Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania na słodko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dania na słodko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 8 września 2019

Bananowe placki śniadaniowe błyskawiczne

Jeszcze kilka lat temu twierdziłam, że nie lubię śniadań na słodko, wolę na słono. Smaki się zmieniają, teraz nie mam zdecydowanego faworyta, wszystko zależy od nastroju i ochoty na konkretne rzeczy. Śniadania na słodko do niedawna zostawiałam jednak na weekendy, aż kumpel z pracy dał mi patent na naprawdę błyskawiczne placki śniadaniowe. Dodatkowym plusem jest to, że można wykorzystać bardzo dojrzałe banany, dla których jest ostatni moment na zjedzenie. No i nie zawierają cukru.


Składniki (na 1 porcję):
1 bardzo dojrzały banan
1 jajko
1 płaska łyżka mąki pszennej (może być razowa)
odrobina oleju kokosowego lub rzepakowego
coś na wierzch - może to być dżem, mus owocowy, miód, masło orzechowe, jogurt grecki ze świeżymi owocami 

1. Banana kroimy w grube plastry. W miseczce blenderujemy razem, jajko, banana i mąkę. Nie powinno być grudek.

2. Na patelni rozgrzewamy olej i smażymy małe placki (dosłownie łyżka ciasta) po minucie z każdej strony.

3. Odsączamy na papierowym ręczniczku i jemy. Jak nie zjemy wszystkich, to na zimno też są bardzo dobre.


niedziela, 2 czerwca 2019

Kuskus na słodko

Jeśli Wam też dziwna wydaje się myśl o jedzeniu kuskusu jako deser, to nie jesteście sami, też miałam wątpliwości przed wypróbowaniem tego przepisu. Niepotrzebnie :) Warto otworzyć się na to połączenie smaków. Przepis z małymi zmianami z książki J.Olivera "Kulinarne podróże Jamiego". Jamie proponuje podać to jako deser, ja także początkowo tak zrobiłam, ale bardziej pasuje mi to na sobotnie śniadanie na balkonie przy ładnej pogodzie.


Składniki (na 2 porcje):
100g kuskusu
270-300ml mleka
100g suszonych moreli
1/2 pomarańczy
1,5 łyżki płynnego miodu
2-3 łyżki całych migdałów
mielony cynamon


1. Morele kroimy w kostkę i zalewamy odrobiną wrzątku (tylko tyle, żeby je lekko przykrył). Odstawiamy.

2. Kuskus zalewamy mlekiem, dodajemy łyżkę miodu i podgrzewamy na średnim ogniu 5 do 7 minut. Musimy co chwilę mieszać, żeby nie przywarł. Jeśli zacznie się robić za suchy można dodać jeszcze trochę mleka bądź wody.

3. Pod koniec gotowania kuskusu blenderujemy morele z sokiem z połowy pomarańczy. Migdały mieszamy z połową łyżki miodu (możemy je wcześniej uprażyć na suchej patelni).

4. Rozkładamy kuskus do dwóch miseczek. Na wierzch dajemy po połowie puree morelowego i połowie migdałów. Podajemy :)


wtorek, 14 czerwca 2016

Knedle z truskawkami

Knedle są super. Zawsze myślałam, że pierogi lubię, a knedle nie bardzo, ale to wszystko było zanim sama zaczęłam je robić. Teraz bardzo lubię, chodziły mi zresztą po głowie po powrocie z Indii, od tego czasu robiłam je dwa razy. Najlepsze, że zaraz po powrocie jak zrobiłam to zabrakło mi mąki. Wyszły bardziej kleiste, przez to mniej ładne, ale za to bardziej pyszne. Dlatego podaję proporcje na właśnie takie.


Składniki (na ok. 14 sztuk):
550g ziemniaków (waga surowych po obraniu)
150g mąki pszennej
1 jajko
14 truskawek
trzcinowy cukier
słodka śmietanka do polania

1. Ziemniaki gotujemy, mielimy lub rozgniatamy i zostawiamy do ostudzenia. Truskawki myjemy i obieramy z szypułek.

2. Mąkę przesiewamy przez sito i dodajemy do ziemniaków, wbijamy również do masy jajko. Zagniatamy ciasto, aż stworzy gładką masę.

3. W dużym garnku o szerokim dnie gotujemy lekko osoloną wodę.

4. Z ciasta odrywamy po kawałku ciasta, kładziemy na nie truskawkę i formujemy kulkę. Knedle wrzucamy na gotującą się wodę, gdy wypłyną gotujemy 4-5 minut.

5. Na talerzu knedle polewamy słodką śmietanką i posypujemy trzcinowym cukrem.


Przepis dodaję do akcji:


środa, 30 lipca 2014

Leśne pancakes z jagodami i miodem sosnowym

Małżon nie lubi śniadań na słodko. Nie dla niego takie w stylu kawa i croissant. Nie dla niego też pancakes na śniadanie, już to przerabiałam. Ale jak najbardziej mogą być od czasu do czasu jako obiad na słodko. Więc kiedy otworzyłam miód sosnowy kupiony w greckim sklepie wiedziałam już, że skomponuje go z jagodami w postaci takiego właśnie obiadku. Dziś przyszedł właśnie dzień na to danie. Po powrocie z pracy przebrałam grzecznie bluzkę, żeby jagodami nie poplamić nowej, drugi raz ubranej, po czym bardzo mądrze zabrałam się za robienie czegokolwiek z jagodami w białych spodniach. Szczęściem przetrwały w tym samym kolorze :) Placki wyszły niebo w gębie. Koniecznie je zróbcie. W jakichś ciemnych ciuchach.


Składniki (na około 10 sztuk):
szklanka mąki pszennej (u mnie typ 500)
3/4 szklanki mleka
1 jajko
40g masła
1/4 łyżeczki soli
1-1,5 łyżki cukru
3 łyżeczki miodu sosnowego (można inny, byle płynny) + więcej do polania
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
4 czubate łyżki jagód
jogurt grecki

1. Masło musimy stopić i zostawić do przestudzenia.

2. W jednej misce mieszamy mąkę, sól, cukier i proszek do pieczenia. W drugiej jajko, mleko, miód i stopione masło. 

3. Wlewamy zawartość "mokrej" miski do "suchej" i miksujemy aż składniki się połączą.

4. Do masy wrzucamy umyte i osuszone jagody i delikatnie mieszamy, żeby ich nie porozgniatać.

5. Pancakes pieczemy na suchej patelni bez tłuszczu (najlepsza taka do placków i naleśników) do zrumienienia, w połowie czasu przewracając na drugą stronę.

Ja podałam pancakes z miodem i jogurtem greckim, ale możecie podać z czym lubicie.


sobota, 19 lipca 2014

Pakieciki z ciasta filo z fetą i miodem

Uwielbiam grecką kuchnię. Jedzenie proste, ze świeżych, pysznych składników dobrej jakości. Zdecydowanie grecka kuchnia jest jedną z moich ulubionych, a wakacje na Krecie 3 lata temu wspominam jako jedne z najlepszych wakacji, także kulinarnie. Jeśli więc od czasu do czasu uda się w Polsce kupić jakieś produkty sprowadzane z Grecji to jestem mega szczęśliwa. Ostatnio kupiłam mrożone ciasto filo i miód sosnowy. Z ciastem filo to moje pierwsze spotkanie w kuchni. Upatrzyłam sobie przepis, rozmroziłam, tylko... nie wiedziałam, że w tym pudełku jest aż tyle arkuszy. Teraz przez najbliższe dni będzie na obiad tylko ciasto filo na sto sposobów. Oto jeden z nich, zdecydowanie bardzo pyszny. Przepis pochodzi z książki J.Olivera "Kulinarne wyprawy Jamiego". Bardzo chciałam spróbować połączenia słonawej fety i słodkiego miodu. I rzeczywiście, jest fantastyczne.


Składniki (na 8 pakiecików)
4 arkusze ciasta filo (Jamie pisze o 8, ale może miał mniejsze)
300g sera feta
4 łyżeczki płynnego miodu + trochę do polania
2 łyżki oliwy z oliwek + trochę do smarowania ciasta
2 łyżeczki suszonego oregano
3 łyżki ziaren sezamu
kilka gałązek świeżego tymianku

1. Ciasto filo rozmrażamy (chyba, że mamy świeże).

2. Nasiona sezamu prażymy na suchej patelni, po czym odkładamy.

3. W misce mieszamy pokruszony ser feta, 2 łyżki oliwy, 4 łyżeczki miodu i oregano. 

4. Na blacie układamy arkusz ciasto filo. Smarujemy go oliwą i posypujemy kilkoma listkami świeżego tymianku (u mnie wyszło ok. 5 listków na pakiecik).

5. Kładziemy na wierzch drugi arkusz ciasta filo i wyrównujemy. Kroimy go na cztery części (wzdłuż i w poprzek).

6. Na każdą część kładziemy 1/8 masy z fetą. Formujemy prostokącik palcami lub łyżką. Zawijamy dłuższe boki pod spód i podwijamy krótsze brzegi. 


7. To samo powtarzamy jeszcze z dwoma arkuszami i z resztą masy.

8. Kładziemy na wyłożone papierem do pieczenia blachy i wkładamy do nagrzanego do 200 stopni piekarnika. Pieczemy do zrumienienia (ok. 10 minut).

9. Kładziemy po dwa na porcję, polewamy miodem i posypujemy uprażonym sezamem.


środa, 2 kwietnia 2014

Pierogi z serem i suszonymi morelami

Dziś poczułam, że chyba naprawdę już wiosna, ponieważ po wieczornych zakupach Małżon spojrzał na te wszystkie warzywa i powiedział "kupiłaś pół ogródka". Chce się warzyw, zaraz wszystkie zaczną się, po kolei. A że dziś w planie były zakupy, to obiad po pracy musiał być "na szybko". Były pierogi. Nie ma nic fajniejszego jak wrócić z pracy własne pierogi z zamrażalnika, uwielbiam to. Już zdążyłam zapomnieć, że pod koniec lepienia zapasu czułam się zmęczona. Dziś to sama radość. To moje pierwsze pierogi inne niż ruskie. Do tej pory zawsze jak planowałam inne pierogi to i tak kończyło się na ruskich - po prostu najbardziej je lubię. Ostatnio jednak się przełamałam i są na słodko, z serem i suszonymi morelami, dla odmiany. Niestety robiłam je jakiś czas temu, a wpis jest teraz i nie pamiętam ile dokładnie mi wyszło tych pierogów z podanych proporcji (na pociechę zachowało mi się zdjęcie samego farszu). Chyba coś koło 90. Ciasto może być np. z tego przepisu, chyba, że macie własny ulubiony.


Składniki na farsz:
1kg białego sera półtłustego
3 żółtka
8 łyżek waniliowego domowego cukru (lub 6 zwykłego i 2 kupnego wanilinowego)
2 łyżki mleka
50-60g suszonych moreli

1. Twaróg mielimy przez maszynkę do mięsa. Morele siekamy bardzo drobno.

2. Mieszamy dokładnie zmielony twaróg z morelami, cukrem, mlekiem i żółtkami.


Dalsza część zakłada, że mamy już ciasto wykonane wcześniej.

3. Od ciasta odrywamy sobie kawałek, a resztę trzymamy pod czystą ściereczką, żeby nie wysychało.
 
4. Wałkujemy ciasto dość cienko (nieco mniej niż milimetr), jeśli się lepi do wałka lub blatu podsypujemy trochę mąką. Przy pomocy szklanki/kieliszka wykrawamy kółeczka, na każde nakładamy łyżeczką farsz (po kilku pierogach wyczujemy ile), bardzo dokładnie zlepiamy brzegi.
 
5. Jeśli chcemy pierogi mrozić, rozkładamy je na tackach tak, żeby się nie stykały i wkładamy do zamrażalnika. Po zamrożeniu dopiero pakujemy je porcyjkami do woreczków, zapobiegnie to pozlepianiu i rozwaleniu się pierogów.
 
6. Wodę lekko solimy i zagotowujemy, zmniejszamy ogień i zamrożone pierogi wrzucamy do wody. Czekamy aż wypłyną i gotujemy 5-7 minut w zależności od wielkości pierogów - te dziś gotowały się 5 minut po wypłynięciu.
 
7. Jeśli pierogów nie mroziliśmy to czas gotowania po wypłynięciu należy skrócić o minutę.


środa, 3 lipca 2013

Makaron z truskawkami

Dziś w końcu wróciłam na taniec. Bez tego już mnie nosiło. Po pierwszych pourazowych zajęciach wszystko zaczyna się układać na swoje miejsce. Tyle rzeczy musiałam przerwać lub przełożyć przez tą rękę. Wciąż jeszcze nadrabiam zaległości w różnych dziedzinach.

Jedną z nich jest kolejny Liebster, do którego nominował mnie Piotr z bloga Taste Inspirations, za co serdecznie dziękuję. Tak jak ostatnio, nie chcę nikogo wyróżniać ze względu na to, że dużo blogów, które lubię po prostu było już nominowanych. Ale na pytania zawsze chętnie odpowiadam.

1. Czego byś nigdy nie zjadła?
Móżdżku. I tej japońskiej ryby co jak jest źle przyrządzona, to można nie przeżyć.

2. Jaki jest twój ulubiony przepis na jajecznicę?
Taki najprostszy. Na maśle. Tylko jajka i odrobina soli. 

3. Obiad na ostro czy na słodko?
Zdecydowanie na ostro, choć dzisiejszy przepis na to nie wskazuje.

4. Mięso czy warzywa?
A muszę wybierać? 

5. Przepisy sprawdzone czy eksperymentalne?
Zależy od nastroju i od tego czy mam czas. Generalnie i takie i takie.

6. Jaki napój do obiadu?
Najchętniej jakiś sok. Czasem piwo lub wino.

7. Na deser słodycze czy owoce?
W sezonie owoce, natomiast zimą zdecydowanie słodycze.

8. Ulubiony kulinarny zakątek świata?
Rejon Morza Śródziemnego.

9. Ryż, kuskus czy ziemniaki?
Raczej makaron. Ale też zależy do czego, więc jem także te wymienione.

10. Najdziwniejsze danie jakie jadłaś?
Dziwne to są niektóre dania, których jeszcze nie jadłam. Jak już na coś się skusiłam, to przecież nie jest już takie dziwne :)

11. Ulubiona przekąska?
Kawałek dobrego sera.

A teraz zapraszam znowu na makaron (co nie jest takie dziwne czytając punkt 9). Właściwie trudno to nazwać przepisem, ale czasem już tak jest, że się ma smaki na rzeczy ogólnie znane i nieskomplikowane.


Składniki (na 3 porcje):
200g makaronu (waga przed ugotowaniem)
2 szklanki umytych truskawek bez szypułek
1/2 szklanki jogurtu greckiego
cukier (zwykły lub trzcinowy)

1. Makaron gotujemy do miękkości. Do tego swojskiego dania aż nie pasuje określenie "al dente" :)

2. Truskawki miksujemy z jogurtem i polewamy tym makaron. Możemy od razu dosłodzić do smaku. Ponieważ ja wolę mniej słodkie niż Małżon, posłodziłam tylko łyżeczką cukru, a resztę dosładzaliśmy każdy sobie według gustu.


środa, 16 stycznia 2013

Bananowo-ananasowe pancakes

Ani ja, ani Małżon nie jesteśmy wielkimi fanami weekendowych śniadań na słodko. Raczej częściej jemy coś z jajek, jakieś kanapki albo parówki. Kanapka z dżemem lub miodem może być, ale oprócz niej musi być coś na słono. W ostatnią sobotę postanowiłam jednak zrobić śniadanie z amerykańskim nachyleniem i usmażyć pancakes. Decyzję tę wspomógł brak pieczywa w domu. Żeby żadne z nas w zimnie nie musiało drałować do piekarni, usmażyłam te pyszne placuszki. Z wyglądu wyszły mi bardziej racuchowate. Zwłaszcza porównując z dostępnymi w sieci zdjęciami pancakes'ów, na których widnieją równiutkie placuszki poukładane w stosiki. No moje w żadnym razie nie są równiutkie. Ale przejmować się tym nie mam zamiaru. Zwłaszcza, że Małżon kilka razy powtórzył, że są pyszne. Po śniadaniu stwierdził, że się zasłodził. I dojadł jeszcze kawałkiem kiełbasy...

Przepis ze strony bbcgoodfood.


Składniki (na ok. 8 placuszków):
1 banan
2 plastry ananasa z puszki
100g mąki pszennej (dałam typ 500)
1 łyżeczka mielonego cynamonu
1 łyżeczka proszku do pieczenia
3 łyżeczki cukru trzcinowego
1 jajko
100ml mleka
olej do smażenia
jogurt grecki i płynny miód do podania

1. Ananasa kroimy jak najdrobniej, a banana rozgniatamy widelcem.

2. Mieszamy razem mąkę, proszek do pieczenia, cukier i cynamon. Wbijamy jajko i miksujemy razem na dość niskich obrotach.

3. Gdy wszystko nam się ładnie połączy wlewamy mleko (ja dolewałam po trochę na trzy razy) i mieszamy, ma powstać mieszanina o dość rzadkiej konsystencji.

4. Dodajemy ananasa i rozgniecionego banana. Dokładnie mieszamy. Owoce zagęszczą ciasto.

5. Mocno rozgrzewamy olej na patelni i smażymy niewielkie placuszki po 1-2 minuty z każdej strony.

6. Podajemy z jogurtem greckim i miodem. Zamiast miodu możemy użyć syropu klonowego, będzie bardziej po amerykańsku.

Przepis zgłaszam do akcji:

wtorek, 20 listopada 2012

Naleśniki z serem oraz Liebster Blog

Ostatnio spotkało mnie coś niespodziewanego, a mianowicie Ines z bloga Pasje Ines wyróżniła mnie w blogowej zabawie Liebster Blog Award. Ogromnie mi miło i dziękuję bardzo :)

Wiem, że teraz będzie sprzecznie z zasadami, ale podobno one są po to, by je łamać. Ponieważ od rozpoczęcia blogowania ulubionych blogów niespodziewanie mi przybyło pozwolę sobie nie nominować dalej blogów, natomiast chętnie odpowiem na pytania. Ponieważ zajmie to trochę miejsca tym razem najpierw zamieszczę przepis, a po odpowiedzi na pytania odsyłam na koniec postu. Naleśniki to tym razem dzieło wspólne Małżona i moje. Ja zrobiłam ciasto, Małżon usmażył. Do naleśników zawsze miał dobrą rękę :)


Składniki na naleśniki (mi wyszło około 11):
2 szklanki mleka
2 szklanki mąki pszennej (dałam typ 500)
1 szklanka wody (lub odrobinę mniej, jeśli ciasto będzie zbyt rzadkie)
3 jajka (białka i żółtka osobno)
4 łyżeczki cukru
1 łyżka stopionego masła
szczypta soli

Składniki na nadzienie (tego nadzienia starczy na ok 8 naleśników, resztę można zrobić z czym innym):
500g twarogu półtłustego
2 żółtka
4 łyżki cukru waniliowego (ja mam domowy, ale można użyć 3 łyżek zwykłego cukru i łyżki cukru wanilinowego)
1 łyżka mleka

1. Wszystkie składniki oprócz białek dokładnie mieszamy. W masie nie ma być grudek.

2. Z białek ubijamy pianę. Mieszamy delikatnie pianę z masą i odstawiamy na pół godziny, aby ciasto "odpoczęło".

3. Po tym czasie smażymy naleśniki. Na mojej patelni można to zrobić bez tłuszczu, ale na zwykłej trzeba pędzelkiem rozsmarować kapkę oleju.

4. Twaróg mielimy i mieszamy razem z żółtkami, cukrem i mlekiem. 

5. Na połowie każdego naleśnika rozsmarowujemy masę serową i zwijamy w rulon. Gotowe naleśniki podgrzewamy 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni.

Ja swoje naleśniki podałam z polewą toffi, taką jak do lodów.



A na zakończenie jeszcze:






1. Twój sposób na chandrę?
Bez wątpienia makaron z dobrym sosem. I jakaś dobra muzyka. Najlepiej trochę głosu Axla.

2. Ulubiony deser to...?
Chyba krem brulee, ale może być też sernik bez rodzynek.

3. Twoja ulubiona potrawa?
Po odpowiedzi na pierwsze pytanie nie mogę wskazać inaczej niż wszelkie makarony. Ale chyba nie mam jednej konkretnej ulubionej potrawy.

4. Czego jeszcze nie jadłaś a chciałabyś spróbować?
Ojj, jak zacznę wypisywać to nie skończę do jutra :D

5. Czego byś nie zjadła za żadne skarby świata?
Móżdżku...

6. Moim marzeniem jest...?
Mam kilka, ale nie będę pisać, żeby nie zapeszać ;)

7. Tworzenie (gotowanie, malowanie itp.) jest dla mnie...?
Nigdy nie stawiałam gotowania na równi z inną twórczością typu malowanie. A gotowanie jest dla mnie pasją, świetną zabawą, ale też sposobem na wyrażanie uczuć - miłości, sympatii itp.

8. Jaki film i książkę poleciłabyś mi?
Film - "Skazani na Shawshank". Ma już trochę latek, ale ja dopiero niedawno go obejrzałam. Rewelacja :)
Książka - cała seria "Świat dysku" T. Pratchetta. Nie ma lepszych :)

9. Co chciałabyś dostać w tym roku od Świętego Mikołaja? 
Tradycyjnie - coś do kuchni (taki nożyk obrotowy, którym się da wyciąć ząbki w ravioli!), jakąś książkę lub płytę... I może nowe buty do łaciny...

10. Twoja ulubiona kuchnia?
Wszystkie śródziemnomorskie.

11. Słabe strony mojego bloga to?
Oj tam, nie zauważyłam ;)

wtorek, 15 maja 2012

Jogurtowe racuchy z jabłkami

Przepisy na moim blogu przeplatają się - raz są to potrawy pierwszy raz robione z efektem na tyle udanym, że można się nim podzielić, innym razem potrawy robione często i aż dziwne, że wcześniej nie trafiły na blog, a jeszcze innym razem są to przepisy odgrzebane, które kiedyś robiłam, a ostatnio o nich zapomniałam. Takie są dzisiejsze racuchy - na studiach robiłam je częściej, bo proste i tanie, a od tamtego czasu może zrobiłam raz. A powinnam częściej, bo są naprawdę pyszne i zrobienie ich nie zajmuje czasu.

Przepis inspirowany książeczką "Smacznie, szybko i niedrogo", wydaną jako Biblioteczka Poradnika Domowego.


Składniki (na 2-3 porcje):
2-3 jabłka
szklanka gęstego jogurtu naturalnego
2 jajka
4 czubate łyżki mąki pszennej
szczypta proszku do pieczenia
szczypta soli
łyżeczka cukru + cukier do posypania
olej do smażenia

1. Jogurt mieszamy z roztrzepanymi jajkami. Dodajemy łyżeczkę cukru, szczyptę soli i proszku do pieczenia. 

2. Dodajemy mąkę, ale nie całą naraz. Chodzi o to, żeby uzyskać konsystencję kwaśnej śmietany. Mogą być potrzebne całe cztery łyżki mąki, ale może trochę mniej lub więcej.

3. Jabłka obieramy i kroimy w plasterki grubości ok. 3/4 cm. Z każdego plastra wykrawamy gniazdo nasienne.

4. Plastry jabłek maczamy w cieście i smażymy z obu stron na rumiano. Podajemy posypane cukrem (lub też cukrem pudrem jak ktoś tak bardziej lubi).


sobota, 18 lutego 2012

Leniwe mojej Babci

Dzisiejszy post będzie w całości o lenistwie. A to dlatego, że dziś zrobiliśmy sobie z Małżonem bardzo leniwy dzień. Wieczorem powiemy sobie, że totalnie nic nie zrobiliśmy dzisiaj pożytecznego. Mamy potem małe wyrzuty sumienia, ale czasem taki dzień jest naprawdę potrzebny. Chociaż na to, że leniwy dzień przypadł akurat dzisiaj na pewno nie bez wpływu było siedzenie do piątej rano z Przyjaciółmi. Nawet post dzisiejszy wpasował się w leniwość dnia. 

Przepis pochodzi z zapisków mojej Babci :) Zresztą leniwe to jeden z takich moich miło wspominanych smaków dzieciństwa.


Składniki (na 3-4 porcje, zwykle robię więc z połowy):
50 dkg twarogu
4 jajka
szklanka mąki pszennej
łyżeczka cukru
sól

Dodatkowo wg uznania stopione masło do polania i cukier do posypania

1. Oddzielamy żółtka od białek. Bardzo dokładnie rozcieramy twaróg z żółtkami. Z białek ubijamy pianę, dodając pod koniec łyżeczkę cukru.

2. Mieszamy pianę z masą twarogową przesypując po trochu mąką. 

3. Wrzucamy łyżką porcyjki masy do wrzącej, osolonej wody i po wypłynięciu gotujemy 5 minut. Można też uformować z masy wałek i obcinać leniwe o bardziej regularnym kształcie, ale mi się bardziej podobają takie nieforemne.

4. Polewamy stopionym masłem i posypujemy cukrem w ilości ile lubimy.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...