałam do Małżona, że dobrze, że nie jestem komikiem, bo już bym to wykorzystała. Po minucie przyszło olśnienie - przecież jestem blogerem. I tak to wykorzystam!!! A poszło o to, że Małżon grypuje. Na tyle grypuje, że ma zwolnienie lekarskie i czuje się naprawdę źle. Robię wszystko żeby się od niego nie zarazić, ale przede wszystkim pilnuję, żeby leżał, pił dużo płynów, dużo spał, nie przemęczał się itd. No i wracam sobie dziś z pracy, Małżon grzecznie przebywa sobie w łóżku i ogląda jakiś film. Ponieważ utrzymanie go w łóżku w czasie choroby jest najtrudniejsze, to sobie myślę, że tym razem chyba był grzeczny. Idę do kuchni a tam wstawiona zmywarka. No to tup tup do sypialni i z wzrokiem i miną jakie tylko żony mają pytam jak to się stało, że miał odpoczywać, a zmywarka wstawiona. Odpowiedź mnie rozwaliła: "nie uwierzysz, ale poprosiłem naczynia i same się schowały". W tym momencie wzrok i minę utrzymać było coraz trudniej, ale pytam, że przecież jeszcze trzeba było najpierw wyjąć zmywarkę poprzednią. Odpowiedział "naczynia same też się ułożyły do szafek jak je poprosiłem. Ale kazałem się śmieciom wynosić a tego nie zrobiły". Żaden wzrok i mina już tego nie mogły przetrwać, teraz zostaje mi jako broń już tylko opisać Małżona na blogu...

A kulinarnie dziś pieczarki portobello. Czaiłam się na nie od jakiegoś czasu, ale nie zawsze i nie wszędzie są. W końcu udało mi się je zakupić i zapiec z tym na co akurat miałam ochotę :)


Składniki (na 4 grzyby):
4 kapelusze portobello
80-100g mozzarelli
kawałek czerwonej papryki (nieco mniej niż 1/4)
2 łyżki posiekanego szczypiorku
sól morska
pieprz czarny
trochę startego parmezanu lub grana padano do posypania


1. Mozzarellę siekamy bardzo drobno (w kostkę o boku 4-5mm), tak samo siekamy umytą paprykę. Mieszamy mozzarellę, paprykę i szczypiorek razem.

2. Pieczarki portobello obieramy ze skórki i odcinamy ogonki. Jeśli ogonki są ładne, to możemy je również posiekać i dorzucić do farszu.

3. Blachę wykładamy folią aluminiową i na niej układamy portobello. Każdy kapelusz posypujemy solą morską i świeżo zmielonym czarnym pieprzem, następnie kapelusz wypełniamy farszem. Jeszcze raz posypujemy pieprzem oraz odrobiną twardego sera (u mnie grana padano).

4. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do 190 stopni na 10-12 minut.


czwartek, 30 października 2014

Musaka - przepis kreteński

Ileż emocji dostarczyła mi w weekend ta musaka. Ze skrajności w skrajność. Najpierw radocha, no bo grecka kuchnia, którą oboje z Małżonem uwielbiamy. Potem się narobiłam, bo jednak trochę czasu trzeba na nią poświęcić. I na samym końcu się załamałam, bo zrobiłam nieco za rzadki sos i zamiast zatrzymać się na górze, to drań ściekł. Tak po prawdzie to moja wina, bo zabrałam się za sos za późno i trochę nie dałam mu czasu do zgęstnięnia. Już zdążyłam się potwornie zasmucić, gdy po wyjęciu z piekarnika Małżon stwierdził, że tak wygląda lepiej niż w książce na zdjęciu, bo te bakłażany się tak zrumieniły i ich warstwa tak ładnie wygląda. Z większą nadzieją sięgnęłam więc po to danie i smak znowu spowodował ogromną radochę, bo musaka wyszła po prostu przepyszna. Do tego stopnia, że można było spokojnie rozłożyć ją na trzy obiady dla nas dwójki, a bezwstydnie zjedliśmy ją w dwa dni :P

Przepis z książeczki "Cretan Cookery. Mum's 200 recipes" prawie bez zmian.


Składniki (na 4-6 porcji):
700g mielonej wołowiny
0,8-1kg ziemniaków (waga przed obraniem)
1 średnia cukinia
2 średnie bakłażany
2 pomidory
1 cebula
3 łyżki posiekanej natki pietruszki
3 szklanki mleka
7 łyżek mąki pszennej
3 łyżki masła
2 jajka
1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
1/2 łyżeczki suszonego oregano
1/2 łyżeczki suszonej bazylii
sól morska
pieprz
oliwa do smażenia


1. Bakłażany i cukinię myjemy i kroimy w plastry o grubości 0,5cm. Bakłażany solimy i odstawiamy na 10-15 minut, jak puszczą sok, płuczemy i osuszamy. Ziemniaki obieramy i również kroimy w plastry o takiej grubości.

2. Pomidory zalewamy wrzątkiem, pozbawiamy skórki i kroimy w drobną kostkę. W podobną kostkę kroimy cebulę.

3. Mleko zagotowujemy (uważajmy, że nie wykipiało) i odstawiamy do lekkiego przestudzenia.

4. Ziemniaki gotujemy do miękkości (ale mają się nie rozwalić) w osolonej wodzie.

5. Smażymy cukinie i bakłażany partiami na oliwie. Odkładamy do odsączenia na papierowym ręczniczku.

6. Na patelni szklimy cebulę i dodajemy mięso, pomidory i natkę pietruszki, przyprawiamy solą i pieprzem. Dusimy na małym ogniu ok. 20-25 minut.

7. W międzyczasie przygotowujemy sos. Rozpuszczamy w rondlu masło i do rozpuszczonego wrzucamy mąkę. Musimy cały czas mieszać, najlepiej trzepaczką, żeby się nie porobiły grudki. Porcjami wlewamy mleko i cały czas mieszamy. Gdy pod wpływem temperatury sos zgęstnieje dodajemy po 1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej, soli morskiej i pieprzu i jeszcze raz mieszamy. Odstawiamy do lekkiego wystudzenia i ubijamy lekko z dwoma jajkami.

8. W naczyniu żaroodpornym układamy najpierw warstwę ziemniaków, posypujemy suszoną bazylią i oregano. Następnie warstwę cukinii, mięso z pomidorami i warstwę bakłażanów. Zalewamy wszystko sosem.

9. Wstawiamy do nagrzanego do 190 stopni piekarnika na 45 minut.


niedziela, 26 października 2014

Pomidorowo-bazyliowe pieczone ziemniaki

Dopadła mnie jesień. Ile bym nie spała, mam ochotę zawinąć się w kołdrę i pospać jeszcze trochę, najlepiej do wiosny, z małą przerwą na Gwiazdkę i jakiś wyjazd na snowboard. A jakbym się obudziła, to byłoby już coraz cieplej i coraz bardziej zielono. Kusząca perspektywa, nieprawdaż? Żeby nie ulegać pokusie spania zrobiłam wczoraj olbrzymie zakupy, a potem zmieliłam prawie 4 kg, podzieliłam na porcje i zamroziłam. Kupiłam też boczniaki, które oprószyłam mąką, solą morską i czarnym pieprzem, po czym usmażyłam jak kotlety, już całe wieki nie jadłam tak boczniaków i stęskniłam się za nimi. Jako dodatek do nich podałam bardzo fajne ziemniaki pieczone. Na pewno zrobię je jeszcze nieraz, ponieważ będą pasować również np. do mięsa. Pomysł przerobiłam ze starej broszurki Biblioteczki Poradnika Domowego "Tanie gotowanie".


Składniki (na 2 porcje):
2 spore ziemniaki
1 pomidor
1 gałązka świeżej bazylii
1 czubata łyżka jogurtu greckiego
1 żółtko
2 ząbki czosnku
sól morska
pieprz czarny
3 łyżki startego żółtego sera
odrobina masła


1. Ziemniaki dokładnie myjemy i gotujemy w mundurku.

2. Pomidory zalewamy wrzątkiem, a za chwilę zimną wodą i pozbawiamy skórki. Kroimy drobno i mieszamy z porwanymi liśćmi bazylii i jednym ząbkiem czosnku przeciśniętym przez praskę. Doprawiamy solą morską i świeżo zmielonym czarnym pieprzem.

3. Żółtko lekko ubijamy z jogurtem i mieszamy z drugim ząbkiem czosnku przeciśniętym przez praskę. Również doprawiamy solą i pieprzem.

4. Gdy ziemniaki będą miękkie odcedzamy i odstawiamy aż lekko przestygną. Wtedy kroimy je wzdłuż na pół i z każdej połówki wydrążamy trochę miąższu zostawiając jednak około centymetr od brzegu. Miąższ możemy wykorzystać np. do zupy kremu.

5. Wgłębienia w ziemniakach wypełniamy pomidorami. Układamy w naczyniu żaroodpornym wysmarowanym masłem. Każdy polewamy porcją żółtka z jogurtem i posypujemy żółtym serem.

6. Wkładamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika i zapiekamy 20 minut.


środa, 6 sierpnia 2014

Cassoulet z kiełbasą i okruchami chlebowymi

Dawno, dawno temu (ale nie za górami i za lasami tylko w polskiej blogosferze), gdy mój blog jeszcze raczkował, albo nawet gdy jeszcze prowadziłam mojego pierwszego bloga, zdarzyło mi się znaleźć na bardzo fajnym blogu przepis z mnóstwem warzyw sezonowych i sosem pomidorowym. Pamiętam też pod nim komentarz w stylu "właśnie jest sezon na polskie pomidory, więc jak mogłaś użyć pomidorów z puszki". Pomyślałam, że blogerzy są bardzo biedni, nie mogą zmęczeni po pracy posłużyć się puszką, muszą wszystko przygotowywać ze świeżych składników. Wczoraj gdy zrobiłam cassoulet wróciła do mnie tamta myśl. W końcu jesteśmy w środku sezonu na fasolkę szparagową, jak mogłam użyć tyle puszkowanej fasoli! No masakra. Oczywiście żartuję i zaplanowałam to z premedytacją zaopatrując półkę cargo w passatę w butelce i puszki, wiedząc że po weekendowym wyjeździe mogę nie mieć czasu albo chęci na zakupy. Ale obiecuję, że w następnym wpisie będzie fasolka szparagowa :)

Cassoulet wzięłam z "30 minut w kuchni" Jamiego, zmieniając jedynie kilka składników. Jedyne czego moim zdaniem nie należy zmieniać to zalecenia Jamiego, żeby kiełbaski były dobrej jakości, bo tłuste i niesmaczne pewnie zepsują tę pyszną potrawę.


Składniki:
400g cienkich kiełbasek
puszka czerwonej fasoli
puszka fasoli cannelini
1 czerwona cebula
1 por (biała część)
5 szalotek
4 cienkie plasterki boczku
700-800g passaty pomidorowej
2 ząbki czosnku
4 małe kromki czerstwego chleba
1/2 łyżki świeżych listków tymianku
1/2 łyżki suszonej szałwi
2 gałązki natki pietruszki
2 łyżki oliwy z oliwek
1/2 łyżeczki ostrej mielonej papryki
3 listki laurowe
sól morska
czarny pieprz
oliwa do smażenia

1. Fasolę odcedzamy. Cebulę czerwoną i szalotkę obieramy, pora myjemy i wszystko kroimy w półplasterki. Boczek kroimy w kostkę lub w centymetrowe paseczki. Natkę pietruszki siekamy drobno.

2. Kiełbaski podgrzewamy kilka minut na patelni grillowej (można też na zwykłej).

3. W osobnym rondelku podgrzewamy 2 łyżki oliwy do smażenia, dodajemy boczek, por, cebulę i listki tymianku. Podgrzewamy aż cebule się zeszklą.

4. Cebulę z porem i boczkiem przekładamy do żaroodpornego naczynia. Dodajemy obie fasolki, passatę pomidorową, listki laurowe i mieloną paprykę. Przyprawiamy solą i świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Wszystko mieszamy. 

5. Na wierzchu układamy kiełbaski przypieczoną stroną do dołu.

6. Chleb łamiemy na mniejsze części i blenderujemy z dwoma łyżkami oliwy, obranym czosnkiem i szałwią. Mają powstać dość grube okruchy.

7. Posypujemy potrawę okruchami chlebowymi i posiekaną natką pietruszki. Wkładamy na 12 minut do nagrzanego do 180 stopni piekarnika. Przez 8 minut grzałam na termoobiegu, a ostatnie 4 minuty przestawiłam na grzanie z góry, żeby dodatkowo przyprażyć okruchy chlebowe.


Mimo pozornego skomplikowania, potrawa jest prosta i dość szybko się ją przygotowuje. A najlepsza jest odgrzewana na drugi dzień.

czwartek, 24 lipca 2014

Ciasto filo z łososiem i brokułami

Dzisiaj jadąc do pracy usłyszałam w radiu, że mija 30 lat od nakręcenia "Akademii Pana Kleksa", fajny temat, żałuję że nie mogłam dosłuchać do końca. Osobiście najbliższa mi jest część ostatnia - "Pan Kleks w kosmosie". Nie pamiętam dokładnie, ale może nawet w kinie na tym byłam? Patrząc na datę nakręcenia trochę mało prawdopodobne, bo miałam niewiele lat, ale czemu mi się tak kojarzy? To zresztą pewnie pierwszy film podchodzący pod s-f, który oglądałam. Sentymencik się włączył :)

Tematycznie dzisiejszy wpis nie pasuje do prezentowanego dania. Gdzie PRL, a gdzie ciasto filo. Nie widzę możliwości, żeby to połączyć, dlatego niezgrabnie przejdę do łososia. Miał być w dwóch zgrabnych jednoosobowych pakiecikach, ostatecznie jednak zrobił się jeden łososiowy pakiet, który podzieliłam na dwie części podając.


Składniki (na 2 porcje):
350g świeżego łososia
1/2 średniego brokuła
2 łyżeczki ziół prowansalskich
1 duży ząbek czosnku
łyżka truflowej oliwy z oliwek
1/2 łyżki octu balsamicznego
3/4 łyżki sosu sojowego
czarny pieprz
2 arkusze ciasta filo
oliwa z oliwek

1. Łososia obieramy ze skóry i kroimy w dwucentymetrową kostkę. Skrapiamy sosem sojowym i posypujemy świeżo zmielonym czarnym pieprzem. Podsmażamy po 3 minuty z każdej strony i zostawiamy do przestygnięcia.

2. Brokuły gotujemy w osolonej wodzie na pół-twardo. Mają się nie rozpadać. Również odkładamy do ostygnięcia (jak nałożymy gorące na ciasto filo, to może nam się porwać na części).

3. Czosnek kroimy w cienkie plasterki.

4. Na blacie rozkładamy arkusz ciasta filo, smarujemy go oliwą z oliwek i przykrywamy drugim arkuszem. 

5. Na środek wykładamy brokuły i łososia, ale tak, żeby były trochę wymieszane. Skrapiamy octem balsamicznym, truflową oliwą z oliwek, posypujemy ziołami prowansalskimi i plasterkami czosnku.

6.Zawijamy ciasto w pakiet i wykładamy na blachę wyłożoną papierem do pieczenia lub do formy żaroodpornej (ja planowałam to pierwsze, ale potem ostatecznie zmieniłam zdanie i włożyłam do formy do tarty).

7. Wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika na 12 minut.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...